Awaria tramwajów goni awarię. Mieszkańcy Bydgoszczy mają dość
Bydgoszczanie skarżą się na awaryjną komunikację miejską. Kilkaset osób podpisało się pod petycją do władz miast w sprawie pilnych działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa w ruchu tramwajowym. - Jest bardzo dużo awarii sieci trakcyjnej, motorniczowie notorycznie zgłaszają pęknięcia szyn. To są lata zaniedbań, a doraźne naprawy to pudrowanie trupa – uważa autor internetowej petycji.
Od kilku tygodni bydgoska komunikacja miejska przeżywa fatalną passę. Niemal każdego dnia dochodzi do usterek trakcji lub torowisk, które paraliżują ruch tramwajowy w całym mieście. Składy nie mogą ruszyć albo przejechać przez uszkodzone odcinki torów, a pasażerowie są zmuszeni do korzystania z komunikacji zastępczej. Ta, jak podkreślają mieszkańcy, często okazuje się niewydolna i wymaga wielokrotnych przesiadek.
Awaria goni awarię
Najpoważniejsza awaria w tym roku miała miejsce 21 stycznia. Z powodu uszkodzenia sieci trakcyjnej na osiedlu Wyżyny przez cztery dni tramwaje nie kursowały w części miasta. Osiem dni później doszło do kolejnej awarii – tym razem w Fordonie, gdzie w godzinach szczytu całkowicie sparaliżowany został ruch tramwajowy. 31 stycznia pękły szyny na ulicy Marszałka Focha, a 2 lutego podobny problem wystąpił na ulicy Jagiellońskiej.
Jak podkreślają mieszkańcy, nie wszystkie usterki można tłumaczyć mroźną zimą. W wielu miejscach torowiska są w tak złym stanie technicznym, że awarie i wykolejenia zdarzają się niezależnie od pory roku. Przykładem jest wypadek z 20 sierpnia 2025 roku na ulicy Gdańskiej, przy skrzyżowaniu z Kamienną i Artyleryjską. Tramwaj linii nr 2, jadący w stronę centrum, wykoleił się na łuku toru, a jego tylna część zderzyła się z nadjeżdżającym z przeciwka tramwajem tej samej linii. Jak ustalono, główną przyczyną był zły stan techniczny torowiska – wadliwa szyna, o której Miejskie Zakłady Komunikacyjne wcześniej informowały drogowców. Naprawa nie została jednak wykonana przed wypadkiem.
Jest petycja mieszkańców do prezydenta
Narastające niezadowolenie mieszkańców doprowadziło do powstania internetowej petycji, a w zasadzie skargi, skierowanej do prezydenta Bydgoszczy. "Każda taka sytuacja wyłącza z ruchu kluczowe odcinki sieci, zmuszając pasażerów do wielokrotnych przesiadek i korzystania z niewydolnej komunikacji zastępczej" – czytamy w dokumencie.
Jego autor, Remigiusz Wróblewski, podkreśla, że mieszkańcy nie oczekują kolejnych prowizorycznych rozwiązań. – Chcielibyśmy, żeby w końcu doszło do realnych remontów, a nie tylko doraźnych napraw, które nic nie dają. W tym momencie priorytetem jest bezpieczeństwo mieszkańców oraz pracowników Miejskich Zakładów Komunikacyjnych, zwłaszcza motorniczych. To oni, przejeżdżając przez Rondo Fordońskie, mają śmierć w oczach – mówi w rozmowie z tokfm.pl
Do tej pory pod petycją podpisało się niemal 450 osób. W komentarzach powtarza się argument, że w mieście, które od lat inwestuje w transport publiczny – kupując nowoczesne, niskopodłogowe tramwaje i budując nowe trasy – tak częste awarie nie powinny mieć miejsca.
Kiedy pożegnamy "szynowęża"?
Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej odpowiada, że części problemów nie da się całkowicie wyeliminować. – Ktoś mówi, że tory się palą, a to są po prostu spięcia elektryczne – tłumaczy dyrektor ZDMiKP, Wojciech Nalazek. – Mieliśmy też potężną awarię na ulicy Wojska Polskiego, ale to były sytuacje losowe. Coś pod ziemią się przepaliło, trzeba było najpierw to znaleźć, a potem naprawić – dodaje.
W tym roku miasto planuje przeznaczyć 9 milionów złotych na remonty torowisk. Część tych środków trafi m.in. na feralne tory przy ulicy Jagiellońskiej, w rejonie Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. To właśnie tam regularnie, niezależnie od pogody, pojawia się tzw. "szynowąż" – ironiczna nazwa szyny, która wybija ponad poziom jezdni i unieruchamia tramwaje.
– Będziemy prowadzili na Jagiellońskiej działania związane z montażem kolejnych elementów wyrównawczych. Już wcześniej założyliśmy dwa takie urządzenia, teraz dołożymy kolejne. Jak tylko warunki pogodowe pozwolą, wchodzimy w teren i zakładam, że żegnamy się z "szynowężem" – zapowiada Nalazek.
Źródło: TOK FM