,
Obserwuj
Polityka

"Wałęsa spał w wannie, Kaczyńskiemu towarzyszył straszny niepokój". Tajemnice Pałacu Prezydenckiego

4 min. czytania
03.05.2025 13:44
- Nie wiem, czy o kimkolwiek usłyszałam tyle mrocznych słów jak o pani Małgorzacie Bochenek. "Zły duch Pałacu Prezydenckiego", "zły duch prezydenta Lecha Kaczyńskiego". To jest taka fraza, która się powtarzała - mówiła w TOK FM Dominika Długosz, autorka książki "Tajemnice Pałacu Prezydenckiego". Dziennikarka zdradziła także m.in., dlaczego Lech Wałęsa zwykł spać w wannie.
|
|
fot. Bartosz Krupa / Bartosz KRUPA/East News
  • Dominika Długosz w swojej najnowszej książce 'Tajemnice Pałacu Prezydenckiego' zajrzała za kulisy życia polskich prezydentów i ich rodzin;
  • W TOK FM dziennikarka 'Newsweeka' opowiadała o 'męskim gnieździe' Lecha Wałęsy i 'babińcu' Lecha Kaczyńskiego;
  • Zdradziła także, kogo nazywano 'złym duchem Pałacu Prezydenckiego'.

Pierwszym lokatorem Belwederu po 89' roku był Lech Wałęsa. Jak wskazała w swojej książce 'Tajemnice Pałacu Prezydenckiego' Dominika Długosz, podczas jego prezydentury Belweder to było tzw. męskie gniazdo. O wszystkim bowiem decydowali mężczyźni skupieni wokół Wałęsy, na czele z Mieczysławem Wachowskim, który był swego rodzaju szarą eminencją. 

 

"Wałęsa spał w wannie"

 

- Miałam wrażenie, rozmawiając z bardzo wieloma ludźmi, że w każdym Pałacu był ktoś, kto chciałby być jak Wachowski. Każdemu z szefów gabinetu czy szefów kancelarii prezydenta trochę się to marzyło. Przy czym Wachowski jest bardzo inteligentnym gościem, który potrafił bardzo czcić Wałęsę, a jednocześnie wyjąć z jego rąk zadania, których ten po prostu nie chciał wykonywać, bo nie miał do tego cierpliwości. Tych rzeczy było bardzo dużo i w końcu Wachowski skupił w swoim ręku potężną władzę - mówiła w 'Wywiadzie Politycznym' Długosz. 

Posłuchaj:

Co ciekawe, Wałęsa nie lubił czytać, więc jego otoczenie wpadło na pewien pomysł. - Żeby ułatwić prezydentowi życie, ale jednocześnie trochę wejść w jego łaski wymyślili, że po prostu będą mu nagrywać i przynosić taśmy. On sobie je wrzucał do VHS i oglądał np. pana szefa służb. I wszystko wiedział - relacjonowała dziennikarka 'Newsweeka'. 

Rozmówczyni Karoliny Lewickiej wskazała także, że Wałęsa strasznie nie lubił Belwederu, w którym mieszkał przez prawie 4 lata swojej prezydentury. - Bo miał ze złej strony sypialnię - od ulicy. Dlatego spał w wannie w łazience, bo strasznie go denerwował odgłos autobusów i samochodów przejeżdżających ulicą Belwederską. To zostało potem zmienione i teraz prezydencka sypialnia jest bardziej od strony Łazienek - powiedziała Długosz.

 

To ona wymyśliła Dudę? 'Jeździła po leki dla jej dzieci w nocy'

 

 

"Babiniec" Lecha Kaczyńskiego

 

Lecha Kaczyńskiego otaczało z kolei wiele kobiet, które miały na niego ogromny wpływ. Mówiło się więc o 'babińcu'. - Z jednej strony była matka. Dla braci Kaczyńskich Jadwiga to była najważniejsza kobieta w ich życiu. Są anegdoty, jak pani Jadwiga zadzwoniła np. w czasie konferencji prasowej, kiedy Lech Kaczyński jeszcze był prezydentem Warszawy i poprosiła urzędniczkę, żeby nie mówiła prezydentowi, że ona dzwoni. Bo inaczej on przerwie konferencję i będzie chciał do niej oddzwonić. To był ten typ relacji - wskazała Długosz.

