Kto zyska na dyskusji o polexicie? "Na prawicy panuje totalny kociokwik"
- Spychanie Prawa i Sprawiedliwości w kierunku polexitu to nie jest spychanie go na margines polskiej sceny politycznej - mówiła w najnowszym odcinku podcastu "Dzieje się" Karolina Lewicka, zwracając uwagę na zmianę nastrojów społecznych na temat ewentualnego wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Według Andrzeja Bobińskiego z Polityki Insight prawica przynajmniej na razie nie zyska na tej dyskusji.
- Przy okazji dyskusji na temat unijnych programów SAFE i ETS wróciła temat ewentualnego opuszczenia przez Polskę Unii Europejskiej;
- Jak stwierdziła w podcaście "Dzieje się" Karolina Lewicka, gdyby nastroje społeczne się nie zmieniły, to decyzja prezydenta o zawetowaniu unijnego programu dozbrajania "zmiotłaby go z planszy";
- Dziennikarze dyskutowali o tym, której stronie sporu politycznego ten temat może przynieść więcej korzyści.
Premier Donald Tusk ocenił, że weto prezydenta do ustawy wdrażającej unijny mechanizm SAFE można traktować jako wstęp do polexitu, czyli wyjścia Polski z Unii Europejskiej, do którego w przyszłości może doprowadzić prawa strona sceny politycznej. Jego zdaniem "pragną tego obie Konfederacje i większość Prawa i Sprawiedliwości", a Karol Nawrocki "jest ich patronem". Według rządzących opozycja wykorzystuje także trwającą dyskusję o unijnym systemie ETS, aby zniechęcać Polaków do obecności we wspólnocie.
- Hasło "polexit" jeszcze kilka lat temu było atrakcyjne dla pięciu procent polskiego społeczeństwa. Teraz jest atrakcyjne dla 25 procent - zwróciła uwagę w najnowszym odcinku podcastu "Dzieje się" Karolina Lewicka. Przywołała w ten sposób wyniki sondażu Eurobazooka z końca ubiegłego roku. Zgodnie z nim pozostanie w UE popiera 69 proc. obywateli naszego kraju.
Zdaniem dziennikarki TOK FM jednym z powodów, dla którego jedna czwarta Polaków opowiada się za opuszczeniem wspólnoty, to "pozytywistyczna praca u podstaw PiS przez ostatnie dwie dekady". - Przez ten czas szczuło na Unię, opowiadało na jej temat kłamstwa, budowało nastroje antyunijne. Mówiło Polakom "chcemy być w Unii, ale ona się zdegenerowała, nie odpowiada naszym marzeniom, trzeba ją zreformować - wyliczała. Wskazała też na narrację, według której "Unia się zwija, za chwilę się rozpadnie, dlatego musimy być przygotowani na ten moment".
- Zmiana nastrojów społecznych jest zasadniczym problemem. Gdyby jej nie było, to decyzja prezydenta na temat SAFE zmiotłaby go z planszy. On nie miałby prawa podjąć decyzji o zawetowaniu programu, który gwarantuje nam bezpieczeństwo, tanie pieniądze na to, żebyśmy mogli się uzbroić przed Rosją, oczywistym wrogiem od stuleci, gdyby nastroje były inne - mówiła Lewicka.
Dlatego, w jej ocenie, "spychanie PiS w kierunku polexitu to nie jest spychanie go na margines polskiej sceny politycznej". - Nie ma kontrnarracji obozu demokratycznego. Strona rządowa przegrywa to koncertowo - uważa prowadząca "Wywiad Polityczny" w TOK FM.
"Kociokwik po stronie prawicowej"
- Po stronie Donalda Tuska jest przekonanie, że jeżeli dyskusja będzie się toczyć wokół polexitu, to jest to dobra wiadomość dla jego obozu - stwierdziła Dominika Wielowieyska. Według dziennikarki "Gazety Wyborczej" i TOK FM temat wyjścia Polski z UE "może odgrywać rolę głębokiej polaryzacji, na której zależy też Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo wydaje mu się, że odbierze głosy Grzegorzowi Braunowi".
- Polaryzacja siłą rzeczy gra na korzyść dwóch największych bloków, ale bardzo pomaga, jeżeli te bloki mają wspólny przekaz - komentował Andrzej Bobiński z Polityki Insight. - Po stronie rządowej on jest spójny i to zaleta dla Tuska. Po stronie prawicowej panuje totalny kociokwik, bo jest Braun, który prawdopodobnie powie, że chce referendum. Konfederacja będzie uciekała przed tym tematem, a PiS jest głęboko podzielony i ma podzielony elektorat - mówił.
Źródło: "Dzieje się"