Wszystkie afery Dariusza Mateckiego. Co zarzuca mu prokuratura?
Prokuratura Krajowa skierowała w czwartek akt oskarżenia wobec posła PiS Dariusza Mateckiego w śledztwie dot. Funduszu Sprawiedliwości oraz w sprawie fikcyjnego zatrudnienia w Lasach Państwowych. Co dokładnie zarzucają mu śledczy?
- Śledczy zarzucają Dariuszowi Mateckiemu m.in. udział w ustawianiu konkursów na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości oraz wyprowadzanie publicznych pieniędzy do powiązanych z nim organizacji;
- Poseł miał również uczestniczyć w praniu pieniędzy o wartości co najmniej 447,5 tys. zł, a także być fikcyjnie zatrudnionym w Lasach Państwowych;
- Matecki na platformie X określił zarzuty prokuratury jako "wyssane z palca" i zapowiedział, że będzie publikował dowody na swoją niewinność.
Akt oskarżenia ws. Funduszu Sprawiedliwości, który - oprócz Dariusza Mateckiego - dotyczy siedmiu innych osób - skierowano do Sądu Okręgowego w Szczecinie. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Przemysław Nowak, prokuratura oskarża posła PiS o popełnienie łącznie sześciu przestępstw.
Dariusz Matecki oskarżony ws. Funduszu Sprawiedliwości
Dariusz Matecki został oskarżony w związku tzw. "wątkiem szczecińskim" afery Funduszu Sprawiedliwości. O co dokładnie chodzi?
Matecki miał skutecznie zabiegać w Ministerstwie Sprawiedliwości rządzonym przez ówczesnego szefa resortu Zbigniewa Ziobrę o wypłatę środków z Funduszu na rzecz powiązanych ze sobą stowarzyszeń. Część z tych środków miała trafić do kieszeni polityka. - Fundusz Sprawiedliwości był latyfundium w dyspozycji środowiska Suwerennej Polski - podkreślał w marcu br. były już minister sprawiedliwości Adam Bodnar w TVP Info. Według ustaleń Zespołu Śledczego nr 2 Prokuratury Krajowej Matecki uczestniczył w ustawianiu konkursów na wielomilionowe dotacje z Funduszu Sprawiedliwości i wyprowadzaniu publicznych pieniędzy do powiązanych z nim organizacji - Stowarzyszenia Fidei Defensor i Stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia.
Jak ustaliła redakcja OKO.press, gotówka dostarczana Mateckiemu w kopertach miała stanowić rekompensatę dla posła za prowadzoną przez niego działalność na rzecz Fidei Defensor, w którym był formalnie wolontariuszem. Pracownicy żartowali, że jest to "podatek Darkowy".
Mateckiemu zarzucono również przestępstwo określane jako pranie brudnych pieniędzy. Chodzi o co najmniej 447,5 tys. zł, które były częścią większej sumy - 16,5 mln zł - przekazanej powiązanym z nim stowarzyszeniom z Funduszu Sprawiedliwości. "Uzyskane w ten sposób środki (...) zostały przywłaszczone przez działających wspólnie i w porozumieniu oskarżonych Dariusza M., Adama S. i Mateusza W. oraz inne osoby, a następnie wydatkowane w znacznej mierze niezgodnie z przeznaczeniem, m.in. poprzez wystawianie fikcyjnych lub zawyżonych faktur, pozorne zatrudnienia i wypłaty za nieistniejące usługi, finansowanie działań o charakterze politycznym i medialnym (portale, plakaty wyborcze) oraz zawieranie pozorowanych umów najmu i usług promocyjnych" - zaznaczył w czwartek rzecznik PK Przemysław Nowak.
W marcu Wirtualna Polska dotarła również do informacji o istnieniu tajnej "Grupy Wejście" w komunikatorze SIGNAL, do której należał m.in. Matecki. Za jej pomocą bohaterowie afery Funduszu Sprawiedliwości ostrzegali się przed działaniami organów ścigania.
7 marca Dariusz Matecki został zatrzymany przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i trafił do aresztu. Początkowo był w Areszcie Śledczym na warszawskim Służewcu, a następnie został przeniesiony do Aresztu Śledczego w Radomiu. Opuścił go po około 48 dniach, 24 kwietnia po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 500 tysięcy złotych.
Matecki fikcyjnie zatrudniony w Lasach Państwowych
Poseł został również oskarżony m.in. o współdziałanie z dyrektorami Lasów Państwowych "przy fikcyjnym i pozornym zatrudnieniu jego osoby w okresie od czerwca 2020 r. do października 2023 r. w Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych". Jak ustaliono, Mateckiemu wypłacano wynagrodzenie mimo braku realnie wykonywanej pracy. W ten sposób LS mogły ponieść szkodę w wysokości prawie 500 tys. zł.
W związku ze sprawą w lutym br. CBA zatrzymało trzech byłych dyrektorów Lasów Państwowych, którym następnie prokurator postawił zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w związku ze sprawą Mateckiego. Nie przyznali się oni do popełnienia zarzucanych im przestępstw, złożyli wyjaśnienia i następnie zostali zwolnieni.
Wybryki Mateckiego. Sprzeczki i chodzenie po dachu
Oskarżany o mowę nienawiści Matecki znany jest ze swojej działalności w mediach społecznościowych. Bywa o nim głośno, bo nie waha się zaatakować wrogów politycznych. W lutym doprowadził do sprzeczki z Wojciechem Czuchnowskim z „Gazety Wyborczej", w wyniku której dziennikarzowi zawieszono akredytację sejmową.
W czerwcu 2024 roku poseł PiS wsławił się nocną wycieczką na dach Sejmu. - Wyszedłem zrobić sobie ładne zdjęcie o wschodzie słońca i spokojnie wróciłem do pokoju, nikt za mną nie ganiał i nie wiem, dlaczego jest z tego jakaś afera - wyjaśniał Matecki. Poseł zapewniał, że był trzeźwy. Prezydium Sejmu zdecydowało, że poseł PiS Dariusz Matecki straci połowę trzymiesięcznego wynagrodzenia poselskiego w ramach kary za ten incydent.
Matecki: Zarzuty wyssane z palca
Matecki już odniósł się do informacji o akcie oskarżenia w mediach społecznościowych. "Zarzuty prokuratury są wyssane z palca, całkowicie bezpodstawne i motywowane politycznie. Odnosiłem się do nich już podczas komisji sejmowej - wtedy punkt po punkcie obaliłem całą narrację prokuratury. Dziś mogę publikować dowody i będę to robił" - zapowiedział polityk na platformie X.
W obronie Mateckiego stanął m.in. wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski. - Zarzuty prokuratury wobec Dariusza Mateckiego (PiS) to kolejny akt represji rządu Donalda Tuska - ocenił w rozmowie z PAP.
Posłuchaj:
Źródło: PAP/Wirtualna Polska/TVP Info/OKO.press/ X.com