Dziennikarka nie miała jednocześnie żadnych wątpliwości, że relacja Lecha Kaczyńskiego z żoną Marią Kaczyńską 'była oparta na absolutnej miłości'. - To była wielka miłość do samego końca. Oni po prostu naprawdę bardzo się kochali - powiedziała.

Gościni TOK FM dodała przy tym jednak, że stosunek pani Marii do Lecha Kaczyńskiego też był 'stosunkiem matczynym'. Przypomniała w tym kontekście słynną historię, gdy przyjechała na lotnisko z reklamówką. Okazuje się, że nie było w niej, jak wówczas plotkowano, kanapek dla męża. - To był golf, bo prezydent był przeziębiony. I pani Maria się po prostu bała, że on się dodatkowo przeziębi, bo w samolocie jest klimatyzacja i suche powietrze. I kupiła mu po drodze golf - mówiła autorka książki 'Tajemnice Pałacu Prezydenckiego'.

 

Prezydent Kaczyński? 'W naszej relacji to on był liberałem, a ja katolem. Często się ze mnie naśmiewał'. Spowiedź Pawła Kowala

 

Z kolei córka Marta sprawiała Kaczyńskiemu permanentne problemy. A krótko po objęciu prezydentury rozpadło się jej pierwsze małżeństwo. - To miało potężny wpływ na prezydenta. Bardzo nie rozumiał wyborów swojej córki i zajmowało mu to głowę. Do tego Marta miała bardzo trudny kontakt z panią Jadwigą. Babcia nie była na jej drugim ślubie, bo to nie był ślub kościelny. Tak że ścierały się te wszystkie trzy kobiety z prywatnego życia Lecha Kaczyńskiego - opowiadała Długosz.

 

"Zły duch prezydenta Lecha Kaczyńskiego"

 

A na tym, jak wskazała dziennikarka, jeszcze nie koniec, bo o wpływy walczyły między sobą jego współpracowniczki. Istotną postacią w tej rozgrywce była ministra w kancelarii prezydenta Małgorzata Bochenek.

- Naprawdę nie wiem, czy o kimkolwiek usłyszałam tyle mrocznych słów jak o pani Bochenek. 'Zły duch Pałacu Prezydenckiego', 'zły duch prezydenta Lecha Kaczyńskiego'. To jest taka fraza, która się powtarzała w tych rozmowach permanentnie - wskazała Długosz.

Jak relacjonowała, to właśnie Bochenek odpowiadała za to, że Lech Kaczyński dowiedział się o satyrycznym artykule z niemieckiej bulwarówki, w którym nazywano braci Kaczyńskich kartoflami. Był to mało istotny tekst a konsekwencje poważne, bo z tego powodu Kaczyński odwołał swój udział w spotkaniu Trójkąta Weimarskiego. 

- Osoby, które przy tym były, opowiadały mi, że pani Małgorzata nie tylko dała tę depeszę Lechowi Kaczyńskiemu. Nie tylko położyła mu to na wierzchu, ale dwukrotnie mu ją przeczytała, żeby usłyszał, jak Niemcy kpią nie tylko z niego, ale też z jego brata i jego matki. I to było coś, co zdaniem bardzo wielu moich rozmówców ona zrobiła z premedytacją - relacjonowała gościni Karoliny Lewickiej.

- Wzbudziła ten straszliwy niepokój w Lechu Kaczyńskim, który towarzyszył mu nieustannie. Bo bardzo wiele osób starało się, żeby prezydent w tym niepokoju był utrzymywany cały czas - podsumowała Długosz.