Ogromne zainteresowanie listem polskich kobiet. "Moja poczta cały czas pika"
Nie można się zgodzić na odebranie 800 plus części ukraińskich dzieci - apelują do rządzących polskie kobiety. Specjalny list wysłały do prezydenta, premiera, posłów i senatorów. - Zainteresowanie dołączeniem do naszej akcji jest ogromne. Moja poczta cały czas pika, bo przychodzą kolejne prośby od kobiet z całej Polski - cieszy się inicjatorka listu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co znajduje się w liście polskich kobiet i kto za tę akcję odpowiada?
- Jaki jest odzew na list?
- Jak na list polskich kobiet reagują kobiety ukraińskie?
- Dlaczego taka akcja została w ogóle zorganizowana?
- Co zawetował prezydent Karol Nawrocki i co to może oznaczać dla Ukraińców?
"25 sierpnia Prezydent RP ogłosił weto do rządowej ustawy, która miała uporządkować ochronę i wsparcie dla rodzin uciekających przed wojną. Ta decyzja i towarzyszący jej język - zapowiedzi warunkowania pomocy dziecku pracą rodzica, wydłużania drogi do obywatelstwa, rozpalania na nowo sporów pamięci - nie są kwestią nastrojów, lecz zimnej kalkulacji politycznej" - to fragment listu polskich kobiet do premiera i prezydenta, posłów i senatorów.
Jedną z pomysłodawczyń akcji jest Joanna Mosiej, przez wiele lat związana z "Gazetą Wyborczą", a dziś redaktorka naczelna portalu sestry.eu. - Ten list powstał z frustracji, bezsilności, ale też chęci pokazania, że ciągle mamy sprawczość, a społeczeństwo obywatelskie w Polsce jest żywe - mówi nam Mosiej.
- Chciałyśmy też pokazać naszym przyjaciołom z Ukrainy, że Polska nie jest tylko taka, jak narracja, która dominuje teraz w mediach. Ludzi dobrej woli jest więcej. Osób, które dalej chcą wspierać ukraińskie dzieci i ich mamy jest naprawdę dużo i nie możemy wszyscy się zamykać w skorupie beznadziei - dodaje.
Duży odzew na list polskich kobiet
Mosiej przyznaje, że list spotkał się z dużym odzewem. - Zainteresowanie dołączeniem do naszej akcji i podpisaniem listu jest ogromne. Moja poczta cały czas pika, bo przychodzą kolejne prośby od kobiet z całej Polski - cieszy się nasza rozmówczyni. Do akcji można dołączyć, wysyłając taką prośbę na adres: redakcja@sestry.eu.
- Mamy podpisy m.in. trzech pierwszych dam: Danuty Wałęsowej, Jolanty Kwaśniewskiej i Anny Komorowskiej. Mamy aktorki, wokalistki, pisarki, naukowczynie, dziennikarki, nauczycielki, ale też wiele innych kobiet. Mamy, babcie, córki. Niektóre panie piszą do nas drugi raz, bo nie widzą swojego podpisu pod listem. Uspokajam, my nie mamy botów. Robimy to ręcznie, więc na pewno wszyscy, którzy wysłali e-mail, będą wpisani na listę - zapewnia Mosiej.
- Polki piszą do nas, że są szczęśliwe, że mogą wyrazić swój protest wokół wszystkiego, co się aktualnie dzieje. Przeciwko temu, że chce się dzielić ukraińskie dzieci na lepsze i gorsze. Na te, których rodzice pracują i których opiekunowie nie pracują, z bardzo różnych powodów - wyjaśnia inicjatorka całej akcji. Zwraca uwagę, że chęć pomocy Ukraińcom ze strony Polaków nie zniknęła. - Po prostu do głosu teraz dochodzą inni, którzy wcześniej milczeli i ten list jest naszym głosem sprzeciwu wobec tej zmiany narracji - na antyukraińską - mówi Joanna Mosiej w rozmowie z TOK FM.
Podkreśla też, że zaskoczyła ją reakcja ukraińskich kobiet na list. - Mówią i piszą, że są bardzo wzruszone i że to dla nich bardzo ważne, bo słuchając tego wszystkiego, co się dzieje dookoła, zaczynają tracić wiarę, że ktokolwiek ich jeszcze w Polsce, chce. A my tym listem pokazujemy, że jesteśmy, że pozostajemy solidarne z nimi na zawsze - podkreśla gościni TOK FM.
Co oznacza weto prezydenta ws. Ukraińców?
Przypomnijmy, prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o pomocy dla obywateli Ukrainy. Jednym z argumentów było to, że - zdaniem prezydenta - świadczenie 800 plus powinno być wypłacane wyłącznie dla dzieci tych ukraińskich rodziców, którzy w Polsce pracują i odprowadzają składki na ubezpieczenie. Taki zapis znalazł się w projekcie nowej ustawy, którą prezydent skierował do Sejmu. Nad swoim projektem pracuje też rząd.
Jak mówi nam Joanna Mosiej, list kobiet to także wyraz sprzeciwu wobec antyukraińskich nastrojów w Polsce - ataków słownych i fizycznych na Ukrainki i Ukraińców, którzy przyjechali do nas w obliczu pełnoskalowej wojny.
- Codziennie rozmawiam z wieloma Ukrainkami, bo nasza redakcja jest polsko-ukraińska, mam też wielu przyjaciół Ukraińców mieszkających w Polsce. Oni są przerażeni. Przyjechali tu, zaczęli swoje życie od nowa. A dzisiaj mi jedna powiedziała, że ona się boi nowego rozpoczęcia roku szkolnego - ze względu na swoje dziecko. Bo nie wie, co je spotka w szkole, czy nie pojawi się antyukraińska niechęć i narracja - opowiada Joanna Mosiej.
- Jeśli chodzi o świadczenie 800 plus, pamiętajmy, że 70 procent Ukraińców w Polsce pracuje, ale jest też część, która pracuje na umowę o dzieło i wtedy te świadczenia też im się nie będą należały. Zapominamy, że ciągle mówimy o uchodźczyniach wojennych. To są ludzie, którzy uciekli przed wojną, często nie mają gdzie wrócić. To jest naprawdę niehumanitarne - podsumowuje nasza gościni.