Alkohol nie ma żadnych zalet. "Nawet funkcja socjalizacyjna jest bardzo wątła i tylko pozorna"
Lekarka Monika Działowska podkreśliła w "Poranku TOK FM", że z punktu widzenia medycznego alkohol to trucizna, a pojawia się przy każdej okazji w życiu codziennym. - To jest ogromny problem, bo mam wrażenie, że on w kółko nam towarzyszy - podkreśliła.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy istnieje bezpieczna dawka alkoholu?
- Jakie skutki może powodować jego codzienne spożywanie?
- Nie ma bezpiecznej dawki alkoholu - przestrzegała w "Poranku TOK FM" lekarka Monika Działowska, znana w interncie jako "Pediatra na zdrowie", autorka książki "Zdrowy maluszek".
- Zdecydowanie jest to prawda, a w kontekście kobiet w ciąży i karmiących piersią to bezwzględnie prawda. Oczywiście, jeżeli dorosła osoba weźmie kilka łyków przez cały wieczór, to nie powinno to mieć jakiegoś dużego negatywnego skutku. Ale prawda jest taka, że kiedy zaczynamy pić alkohol, to się nie kończy na kilku łykach - stwierdziła gościni "TOK FM".
Podkreśliła, że "w kontekście medycznym" alkohol "jest po prostu trucizną, jest to substancja toksyczna". - To, że nasz organizm jest w stanie jakoś sobie z tym poradzić, to trochę jak z grzybami trującymi. Można je zjeść, a nasza wątroba będzie robić wszystko co może, żeby organizm z tego oczyścić - dodała.
- Do jednego i drugiego nie zachęcamy - wtrącił prowadzący rozmowę Maciej Głogowski.
Zgodziła się z nim Działowska. Jak powiedziała, skoro alkohol jest trucizną i "skoro ma wielowątkowe działania negatywne - od złego wpływu na nasze organy przez wpływ na zdrowie psychiczne, a także w ogromnym stopniu na zdrowie społeczne i socjalne - to zdecydowanie będzie namawiać do nie picia".
"Alkohol w kółko nam towarzyszy"
Zwróciła uwagę, że alkohol pojawia się przy każdej okazji w życiu codziennym. - Kiedy świętujemy jest alkohol, kiedy jest smutno, kiedy ma być wesoło, kiedy ma być na luzie, kiedy chcemy się pocieszyć, kiedy koleżanka z koleżanką świętują to piją i kiedy płaczą sobie w rękaw, też chcą pić. To jest ogromny problem, mam wrażenie, że alkohol w kółko nam towarzyszy - podkreśliła.
Jak stwierdziła, "dzieci na to patrzą", ale dodała optymistycznie, że "świat trochę się zmienia" i coraz częściej promowane są postawy prozdrowotne i niepicie alkoholu. Jak mówiła, wpływ na to ma wiele osób, m.in. sportowcy.
- Kiedyś było tak, że były mecze, a potem było świętowanie z dużą ilością alkoholu. Teraz topowi sportowcy jak Robert Lewandowski, Ronaldo, pięknie pokazują, że prawdziwy sportowiec prowadzi zdrowy tryb życia, nie imprezuje, nie traci czasu na kaca następnego dnia - powiedziała.
Jak dodała, coraz więcej zwykłych ludzi chce być "dobrym przykładem dla swoich dzieci". - Najważniejsze jednak, żeby nie truć własnego organizmu - wskazała.
Powtórzyła, że alkohol nie ma żadnych zalet i nawet funkcja "socjalizacyjna" "jest bardzo wątła i tylko pozorna". - Wiemy jak ludzie się upijają i potem wydaje im się, że są zabawni, że są sympatyczni, że są śmieszni, a tak naprawdę za ich plecami inni się z nich śmieją - powiedziała.
Oceniła, że "kult alkoholu, który jest dobry na wszystko powoli będzie mijać, tylko nie każdy chce się do tego przyznać".
- Bo jeżeli przyznamy, że on jest trujący, niszczy naszą rodzinę, nasz rozwój, mózg, zdrowie psychiczne, to trzeba będzie z niego zrezygnować. Więc ludzie to wypierają i próbują nadal alkohol albo romantyzować, albo go neutralizować jako coś nie tak bardzo szkodliwego - dodała.
Źródło: TOK FM