,
Obserwuj
Polityka

SAFE i wielkie pieniądze dla Huty Stalowa Wola. "Jak dają, to trzeba brać"

5 min. czytania
17.03.2026 06:38

Duże pieniądze i jeszcze większe zamówienia. Huta Stalowa Wola, produkująca armatohaubice Krab, moździerze Rak i bojowe wozy piechoty Borsuk, jest wskazywana jako jeden z głównych beneficjentów unijnego programu SAFE. Mogłoby do niej trafić nawet 20 miliardów na rozwój produkcji i zwiększenie mocy wytwórczych.

Huta Stalowa Wola
Huta Stalowa Wola
fot. tokfm.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co o programie SAFE sądzą pracownicy zakładu?
  • Jak do zamieszania odnoszą się mieszkańcy Stalowej Woli?
  • Jak komentują słowa Donalda Tuska?

Huta Stalowa Wola od lat jest jednym z filarów polskiej zbrojeniówki. Produkcja idzie pełną parą, ale zakład wciąż ma ograniczone możliwości.

Jak mówi w rozmowie z TOK FM wieloletni pracownik huty Andrzej Matuła, pieniądze z programu SAFE mogłyby znacząco przyspieszyć rozwój zakładu.

- Mam nadzieję, że te środki trafią do nas, nawet jeśli z pewnym opóźnieniem. W biznesie dwa miesiące to już bardzo dużo. Tu liczą się dni i godziny, jeśli chodzi o kontynuację produkcji - mówi.

Jak podkreśla, przy produkcji sprzętu wojskowego ogromne znaczenie ma łańcuch dostaw. - Wszystko, co było planowane, zostało już uruchomione. Dostawcy pracują, części są zamawiane. Silniki są w drodze, korpusy do Borsuków już są pospawane. Jeśli pojawiają się opóźnienia w finansowaniu, to powoduje bardzo realne straty - tłumaczy.

Zdaniem Matuły wstrzymywanie takich programów to błąd strategiczny. - Igraszki z terminami czy płatnościami mogą zachwiać całym systemem produkcji. Ja spędziłem w tej hucie czterdzieści lat i powiem wprost: to nie jest poważne podejście do przemysłu - dodaje.

Zakład kluczowy dla regionu

Dziś Huta Stalowa Wola zatrudnia ponad 2,5 tysiąca osób i jest jednym z największych pracodawców na Podkarpaciu. Wokół zakładu funkcjonuje też rozbudowana sieć firm kooperujących - od producentów komponentów po firmy logistyczne.

Dla wielu mieszkańców miasta rozwój huty to kwestia nie tylko gospodarki, ale też przyszłości regionu. - Jeśli huta się rozwija, rozwija się całe miasto. To nie jest tylko jedna firma, tylko cały ekosystem przedsiębiorstw - mówi pani Elżbieta, właścicielka niewielkiej firmy usługowej działającej w na obrzeżach Stalowej Woli.

Jej zdaniem pieniądze z programu SAFE mogłyby dać lokalnej gospodarce silny impuls. - Gdyby pojawiły się nowe inwestycje i większa produkcja, to pojawiłyby się też nowe miejsca pracy. Młodzi ludzie nie musieliby wyjeżdżać, a to dzisiaj dla Stalowej Woli ogromny problem - dodaje.

Miasto zbudowane wokół zbrojeniówki

Historia Stalowej Woli od początku związana jest z przemysłem zbrojeniowym. Miasto powstało w ramach budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego w latach 30. XX wieku.

Zakłady Południowe, poprzednik dzisiejszej Huty Stalowa Wola, zostały zbudowane w rekordowym tempie. W ciągu zaledwie kilkuset dni powstał ogromny kompleks przemysłowy, który miał produkować artylerię dla polskiej armii.

Po II wojnie światowej zakład rozwijał się zarówno w produkcji wojskowej, jak i cywilnej. Wytwarzano tu m.in. maszyny budowlane. Najtrudniejszy okres przyszedł po 1989 roku, gdy upadł rynek państw Układu Warszawskiego.

Od 2012 roku huta koncentruje się już wyłącznie na produkcji wojskowej.

Redakcja poleca

Broń, która sprawdziła się na wojnie

Produkowany w Stalowej Woli sprzęt wojskowy jest dziś wykorzystywany także na froncie w Ukrainie. Armatohaubice Krab, które Polska przekazała na wschód, są jedną z najważniejszych broni artyleryjskich w walkach przeciwko Rosji.

Zresztą, Ukraina zamówiła w Polsce kolejne haubice już w 2022 roku. Wartość kontraktu szacowano na około 3 miliardy złotych. Problemem nie był brak zamówień, ale ograniczone moce produkcyjne zakładu.

