Rozbijają szyby i tłuką przystanki. Miasto już nie ma siły i apeluje o pomoc
Wandale notorycznie niszczą wiaty przystankowe i ekrany dźwiękochłonne w Bydgoszczy. Dla Miejskich Zakładów Komunikacyjnych to nie tylko spory kłopot, ale też duży koszt. - W ubiegłym roku wydaliśmy na naprawy 150 tysięcy złotych - słyszymy w MZK.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są skutki dewastacji przystanków autobusowych w mieście?
- Ile pieniędzy poszło już na naprawy?
- Gdzie problem z niszczeniem wiat jest największy?
- Jak mieszkańcy mogą pomóc w walce z wandalizmem?
To już prawdziwa plaga. Od początku roku wandale zniszczyli szyby w niemal 90 wiatach przystankowych na terenie całego miasta. - Zjawisko przybrało już taką skalę, że faktycznie sama liczba zdewastowanych przystanków, jak i koszty napraw są znaczące - ocenia prezes Miejskich Zakładów Komunikacyjnych Piotr Bojar. - Od stycznia tego roku doszło do dewastacji 87 przystanków. Koszt naprawy to 80 tysięcy złotych. Do tego w samym Fordonie, od momentu kiedy przejęliśmy spółkę Tramwaj Fordon, a było to 1 maja, zniszczono 15 przystanków. I na naprawy poszło następne 13 tysięcy złotych - wylicza.
Tłuką ekrany dźwiękochłonne
Do uszkodzeń przystanków autobusowych trzeba jeszcze doliczyć dewastację ekranów dźwiękochłonnych wzdłuż trasy tramwajowej na osiedlu Fordon. - To jest o tyle kłopot, że ekrany realnie poprawiają komfort życia okolicznych mieszkańców i brak nawet jednego przyczynia się do podnoszenia poziomu hałasu - uważa Bojar.
W Fordonie generalnie jest najgorzej. W wakacje zdemolowano tu co najmniej siedem paneli ekranów dźwiękochłonnych oraz szyby w wiatach na przystankach m.in. przy skrzyżowaniach z ulicami: S. Kaliskiego, I. Romanowskiej, M. Rejewskiego, Matki Teresy z Kalkuty/L. Rydygiera oraz W. Korfantego/J. Prejsa. - Liczymy, że może pojawi się tu więcej patroli policji czy straży miejskiej. Ja wiem, że wszyscy borykamy się z brakami kadrowymi, ale naprawdę by się to przydało. My też współpracujemy ze służbami, udostępniamy też nasz monitoring, jeśli jest taka potrzeba - tłumaczy prezes MZK.
Reagujmy na akty wandalizmu
Powybijane szyby to dla drogowców zawsze kłopot. - Po pierwsze potrzebne są prace porządkowe, żeby zabezpieczyć miejsce zdarzenia i żeby nikomu się dodatkowo krzywda nie zadziała w tym miejscu. Po drugie, oczywiście mamy pewną liczbę zapasów szyb do wymiany, jednak przy takiej skali trudno mieć 100 szyb na stanie, żeby je szybko wymienić. Zatem trzeba je zamówić, czekać na dostarczenie i potem montaż, a to wszystko trwa - tłumaczy Bojar.
Miasto apeluje do mieszkańców o reagowanie na akty wandalizmu i zgłaszanie ich odpowiednim służbom. - Złapanie sprawców zależy od miejsca incydentu. Tam, gdzie jest monitoring, jest łatwiej - tłumaczy nasz rozmówca. - Apeluję, żebyśmy nie byli obojętni - dodaje.
Każdy taki incydent to realne uszczuplenie środków w budżecie miasta, które mogłyby trafić na inne, potrzeby. W 2024 roku na naprawy potłuczonych wiat przystankowych MZK wydało 150 tysięcy złotych.