Oblali kwasem masłowym przychodnię Abotak. Zatrzymano dwóch mężczyzn
Dwóch mężczyzn zatrzymano w związku z atakami na przychodnię Abotak w Warszawie. Jak ustaliła portal Gazeta.pl, zatrzymani usłyszeli "zarzuty karne". Siedzibę przychodni czterokrotnie oblano kwasem masłowym.
Gazeta.pl poinformowała w poniedziałek, że do ataku, w zwiazku z którym zatrzymano dwóch mężczyzn, doszło 14 listopada. Zatrzymani przez policję to ojciec i syn, którzy na miejsce mieli przyjechać samochodem, w którym zostawili telefony komórkowe.
"Porozumiewali się przy pomocy krótkofalówek. Udało się ich zatrzymać dzięki ochroniarzowi z pobliskiego lokalu. Najpierw ujęto syna, który powiedział, że jest z ojcem" - czytamy.
Jak podała autorka tekstu Marta Nowak, starszy z mężczyzn ma być zaangażowany w działanie fundacji Życie i Rodzina, którą kieruje Kaja Godek. "Jego syn nie ma jeszcze matury, uczy się w liceum" - przekazano. Mężczyźni nie przyznają się do zarzutów.
Protesty przed przychodnia aborcyjną
Abotak to jedyna w Polsce przychodnia aborcyjna. Istnieje od marca 2025 roku, mieści się w Warszawie tuż obok Sejmu. Wielokrotnie informowaliśmy, że regularnie przed siedzibą przychodni odbywają się protesty uciążliwe dla okolicznych mieszkańców.
- Zbierają się tu dwa-trzy razy w tygodniu. Ich zgromadzenie trwa ok. 2-3 godzin - relacjonowała w rozmowie z tokfm.pl opowiada Dorota, mieszkająca naprzeciwko budynku przy ul. Wiejskiej, gdzie znajduje się ośrodek Aborcyjnego Dream Teamu.
- Zazwyczaj w proteście bierze udział ok. 5-6 osób. Przynoszą ze sobą ryczące syreny, nagłaśniają płacz niemowlęcia, od czasu do czasu przychodzą z wielkimi bębnami - opisywała. Co ważne, hałas jest tak duży, że uczestnicy protestów mają słuchawki wygłuszające.
Źródło: gazeta.pl