Obecnie Huta Stalowa Wola realizuje także ogromne kontrakty dla polskiej armii. W grudniu 2024 roku MON podpisało umowę na dostawę 96 armatohaubic wraz z pojazdami towarzyszącymi. Kontrakt wart jest około 9 miliardów złotych. Kolejne 6,5 miliarda złotych warte jest zamówienie na 111 bojowych wozów piechoty Borsuk.

Realizacja tych kontraktów rozłożona jest aż do 2029 roku - właśnie ze względu na ograniczone możliwości produkcyjne huty.

Spór o pieniądze z Unii

Program SAFE ma być jednym z największych projektów finansowania europejskiej obronności. Polska mogłaby z niego otrzymać niemal 44 miliardy euro na modernizację armii, budowę Tarczy Wschód i rozwój przemysłu zbrojeniowego.

Rząd przekonuje, że nawet 80-90 procent tych środków trafiłoby do polskich firm. Nie wszyscy jednak są przekonani, czy warto z tego programu korzystać.

Przed dwoma tygodniami w samym środku ogólnopolskiej debaty w Stalowej Woli odbyła się konwencja programowa PiS poświęcona bezpieczeństwu i przyszłości polskiej armii. Do miasta przyjechali najważniejsi politycy partii, którzy krytykowali mechanizm finansowania programu. W ich ocenie unijny system pożyczek może uzależnić polską zbrojeniówkę od decyzji instytucji europejskich.

Kilka dni później do Stalowej Woli przyjechał premier Donald Tusk. Podczas spotkania z pracownikami Huty Stalowa Wola odniósł się do konwencji PiS i protestów przeciwko programowi SAFE. - Nazwozili partyjnych działaczy, którzy krzyczą, że te pieniądze są dla Niemców. Spróbuję to powiedzieć najprościej jak potrafię. Patrzcie mi na usta: 20 miliardów dla tej huty, tutaj w Stalowej Woli, w Polsce. Dotarło, zakute łby? - mówił premier.

Wypowiedź szybko wywołała emocje także wśród mieszkańców miasta. - Nie powinien tak mówić o ludziach - uważa pan Stanisław, emeryt spotkany w centrum. - Nawet jeśli ktoś się z nim nie zgadza.

Redakcja poleca

Inni mieszkańcy reagują jednak inaczej.

- Politycy się kłócą, a dla nas najważniejsze jest to, czy huta będzie miała pracę, ale te "zakute łby"? Mnie trochę ruszyło - mówi pani Monika, która pracuje w firmie naprzeciwko głównego wejścia do HSW.

Prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny, mający w mieście niezwykle silną pozycje, krytykował mechanizm finansowania i ostrzegał przed nadmiernym zadłużeniem państwa. Argumenty te powtarzają także niektórzy mieszkańcy. - Ja bym był ostrożny z takim kredytem. Ktoś te pieniądze będzie musiał kiedyś spłacić - mówi pan Krzysztof.

Dodaje, że Polska powinna szukać także własnych źródeł finansowania przemysłu. - Jeśli mamy rezerwy czy inne możliwości, to może warto z nich skorzystać, zanim zaczniemy się zadłużać.

"Jak dają pieniądze, to trzeba je wziąć"

Innego zdania są niektórzy pracownicy huty. Na parking przed główną bramą zakładu podjeżdżają samochody pracowników drugiej zmiany. - Jeśli są pieniądze na rozwój przemysłu, to trzeba je wykorzystać - mówi jeden z nich, prosząc o niepodawanie nazwiska. - Huta ma zamówienia, ale gdybyśmy mieli większe moce produkcyjne, moglibyśmy robić więcej sprzętu.

Podobnie uważa pan Marek, który pracuje w zakładzie od kilkunastu lat. - Wystarczy zobaczyć, jak wygląda sytuacja na świecie. Wszyscy zwiększają produkcję zbrojeniową. Jeśli my tego nie zrobimy, zrobią to inni - mówi.

"To może być impuls dla miasta"

Dla starszych mieszkańców sprawa jest bardziej jednoznaczna. Pan Stanisław, który przepracował w hucie ponad trzy dekady, uważa że inwestycje są potrzebne.

- Pamiętam czasy, kiedy zakład ledwo wiązał koniec z końcem. Dzisiaj mamy szansę na rozwój. Takiej okazji nie powinno się marnować - mówi.

Według niego rozwój przemysłu zbrojeniowego może być dla Stalowej Woli tym, czym kiedyś był Centralny Okręg Przemysłowy. - To może być impuls, który przyciągnie nowe firmy i zatrzyma młodych ludzi w mieście - dodaje.

Na razie jednak spór o pieniądze z programu SAFE trwa.

Źródło: TOK FM