Co powinna zmienić Marta Nawrocka? "Prawica nie przepada za wizerunkiem kobiety w spodniach"
Pierwsza dama coraz śmielej zaznacza swoją obecność w mediach. Deklaruje działalność "typowo społeczną i apolityczną" i zapowiedziała otwarcie fundacji. Jej aktywność, zdaniem dziennikarzy którzy dyskutowali na ten temat w podcaście "Dzieje się", już zaczyna być atutem wizerunkowym Karola Nawrockiego. - Widać, że w Pałacu Prezydenckim są ludzie, którzy wiedzą jak w tym celu wykorzystać małżonkę pana prezydenta - stwierdziła Karolina Lewicka.
- Marta Nawrocka ogłosiła plany otwarcia fundacji koncentrującej się m.in. na walce z hejtem oraz pomocą osobom z niepełnosprawnościami;
- Po 100 dniach prezydentury swojego małżonka pierwsza dama mówi, że chce, aby jej działalność miała apolityczny i społeczny charakter;
- Dziennikarze w podcaście "Dzieje się" komentowali pozytywny wpływ Marty Nawrockiej na wizerunek prezydenta.
Pierwsza dama poinformowała w piątek, że w najbliższych dniach ma zamiar otworzyć fundację "Blisko Ludzkich Spraw". - To będzie działalność typowo społeczna, apolityczna, odłączona od polityki. Samo dobro, które będzie z tego płynęło - powiedziała Marta Nawrocka w wywiadzie w telewizji wPolsce24. Fundacja, jak poinformowała, ma się zajmować walką z hejtem i przemocą w internecie, pomocą osobom z niepełnosprawnościami i ich rodzinom oraz wyrównywaniem szans młodzieży i dzieci z mniejszych miejscowości.
Nawrocka podkreśliła, że działalność małżonki Prezydenta RP "jest apolityczna". - Wspólny cel to czynienie dobra - dodała. W wywiadzie zdradziła również, że "nie do końca pasuje" jej to, gdy inni zwracają do niej "pani prezydentowo". - Bardziej wolę, jak mówi się po prostu Pani Marto - powiedziała.
Pytana o pracę Karola Nawrockiego w ostatnich miesiącach, stwierdziła, że jej mąż to "tytan pracy". Wyznała, że podziwia go za to, jak łączy życie zawodowe, dom, dzieci. - Ja myślę, że tą siłą jest jego autentyczność i dzięki temu wygrał wybory - oceniła. - Wszystkie badania na to wskazują, że po 100 dniach prezydentury mój mąż jest numerem jeden na polskiej scenie politycznej. Myślę, że zasłużył na to swoją ciężką pracą - dodała.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w mijającym tygodniu. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Sprawdź, czy jesteś na bieżąco i czy wiesz, co wydarzyło się w mijającym tygodniu!
Marta Nawrocka "będzie przynosić punkty swojemu mężowi"
- Myślę, że Karol Nawrocki będzie miał ze swojej żony sporą pociechę wizerunkową. Widać, że w Pałacu Prezydenckim są ludzie, którzy wiedzą jak w tym celu wykorzystać małżonkę pana prezydenta, która jest chętna, pełna energii i zapału - komentowała w najnowszym odcinku podcastu "Dzieje się" TOK FM, Radia ZET, "Gazety Wyborczej" i Polityki Insight Karolina Lewicka.
Zaznaczyła przy tym, że Marta Nawrocka "ma oczywiście bardzo nisko zawieszoną poprzeczkę, bo Agata Kornhauser-Duda wykonywała obowiązki oficjalne, ale z dużą niechęcią". - Jej współpracownicy przekonywali, że była niezwykle aktywna, miała dni wypełnione aktywnościami, spotykała się z całym mnóstwem Polek i Polaków, ale żyjemy w takich czasach, że gdy nie ma ekspozycji medialnej, to tego po prostu nie ma - zauważyła prowadząca "Wywiad Polityczny" w TOK FM. - Wiemy, jak bardzo się cieszyła, kiedy ta misja dobiegła końca - dodała.
Według dziennikarki Nawrocka "ma zadatki do tego, żeby być drugą po Jolancie Kwaśniewskiej prezydentową, którą będziemy widzieć i która będzie przynosić punkty swojemu mężowi".
- Państwo Nawroccy to będzie taka power couple na prawicy. To będzie absolutnie wartość dodana do tej prezydentury, jeżeli chodzi o względy wizerunkowe - oceniła Beata Lubecka z Radia ZET.
Jak dodała Dominika Wielowieyska, "PR-owcy, którzy zajmują się wizerunkiem pierwszej damy, powinni zadbać o jedną rzecz, która moim zdaniem działa na wyobraźnię konserwatywnego elektoratu". - Kiedy występuje z mężem, powinna być w spódnicy albo sukience, bo prawica nie przepada za wizerunkiem kobiety w spodniach - dodała dziennikarka TOK FM i "Gazety Wyborczej".
Źródło: "Dzieje się", PAP