,
Obserwuj
Polska

Nastolatki na strzelnicy? "Mówią: Ojej, a w grze komputerowej to wygląda inaczej"

4 min. czytania
06.09.2025 07:00

Przybywa Polaków, którzy mają w domu broń, choć do innych krajów Europy jeszcze nam daleko. Coraz więcej osób uczy się też strzelać. Byliśmy na jednej z profesjonalnych strzelnic w Lublinie.

Strzelnica przy Drodze Męczenników Majdanka w Lublinie
Strzelnica przy Drodze Męczenników Majdanka w Lublinie
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wygląda zainteresowanie bronią w naszym kraju?
  • Czy nastolatkowie mają możliwość nauki strzelania?
  • Jakie są motywacje osób chodzących na strzelnice?

W Polsce na 100 mieszkańców przypada 2,5 sztuki broni, podczas gdy np. w Czechach to 12 sztuk, w Szwajcarii ok. 7 a w Niemczech - 19. Na strzelnicach coraz częściej pojawiają się nie tylko mężczyźni, ale także kobiety, a nawet całe rodziny.

Trzeba być przygotowanym

Marek Kuryło swoją przygodę ze strzelaniem zaczął 37 lat temu. Osiągał sukcesy, był nawet w kadrze narodowej Polski. Po zakończeniu kariery uczestniczył w wielu operacjach "specjalnych", wspomaganych lub organizowanych przez Polskę. O szczegółach nie może mówić, choć i tu umiejętności strzeleckie były bardzo przydatne. Dziś prowadzi ośrodek szkoleniowy i strzelnicę Shooter w Lublinie. 

Jak mówi, najwięcej chętnych do nauki strzelania było w 2022 roku, tuż po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Motywacją był głównie strach o to, że dotrze również do nas, a w takiej sytuacji trzeba być przygotowanym  na ochronienie siebie i rodziny. - To był główny motor napędowy do nauczenia się strzelania - mówi gość TOK FM.

Dziś  takie osoby też są, ale jest ich mniej. Pojawia się za to wielu, którzy przychodzą postrzelać w ramach mody czy rozwijania swoich pasji. - Ale nie ma wątpliwości - dodaje pan Marek - że wciąż aktualne jest powiedzenie "Chcesz pokoju, szykuj się do wojny". Stąd szkolenia m.in. z pierwszej pomocy przedmedycznej organizowane przez lekarzy dla urzędników czy studentów, stąd Ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej, stąd - na wszelki wypadek - przygotowywanie schronów. - Obyśmy nigdy nie musieli sprawdzać, na ile jesteśmy gotowi. I róbmy wszystko, co tylko możliwe, żeby ta wojna była "gdzieś", a nie "tu" - u nas - podkreśla gość TOK FM. 

Marek Kuryło
fot.

Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

Jak mówi nasz rozmówca, strzelnica to miejsce, w którym podstawą jest bezpieczeństwo. - Kluczowe jest przeszkolenie osoby, która chce się uczyć strzelać i zapoznanie jej z regulaminem. Źle wyszkolony człowiek z bronią to jest katastrofa. Plus oczywiście - trzeba słuchać instruktora, który wszystko widzi i wie, kto np. w danym dniu z jakiegoś powodu powinien swoje strzelanie przerwać - opowiada gość TOK FM. 

Jak podkreśla, na strzelnicy najczęściej pojawiają się mężczyźni, ale bywa, że przychodzą całe rodziny. Strzelać uczą się kobiety, a nawet nastolatkowie. Przepisy tego nie zabraniają, jeśli odbywa się to pod opieką instruktora. - Instruktor na strzelnicy musi mieć oczy dookoła głowy i o trzy kroki wyprzedzać to, co ludzie mogą wymyśleć. Niestety, bardzo często obserwuję, że przychodzą rodziny i część osób, w tym dzieci, pojęcie o strzelaniu ma wyłącznie z gier komputerowych. A tu nie ma stopklatki, jak w grach, nie ma drugiego czy trzeciego życia. Tu musi być precyzja i słuchanie poleceń instruktora - dodaje Marek Kuryło.

- Dopiero po oddaniu pierwszego strzału słyszę: "O jeju, w grze to wygląda zupełnie inaczej". Różnie ludzie reagują, dlatego musimy czuwać. Bo ktoś może odrzucić broń po wystrzale, albo odłożyć ją w jakiś niekontrolowany sposób i może paść kolejny strzał albo jakiś rykoszet od ściany, podłogi czy czegokolwiek - opowiada pan Marek. 

Łuski po strzelaniu
fot.

Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

- To my na miejscu oceniamy, czy dane dziecko czy nastolatek może strzelać i z jakiej broni. Mamy oczywiście broń pneumatyczną. Ale mamy też - z broni palnej - karabinki sportowe, które mają mniejszy odrzut niż - mówiąc kolokwialnie - wiatrówka. Dzieci strzelają m.in. do tarczy, ale też do łuski karabinowej. Można takie dziecko - sportowo - zainteresować strzelectwem i to się dzieje. Ale bywa też tak, że muszę takiemu młodemu człowiekowi zwrócić uwagę, że nie jesteśmy w grze. Dlatego to my decydujemy subiektywnie, na miejscu, czy dany młody człowiek nadaje się do strzelania, czy też nie. Nieraz się na nas obrażają, że im nie pozwalamy, kłócą się, ale to bezpieczeństwo jest najważniejsze - dodaje nasz rozmówca. 

Jakie są motywacje? 

Jedna z nich to obawa przed wojną, ale - jak mówią nam eksperci - są też inne. - Wydaje mi się, że stoi za tym również rosnący w Polsce radykalizm - mówi prokurator Maciej Młynarczyk z Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga. - Ten wzrost radykalizmu powoduje też powstawanie pewnej mody. I w wielu wypadkach to, że ktoś się ubiega o broń, nie wynika z obaw o własne bezpieczeństwo, ale raczej z tego, że jest kreowany taki wizerunek silnego człowieka, który chętnie pokazuje się, pozuje z bronią. I - jak już mówimy o modzie - to jest też wzorzec amerykański, a tam podejście do posiadania broni, do posługiwania się nią, jest zupełnie inne niż w Polsce - dodaje prokurator. 

Strzelnica
fot.

Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

Nasz rozmówca zwraca uwagę na coś jeszcze - na straszenie migrantami. Rośnie liczba Polaków i Polek, którzy sprzeciwiają się cudzoziemcom w naszym kraju, bo - taki jest przekaz wielu polityków - może to zagrażać naszemu bezpieczeństwu. To również - w ocenie naszego rozmówcy - może być jeden z powodów, dla których część z nas występuje o pozwolenie na broń. By mieć ją "na wszelki wypadek". 

Źródło: TOK FM