,
Obserwuj
Ludzie

"Zawalałem wszystko. Żona nie wytrzymała i odeszła". Tak alkohol niszczy życie

4 min. czytania
11.10.2025 07:00

- Alkohol zabiera niemal wszystko: pracę, relacje międzyludzkie, rodzinę, dom, zdrowie. Tu nie ma wyjątków - mówi TOK FM Piotr Wiejak, który jest terapeutą uzależnień od prawie trzydziestu lat.

(Zdj. ilustracyjne)
(Zdj. ilustracyjne)
fot. Piotr Molecki/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak alkohol wpływa na zdrowie osoby uzależnionej i jego relacje z innymi?
  • Dlaczego świadomość choroby jest kluczowa w walce z uzależnieniem?
  • Co motywuje osoby uzależnione do podjęcia terapii?

Statystyczny Polak pije rocznie około 11,1 litra tzw. czystego spirytusu - tak wynika z danych  platformy Statista. Według badania EZOP II oraz ESPAD w Polsce uzależnionych od alkoholu jest około 600 tysięcy osób. Poważnym problemem są także ludzie pijący szkodliwie, czyli tacy, którzy jeszcze nie są uzależnieni, ale już nadużywają - jest ich prawie 2,3 miliona osób.

- Alkohol zabiera niemal wszystko: pracę, relacje międzyludzkie, rodzinę, dom, zdrowie - mówi terapeuta uzależnień, psycholog Piotr Wiejak, kierownik Przychodni Leczenia Uzależnień w Lublinie. Jak dodaje, piją i młodsi, i starsi, mężczyźni i kobiety, przedstawiciele najróżniejszych zawodów, w tym osoby świetnie wykształcone, również z pierwszych stron gazet: aktorzy, piosenkarze, dziennikarze. - Tu nie ma wyjątków - dodaje terapeuta w rozmowie z TOK FM. 

"Zawalałem wszystko"

Wojciech (imię zmienione) był pracownikiem jednej z prywatnych firm. Nie pije od pięciu lat. Wcześniej wpadał w ciągi, był "na rauszu" po kilka dni. - Zawalałem wszystko. Miałem iść na zebranie do dziecka do szkoły, nie poszedłem. Miałem być u syna na meczu, wybrałem coś innego. Byłem umówiony do lekarza, nie dotarłem. Szef mi coś zlecił, nie zrobiłem. I tak mógłbym mnożyć. Żona nie wytrzymała i odeszła - opowiada. W końcu trafił na terapię. - Kubłem zimnej wody była śmierć przyjaciela. Zapił się - mówi.

Dziś Wojciech regularnie bierze udział w zajęciach grupy AA - takie inicjatywy działają w Lublinie przy kilku kościołach. - Wspieramy się, ale też "rozliczamy". Czy ciągnie mnie do picia? Jasne, że miewam gorsze momenty. Wiem, że to choroba, która może wrócić. Ale uczę się cały czas, jak żyć bez wódki - dodaje nasz rozmówca. 

Alkohol niszczy wszystko

- Alkohol uszkadza praktycznie wszystkie układy, począwszy od nerwowego przez pokarmowy. Pojawiają się problemy skórne, pacjenci mają problemy neurologiczne, w tym z poruszaniem się. Do tego dochodzą kwestie intymne - problemy w sferze seksualnej. To, rzecz jasna, nie dzieje się z dnia na dzień, tylko rozwija latami, oczywiście, zakładając, że ktoś przeżyje, bo alkohol niejednokrotnie prowadzi do śmierci - mówi Piotr Wiejak. 

Wiele osób uzależnionych ma problemy z wątrobą, ale też z trzustką. - Najmłodszy pacjent, którego pamiętam, a który zmarł z powodu ostrego zapalenia trzustki, miał zaledwie 21 lat. Byłam wtedy na początku specjalizacji, więc wyjątkowo zapadł mi w pamięć - mówi dr Justyna Wyroślak - Najs, chirurg z II Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Gastroenterologicznej i Nowotworów Układu Pokarmowego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie. - Poza tym pacjenci z zapaleniem trzustki to osoby, które mają najczęściej 30-40 lat. Ostre zapalenie trzustki ma martwiczo-krwotoczny przebieg, kiedy mamy do czynienia z niewydolnością wielonarządową - dodaje.

