Jak walczyć ze śmieciową mafią? "Przestępstwa są popełniane na wielu poziomach"
"Od 2013 roku do dziś borykamy się z problemem likwidacji magazynów z niebezpiecznymi odpadami, porzuconymi na drodze przestępczej przez podmiot, który zniknął jak kamfora" - rozkłada bezradnie ręce urzędnik ze Starostwa Powiatowego w Żninie. O tym, jak walczyć ze śmieciową mafią rozmawiali w Bydgoszczy prokuratorzy, policjanci, samorządowcy i inspektorzy ochrony środowiska.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy i jak państwo pomaga samorządom w walce z nielegalnymi wysypiskami?
- Jakie służby zajmują się tym problemem?
- Jak działają śmieciowe mafie?
Porzucanie odpadów - w tym także niebezpiecznych - oraz wyłudzanie pieniędzy za ich rzekomą utylizację to prawdziwa plaga. Skutki środowiskowe oraz finansowe spadają na samorządy, które nie są w stanie samodzielnie poradzić sobie z problemami.
Od 13 lat walczą o likwidację odpadów niebezpiecznych
Powiat Żniński w województwie kujawsko - pomorskim walczy z mafią śmieciową od 2013 roku. Starosta wydał wówczas zgodę na magazynowanie odpadów w Janowcu Wielkopolskim. Wniosek był legalny, firma która się o niego ubiegała miała gromadzić przez jakiś czas odpady, a później je zutylizować. Tyle, że tego nie zrobiła i… zniknęła. A starostwo zostało z problemem.
- Od 2013 roku do dziś borykamy się z problemem likwidacji magazynów z niebezpiecznymi odpadami, porzuconymi na drodze przestępczej przez podmiot, który zniknął jak kamfora. Sprawcy zostali co prawda skazani przez sąd we Włocławku w 2019 roku na kary pozbawienia wolności w zawieszeniu, ale nie jesteśmy w stanie wyegzekwować pieniędzy na utylizację odpadów - rozkłada bezradnie ręce Wiesław Rumel, kierownik Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa Starostwa Powiatowego w Żninie.
Skąd wziąć 12 milionów złotych na utylizację?
W magazynie znajdują się chemikalia, farby, płyny poekstrakcyjne oraz odpady sypkie w big bagach. W sumie to 1750 ton odpadów niebezpiecznych, które zagrażają środowisku. Koszt ich utylizacji został oszacowany na 10-12 milionów złotych.
- To jest bardzo duża kwota dla naszego budżetu, powiat nie posiada takich środków - podkreśla Rumel. - Oczywiście pisaliśmy do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, do ministerstwa klimatu i środowiska - było to w różnym czasie - bo od kiedy się z tym borykamy było już chyba z czterech czy sześciu ministrów, dwóch czy trzech premierów. Ale do dnia dzisiejszego nie dostaliśmy żadnych znaczących odpowiedzi - dodaje rozczarowany.
W styczniu 2025 roku urzędnicy złożyli wniosek do nowego programu rządowego, który jest dedykowany do utylizacji nielegalnych wysypisk, jednak do dziś nie otrzymali odpowiedzi. Program jest na lata 2025-2027. - W tym roku były już wydane dwie transze, w styczniu i lipcu. Czekamy, być może uda nam się w następnych. Liczymy bardzo na te środki, bo też nam to spędza sen z powiek - nie ukrywa nasz rozmówca.
Jak walczyć ze śmieciową mafią?
O tym, jak walczyć z mafią śmieciową, rozmawiali w Bydgoszczy na dwudniowej konferencji prokuratorzy, policjanci, przedstawiciele CBŚ, samorządowcy, inspektorzy ochrony środowiska i transportu drogowego.
- Od kilku lat obserwujemy, że przestępcy którzy wcześniej zajmowali się fikcyjnym obrotem fakturami VAT, przestępczością złomową, karuzelową, opracowali sobie know-how działania w oparciu o fikcyjne faktury VAT - opowiada Agnieszka Adamska-Okońska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. - Wyczuli, że bardzo dużo pieniędzy można zarobić obracając fikcyjnie towarem, którym są odpady. Ich utylizacja czy recykling jest bardzo kosztowna, więc często je gromadzą, wyłudzają pieniądze oraz nienależne im zwroty podatku VAT - co niezwykle obciąża budżet państwa - a odpady porzucają - dodaje.
Nasza rozmówczyni podkreśla, że służby oraz samorządy muszą ze sobą współpracować, by ściganie mafii śmieciowych było skuteczniejsze. - Przestępstwa te są popełniane na wielu poziomach, dotyczą różnych norm prawnych i należy zintegrować i zacieśnić współpracę pomiędzy organami ścigania, czyli policją, Centralnym Biurem Śledczym, prokuraturą, ale też KAS-em, Inspekcją Transportu Drogowego, Inspekcją Ochrony Środowiska oraz przedstawicielami samorządów, bo najczęściej finalnie to one zostają z największym problemem - tłumaczy prokurator Adamska-Okońska.
Na taką współpracę liczą też urzędnicy. - Przydałby się też fundusz, jak kiedyś w programie likwidacji mogilników w lasach, po PGR-ach. Był wyodrębniony podmiot, który się tym zajmował. Oczekiwałbym podobnej rzeczy w tym przypadku - podsumowuje Wiesław Rumel.