Kontrowersyjny ruch Tuska wobec TVN. "Wchodzimy na grząski grunt"
TVN i Polsat mają niebawem znaleźć się na rządowej liście firm strategicznych. Decyzja, którą ogłosił premier Donald Tusk, to odpowiedź na spekulacje na temat zakupu należącej do koncernu Warner Bros Discovery stacji TVN przez kapitał węgierski. Politycy PiS mieli już zacierać z tego powodu ręce.
Według dziennikarza money.pl Tomasza Żółciaka to posunięcie kontrowersyjne. - Intencje są szlachetne, bo chodzi o to, żeby nie wkradł nam się bokiem jakiś kapitał rosyjski. Przynajmniej takie jest uzasadnienie. Ale mam wrażenie, że podskórnie wiemy, o co chodzi. I niekoniecznie o rosyjski kapitał - mówił w "Poranku Radia TOK FM".
Rozmówca Karoliny Lewickiej zaznaczył, że można zrobić bardzo prosty test. - Wyobraźmy sobie, że takiej decyzji nie podejmuje Donald Tusk tylko Jarosław Kaczyński czy Mateusz Morawiecki w stosunku do jakiejś innej telewizji - wskazał.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Reakcja Tuska ws. TVN-u to o jeden krok za daleko? "Wchodzimy na grząski grunt"
Żółciak wyraził też obawy o reakcję strony amerykańskiej na krok polskiego rządu. - Demokraci są zadowoleni, ale pytanie, czy ci, którzy przyjdą od stycznia do Białego Domu, postrzegają te sprawy tak samo. Bo to jest trochę związanie rąk potencjalnemu sprzedającemu i kupującemu, czyli obniżenie wartości spółki - tłumaczył dziennikarz. I podał obrazowy przykład: - To tak jakbyśmy sprzedawali używany samochód z zastrzeżeniem, że będę mógł go odsprzedać, jeśli będę miał zielone światło od jakiegoś innego podmiotu. W tym przypadku rządu - wyjaśnił.
Co dalej z TVN? 'Ta opcja wygląda na realną'
Jednocześnie zarówno Żółciak, jak i drugi z gości Karoliny Lewickiej - Andrzej Bobiński z "Polityki Insight" - wskazali, że według ich wiedzy do finalizacji transakcji ws. TVN-u jest jeszcze daleka droga. - Krążyły plotki na temat kupna TVN-u, w dużej mierze rozsiewane przez polityków PiS-u. Wydaje mi się, że to był element wojny narracyjnej, w której PiS-owcy mówili, że uderzą w środek ekosystemu medialnego obozu władzy. "My doprowadzimy z pomocą naszych nowych, amerykańskich przyjaciół, że TVN zostanie przejęty i wtedy zobaczycie, co się stanie, ten cały domek z kart się rozpadnie i nie będzie tego takiego gniazda, które nadaje i mówi do całego świata Silnych Razem, ludzi głosujących na PO" - relacjonował Bobiński.
Dyrektor zarządzający "Polityki Insight" dodał, że tego typu zmianami "wchodzimy jednak na grząski grunt". - Bo teraz wszystko jest bezpieczeństwem. Teraz jest bezpieczeństwo demokratyczne, co jest - jak rozumiem, jaśniejszą twarzą demokracji walczącej. To znaczy, żeby zapewnić bezpieczeństwo naszej demokracji, musimy niekiedy wychodzić poza ramy tego, co dopuszczalne. I wydaje mi się, że to niebezpieczny moment, w którym powinniśmy jednak te pytania zadać, czy to nie jest o jeden krok za daleko - zaznaczył.
List gończy za Romanowski. "Kuriozalna sytuacja"
Tymczasem Marcin Romanowski ukrywa się przed policją. Według nieoficjalnych informacji były minister sprawiedliwości może przebywać Węgrzech. Za Romanowskim jest wystawiony list gończy.
- Nie wiem, w co gra Marcin Romanowski. Podejrzewam, że się po prostu boi i nie bardzo chce spędzić święta w więzieniu - powiedział Bobiński. I dodał, że "jest to niewątpliwie kuriozalna sytuacja, w której były minister sprawiedliwości ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości". - I nie rozumiem, czemu to ma służyć, bo wątpię, żeby był w stanie się długo ukrywać - mówił Bobiński.
Zamieszanie wokół Romanowskiego. 'Politycy chcą być męczennikami. To opłacalne'
Według eksperta inaczej niż w styczniu, kiedy aresztowano Mariusza Kamińskiego i Macieja, PiS nie chce teraz wdawać się w polityczną awanturę. Partia Jarosława Kaczyńskiego przed wyborami prezydenckimi próbuje ocieplać swój wizerunek. Sam prezes założył zaś konto na portalu X, gdzie udostępnił m.in. zdjęcie swojej kotki Fiony, które zrobiło furorę. Zasięgiem przebiło informacje o kongresie Szymona Hołowni.
- Wątek animalny w kampaniach jest istotny, co pokazała ostatnia kampania amerykańska chociażby ze słynną wiewiórką. To są właśnie takie michałki, które czasami robią większą robotę, niż retoryczne wynurzenia tego czy innego kandydata - podsumował Żółciak.