"Aksamitne" powitanie sędziów przez prezesa TK. "Jak ludzki pan"
Twórcy naszej konstytucji w najczarniejszych snach nie zakładali, że prezydent, może obrazić się i powiedzieć: nie, ja tego nie zrobię - stwierdził w TOK FM Wojciech Mościbrodzki, mówiąc o ślubowaniu sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Politolog ocenił, że Nawrocki nie ma takiej mocy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie stanowisko zajął prezydent w sprawie sporu kompetencyjnego wokół TK?
- Dlaczego prezes TK Bogdan Święczkowski dopuścił do pracy tylko dwoje sędziów?
- Skąd wziął się obecny problem z sędziami TK?
Prezydent chce, żeby spór kompetencyjny w sprawie czterech sędziów Trybunału Konstytucyjnego rozstrzygnął właśnie Trybunał Konstytucyjny. Złożenie wniosku w tej sprawie zapowiedział szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki.
Prezes Trybunału Bogdan Święczkowski dopuścił do pracy tylko dwoje sędziów, którzy wcześniej zostali zaprzysiężeni przez prezydenta. Mimo to sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, którzy wczoraj złożyli ślubowanie w Sejmie, dziś rano zamierzają przyjść do pracy w TK.
- Będziemy żyli w fantastycznym kraju, który ma dwa Trybunały Konstytucyjne: jeden nieuznający drugiego - takim "smutnym żarcikiem" w "Pierwszym Programie" w TOK FM Wojciech Mościbrodzki podsumował sytuację wokół TK. Politolog i wykładowca z Uniwersytetu WSB Merito i Collegium Civitas zaznaczył, że "tak nie powinno być". Jak wskazał ekspert, to prezydent Karol Nawrocki "obraził się" i odmówił akceptacji sędziów, mimo że jest to jego obowiązek.
Jeśli chodzi o elektoraty wyborcze, to według Wojciecha Mościbrodzkiego, obie strony politycznego sporu będą jeszcze bardziej zadowolone. - Dla zwolenników PiS-u prezydent pokazał, kto ma władzę w państwie, elektorat zbliżony do koalicji będzie mówił o upadku prezydenta - stwierdził politolog.
Bogdan Święczkowski gołąbkiem pokoju
Gość Filipa Kekusza skomentował również "aksamitne" powitanie sędziów przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego, Bogdana Święczkowskiego. Pogratulował on sędziom TK, jednak zaznaczył, że do pracy może delegować jedynie tych, którzy złożyli ślubowanie wobec prezydenta.
- Bogdan Święczkowski jak ludzki pan, gołąbek pokoju z gałązką oliwną w zębach - ironizował Wojciech Mościbrodzki. I ocenił, że choć prezes powitał sędziów "łagodnie", to nadal nie rozwiązuje to problemu.
Nawrocki może analizować ustawienie zawodników na meczu
Wojciech Mościbrodzki powiedział, że na pytanie, dlaczego prezydent nie zaprosił wszystkich sędziów Trybunału Konstytucyjnego na ślubowanie w Pałacu Prezydenckim, usłyszał, że "prezydent analizuje" sytuację prawną pozostałych sędziów.
- Z całym szacunkiem dla urzędu prezydenta, pan prezydent może analizować np. ustawienie zawodników w meczu Lechii Gdańsk, a nie decyzję Sejmu. Konstytucja mówi jasno: tam nie ma żadnej mocy - zaznaczył politolog.
Skąd problem w Trybunale Konstytucyjnym?
Jak przypomniał gość TOK FM, problem ma swoje źródło już za prezydentury Andrzeja Dudy. - Część winy spada na Platformę Obywatelską, która próbowała z wyprzedzeniem powołać 5 sędziów na 3 stanowiska. Ten faul spowodował, że druga drużyna wyszła z pałami na boisko - stwierdził Mościbrodzki. - Prezydent Duda wykorzystał pretekst i powołał dublerów, czyli ewidentnie złamał prawo. A nie powołał tych, którzy byli prawidłowo wybrani - wytłumaczył politolog.
W opinii gościa TOK FM prezydenci Duda oraz Nawrocki powinni stanąć przed Trybunałem Stanu za złamanie prawa. - Ale nie mamy Trybunału Stanu, bo pani Manowska nie zwołuje jego posiedzeń, mimo że ma obowiązek - podkreślił Mościbrodzki. Według niego I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska swoim zachowaniem mówi "nie mamy pańskiego płaszcza i co pan zrobi?". Ekspert stwierdził, że to demontowanie bezpiecznika, który pozwalałby na odwołanie się ws. postępowania prezydenta.
Źródło: TOK FM