,
Obserwuj
Polska

Zaglądają, a tam pusto. Nauczyciele sami kupują papier do xero. "System nie widzi problemu"

3 min. czytania
29.08.2025 10:33

Na kredę do tablicy pieniędzy już nie brakuje, bo... w większości szkół tablice są dziś multimedialne. Ale niedofinansowanie placówek jest ogromne. Nauczyciele, podobnie jak rodzice, wiele rzeczy kupują z własnych środków. - Nie powinno tak być - mówi TOK FM dr Iga Kazimierczak.

Rusza nowy rok szkolny
Rusza nowy rok szkolny
fot. Andrzej Zbraniecki/East News
  • 1 września rusza nowy rok szkolny. W TOK FM przyglądamy się różnym problemom polskiego systemu edukacji;
  • Nauczyciele mówią nam, że szkoły często nie zapewniają podstawowych artykułów, takich jak np. papier do drukarek;
  • Mama dziecka w podstawówce opowiada, że w jej szkole organizowane są na takie rzeczy finansowe składki;
  • "Mam wrażenie, że system tego problemu nie widzi" - komentuje w TOK FM dr Iga Kazimierczyk z Fundacji "Przestrzeń dla edukacji".

Papier do xero, mazaki do tablic, kredki, nożyczki i wiele innych artykułów szkolnych - jak mówią nasi rozmówcy - kupują sami nauczyciele. Potwierdza to Judyta Rudnicka z jednej z warszawskich szkół podstawowych. - Papier do xero jest potrzebny do drukowania ogromnej ilości dokumentacji szkolnej czy do przygotowywania wydruków na rady pedagogiczne. Do tego dochodzą takie przyziemne rzeczy: dzieci w czasie wolnym chcą często porysować i taki papier jest potrzebny - mówi.

Nauczyciele przed 1 września: Ratujemy się sami

Szkoły często w swoich budżetach nie mają na to pieniędzy. W efekcie nauczyciele przed nowym rokiem szkolnym robią niemal takie zakupy jak uczniowie. - Nie ma co ukrywać, że ratujemy się sami. Przynosiłam do świetlicy zabawki czy sprzęt sportowy po moim synu. Inne nauczycielki też przynoszą. Czasami rodzice coś nam podarują do świetlicy, bo wiadomo, że niektóre dzieci spędzają tam wiele godzin i im więcej atrakcji do zabawy czy nauki, tym lepiej - mówi pani Marta, która pracuje w świetlicy. 

Wspomniani rodzice również często dokładają się do artykułów szkolnych, ale też na przykład ręczników papierowych, mydła do łazienki czy kwiatków na parapetach. - W poprzednim roku szkolnym była na to opłata 60 złotych od każdego rodzica w klasie. Z tego kupowało się różne rzeczy do sali, do szkoły. Był skarbnik, który to zbierał. Oczywiście, że część rodziców płacić nie chciała albo nie mieli z czego. I nie płacili, ale to były wyjątki - mówi nam pani Ewa, która ma syna w podstawówce.

Jak dodaje, nie wie, ile wyniesie składka w tym roku, ale spodziewa się, że będzie nieco wyższa. - Do tego też na początku roku niosę do szkoły blok rysunkowy, nożyczki, klej i inne rzeczy w ramach wyprawki dla ucznia na zajęcia plastyczne - dodaje.

"System nie widzi problemu" 

- Mam wrażenie, że system tego problemu nie widzi - komentuje dr Iga Kazimierczyk z Fundacji "Przestrzeń dla edukacji", wykładowczyni na Uczelni Korczaka. - Bo nauczyciel, gdy ma wystąpić do dyrektora o dodatkową ryzę papieru czy o koszyk markerów, to robi się z tego wielka procedura, która trwa i trwa. Więc nauczyciele często machają ręką i kupują te rzeczy z własnych pieniędzy. A nie powinno tak być. Dużo mówimy o tablicach multimedialnych, a przecież cały czas jesteśmy w rzeczywistości, że do szkoły przynosi się papier, farby, długopisy czy nożyczki - dodaje gościni TOK FM. 

Dużym wsparciem dla szkół są programy unijne i możliwość zakupu np. pomocy czy sprzętu z pieniędzy z zewnątrz. - Jak tylko mamy możliwość i miasto nam wskaże, że możemy z jakiegoś projektu skorzystać, to chętnie to robimy. Mamy tablice multimedialne, ciekawe pomoce dydaktyczne, dużo sprzętu udało nam się z tych środków zakupić. I służą dzieciom, co jest najważniejsze - mówi dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 35 w Bydgoszczy Aleksandra Gulbinowicz-Kotowska. 

Szkoły zarabiają na wynajmie sal

Szkoły same też próbują zarabiać, np. na wynajmie sal - wynajmują je popołudniami na potrzeby stowarzyszeń, fundacji czy szkół nauki jazdy. Dzięki temu mogą choć symbolicznie zarobić i przeznaczyć te pieniądze na kwiatki, szkolne dekoracje czy piłki do świetlicy. Przykładowo,  Szkoła Podstawowa nr 16 w Lublinie ma na swojej stronie cennik wynajmu. Można wynająć - na godziny - m.in. boisko ze sztuczną nawierzchnią, ale też np. basen, salę gimnastyczną czy sale dydaktyczne, w określonych godzinach.

Kwoty są bardzo różne, od 100 do 600 zł, w zależności od tego, co wynajmujemy i w jakim celu. Z kolei  Zespół Szkół nr 74 w Warszawie oferuje wynajem nie tylko sal, ale też choćby instrumentów i sali koncertowej - w godzinach popołudniowych. Takich ofert jest cała masa.