Redakcja poleca

Zapalenie trzustki może mieć postać ostrą i przewlekłą. - To choroba, która jest bardzo nieprzewidywalna. Może mieć naprawdę piorunujący przebieg. Ale dla niektórych pacjentów jest to moment takiego "pójścia po rozum do głowy" i nawrócenia się na dobrą drogę. Niestety, tych pacjentów jest stosunkowo mało. Trzeba też powiedzieć, że picie alkoholu sprzyja nowotworom wielu narządów: jamy ustnej, gardła, przełyku, żołądka, wątroby, jelita grubego - opowiada lekarka. 

Nasza rozmówczyni przyznaje, że często ma podejrzenie, że pacjent nadużywa alkoholu, ale ten - w wywiadzie - się do tego nie przyznaje. - Czasem mówią, że piją niewielkie ilości, okazjonalnie. I zwykle staramy się drążyć temat, by ustalić, jaki to jest alkohol, jak często pacjent pije. Bo warto pamiętać, że nawet picie niskoprocentowych alkoholi codziennie może prowadzić - i często prowadzi - do nałogu - przestrzega dr Wyroślak-Najs. 

Świadomość choroby to klucz do sukcesu?

W kwestii wychodzenia z nałogu niezwykle ważne jest wsparcie psychologa czy psychoterapeuty. - Często mamy pacjentów, którzy piją wiele lat i oni w ogóle nie wiedzą, jak wygląda życie bez alkoholu. I nawet jeśli uda im się przestać pić, to muszą czymś wypełnić powstałą pustkę - dodaje pani doktor. Wskazuje też, że kluczowe są rozmowy z rodzinami pacjenta, by ten wiedział, że ma wsparcie ze strony rodziców, żony, męża czy dzieci. 

Terapeuci podkreślają, że z jednej strony zgłaszają się do nich ci, którzy zostali skierowani na przymusową terapię, np. przez sąd. Praca z nimi nie jest łatwa, bo najczęściej nie do końca zdają sobie sprawę, że są uzależnieni i nie zawsze dają sobie pomóc. Z drugiej strony są ci, którzy sami - czy pod wpływem bliskich - decydują się na leczenie i terapię. 

Piotr Wiejak, który jest terapeutą uzależnień od prawie trzydziestu lat, widział naprawdę dużo. Jak mówi, od jakiegoś czasu widać, że osoby uzależnione sięgają nie tylko po alkohol, ale też inne substancje: leki czy narkotyki (mówi tu o tzw. uzależnieniach mieszanych. 

Nasi rozmówcy podkreślają, że dostrzeżenie swojego uzależnienia jest kluczowe, choć są osoby, które do końca życia tego nie widzą. A nawet jeśli widzą, to próbują szukać wymówek. - Pacjenci bardzo często racjonalizują swoje picie, przypisując innym czynnikom wpływ na to, co się dzieje w ich życiu. Na przykład zostają wyrzuceni z pracy, bo przychodzili pod wpływem alkoholu, ale mówią, że to szef ich nie lubił, że ta praca w sumie była słaba i wcale za nią nie przepadali. Znajdują pewne usprawiedliwienia - mówi Wiejak.

Zwraca uwagę, że coś, co przynosi pozytywny skutek, to np. kampanie społeczne z udziałem znanych osób, które przyznają się do swojego uzależnienia. - Artyści, osoby ze świata polityki czy mediów. To czasami robi dobrą robotę, bo pacjent zaczyna myśleć, że skoro ktoś taki się przyznał do swojego picia, to może najwyższa pora, żeby też powiedzieć sobie, że ma się podobny problem. To taki pierwszy stopień do tego, by spróbować zacząć coś z tym zrobić - podsumowuje gość TOK FM. 

Źródło: TOK FM