Dariusz Matecki i Lasy Państwowe. "'Przychodził dyrektor i mówił, że 'trzeba zrobić jakiś majonez'"
Prokuratura oskarża posła PiS o popełnienie sześciu przestępstw. Dwa z nich dotyczą fikcyjnego zatrudnienia polityka w Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie. - Tam załatwiano pracę dla znajomych partyjnych, przede wszystkim z ówczesnej partii Zbigniewa Ziobry, czyli Suwerennej Polski - mówił w TOK FM Aleksander Gurgul, autor książki "Ołtarz i siekiera".
- Prokuratura Krajowa oskarżyła posła PiS Dariusza Mateckiego i siedem innych osób w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości;
- Matecki jest oskarżony m.in. o współdziałanie z dyrektorami Lasów Państwowych przy fikcyjnym zatrudnieniu;
- O kulisach obecności polityka w tej spółce mówił w TOK FM autor książki "Ołtarz i siekiera" Aleksander Gurgul.
Prokuratura Krajowa skierowała w czwartek akt oskarżenia wobec ośmiu osób, w tym posła PiS Dariusza Mateckiego, w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Rzecznik prokuratury Przemysław Nowak wskazał, że akt oskarżenia dotyczy tzw. "wątku szczecińskiego, obejmującego nieprawidłowości przy organizacji trzech konkursów Funduszu Sprawiedliwości, które od początku były przeprowadzane w sposób zapewniający przyznanie wielomilionowych dotacji dwóm z góry wskazanym stowarzyszeniom: Stowarzyszeniu Fidei Defensor oraz Stowarzyszeniu Przyjaciół Zdrowia".
Polityk jest oskarżony o popełnienie łącznie sześciu przestępstw. Dwa z nich dotyczą współdziałania z dyrektorami Lasów Państwowych przy fikcyjnym zatrudnieniu polityka w Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie. Matecki - zdaniem prokuratury - uzyskał nienależne świadczenia w łącznej wysokości 483,8 tys. złotych. Akt oskarżenia wobec trzech byłych dyrektorów LP prokuratura sformułowała już w lipcu tego roku.
Tak wyglądało zatrudnienie Mateckiego
Kulisy tej sprawy opisał w książce "Ołtarz i siekiera" dziennikarz Gazety Wyborczej Aleksander Gurgul. - Wyglądało to tak, że przychodził dyrektor jednostki, którą było Centrum Informacyjne Lasów Państwowych w Warszawie, i mówił, że trzeba "zrobić jakiś majonez". Chodziło o to, że trzeba było załatwić robotę dla znajomych. Tam załatwiano pracę dla znajomych partyjnych, przede wszystkim z ówczesnej partii Zbigniewa Ziobry, czyli Suwerennej Polski - mówił Gurgul w TOK FM.
Jak dodał, tak zatrudnienie Dariusza Mateckiego opisywał mu Artur Rutkowski, były wieloletni pracownik Lasów Państwowych. - Kiedy sprawa wyszła na jaw i okazało się, że Matecki pracuje zdalnie w Warszawie, a jednocześnie jest radnym w Szczecinie, to zrobiła się awantura w mediach. Wtedy szybko go przeniesiono do Szczecina, gdzie dyrektorem regionalnym Lasów Państwowych w tamtych czasach był Andrzej Sz., i to on dał Mateckiemu pracę - wskazał autor książki. - Kiedy dzwoniłem do Andrzeja Sz. i pytałem jakim pracownikiem był Matecki, to on odpowiedział, że przeciętnym - dodał.
"To było ważne narzędzie do promowania lokalnych polityków"
Dariusz Matecki podczas pracy w Warszawie - jak mówił gość TOK FM - "zajmował się szeroko pojętym marketingiem, przede wszystkim działał w internecie". - Natomiast w Szczecinie miał pomagać w kontaktach z najbliższym otoczeniem regionalnej dyrekcji Lasów Państwowych. Można się domyślać, do czego się to sprowadzało - mówił.
- Mateckiego wielokrotnie widziano jak przecinał wstęgi wyremontowanych dróg za pieniądze z Lasów Państwowych w tym regionie. Lansował się rozdając kartoniki z logiem Lasów Państwowych, które przyznawały olbrzymie dotacje, nawet kilkumilionowe, na remonty lokalnych dróg - przypomniał Andrzej Gurgul. - To było bardzo ważne narzędzie do promowania lokalnych polityków w gminach i powiatach i bardzo korzystali z tego przede wszystkim ludzie Ziobry, kiedy rządzili w Lasach Państwowych - podsumował.
Źródło: TOK FM