Pedofilia "nowotworem na organizmie Kościoła". Bp Ważny: To jak cięcie skalpelem
- Po burzy przychodzi odświeżenie, atmosfera pewnej ulgi. Oczywiście jest ból, że odnalazło się tyle skrzywdzonych osób. Na pewno są jeszcze inne i apelujemy do nich, żeby się ujawniały. Natomiast to jest jak cięcie skalpelem - pewne rzeczy trzeba przeciąć i iść dalej - mówił w podcaście TOK FM "Tajemnice Kościoła" bp. Artur Ważny, który objął władzę w diecezji sosnowieckiej po serii skandali.
- Raport powołanej przez bp. Artura Ważnego komisji "Wyjaśnienie i Naprawa" ujawnił ponad 50 małoletnich ofiar molestowania przez księży oraz liczne zaniedbania, których dopuścili się urzędnicy z kurii;
- "Pewne sprawy zostały skierowane do Watykanu (...). Jednocześnie niektóre sprawy zostały oddane do prokuratury. (...) Sprawiedliwości musi się stać zadość" - podkreślał bp Ważny w podcaście "Tajemnice Kościoła".
- W rozmowie z hierarchą pojawił się temat poprzedniego biskupa sosnowieckiego Grzegorza Kaszaka, który wskutek ujawnienia licznych skandali w diecezji, przeszedł na emeryturę. "Nie jest ukarany, ale w różnych miejscach, gdzie się pojawia, jego obecność budzi kontrowersje" - przyznał bp Ważny w rozmowie z Martą Zdanowską.
- Przed sądem toczy się proces biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża, który - według prokuratury - zbyt długo nie zgłaszał nadużyć na terenie swojej diecezji. Bp Ważny, który przez kilka lat współpracował z bp. Jeżem, nie ukrywał zdziwienia. "W tych sprawach zawsze widziałem jego jednoznaczność, rzetelność, determinację" - podkreślał.
Ordynariusz diecezji sosnowieckiej Artur Ważny - jako pierwszy biskup w Polsce - powołał w swojej diecezji komisję "Wyjaśnienie i Naprawa" Spraw Wrażliwych Diecezji Sosnowieckiej, która zajęła się przypadkami wykorzystywania seksualnego małoletnich. Z reportu częściowego, który komisja opublikowała w lutym, wynika, że co najmniej 50 małoletnich zostało skrzywdzonych przez osoby reprezentujące instytucje kościelne w diecezji. Komisja zidentyfikowała 29 spraw, a także wskazała wiele przypadków zaniedbań proceduralnych.
Dlaczego raport anonimizuje nazwiska sprawców? "Wiem, że to budzi kontrowersje"
Bp Artur Ważny, który był gościem podcastu Marty Zdanowskiej "Tajemnice Kościoła", wyjaśniając powody powołania komisji, odwołał się do swoich osobistych doświadczeń. - Jakiś czas temu zdiagnozowano u mnie problemy nowotworowe i musiałem poddać się operacji. To przykład, który pokazuje, że tego typu sprawy są bolesnym nowotworem na organizmie Kościoła i to się rozwiązuje radykalnie. Jeśli będziemy do tego podchodzić w sposób opieszały, lekceważący, to nowotwór będzie się nieustannie rozszerzał i niszczył Kościół, a jeszcze bardziej ludzi w Kościele skrzywdzonych - porównał hierarcha w rozmowie z red. Zdanowską.
Jak przyznał bp Ważny, ujawnienie raportu wywołało wśród kleru i wiernych w diecezji "rodzaj burzy". - Ale po burzy przychodzi odświeżenie, atmosfera pewnej ulgi. Oczywiście jest ból, że odnalazło się tyle skrzywdzonych osób. Na pewno są jeszcze inne i apelujemy do nich, żeby się ujawniały. Natomiast to jest jak cięcie skalpelem - pewne rzeczy trzeba przeciąć i iść dalej - mówił duchowny, dodając, że rekomendacje udzielone przez Komisję "Wyjaśnienie i Naprawa" będą jednym z tematów rozpoczynającego się 25 marca II Synodu Diecezji Sosnowieckiej.
W raporcie częściowym komisji dane sprawców zostały zanonimizowane. Biskup Ważny tłumaczył to względami prawnymi, ale nie tylko. - Niektórzy już nie żyją, niektórzy zostali ukarani, a innych procesy jeszcze trwają. Wiem, że to budzi kontrowersje, ale ujawnienie tych personaliów może zaszkodzić niektórym skrzywdzonym, którzy proszą o to, żeby nie ujawniać nazwisk sprawców, żeby i ich nie zidentyfikowano. Często pochodzą ze środowisk, gdzie wszyscy się znają i mają świadomość, że ten ksiądz przebywał czy miał relacje z taką i taką osobą, to byłoby dodatkowo piętnujące. Oni bardzo się tego boją. Dodatkowo nie wszystkie rodziny są świadome tych sytuacji, a skrzywdzeni nie chcą, żeby ich bliscy się o tym dowiedzieli - wyjaśniał gość TOK FM.
Raport wskazuje na winę nie tylko bezpośrednich sprawców, ale i kurialnych urzędników, którzy mieli mieć udział w tuszowaniu przypadków pedofilii. Jak przekazał bp Ważny, proces pociągania tych osób do odpowiedzialności jest już "zaawansowany". - Pewne sprawy zostały skierowane do Watykanu, (...) więc czekamy też na dyspozycję ze Stolicy Apostolskiej. Jednocześnie niektóre sprawy zostały oddane do prokuratury. (...) Sprawiedliwości musi się stać zadość. Tutaj idziemy równolegle, zarówno jeśli chodzi o sądy kościelne, jak i cywilne - podkreślał ordynariusz diecezji sosnowieckiej.
Sprawa bp. Kaszaka "przekazana do Stolicy Apostolskiej"
Co z odpowiedzialnością bp. Grzegorza Kaszaka, biskupa diecezji sosnowieckiej w latach 2009-2023? - Te sprawy też zostały już przekazane do Stolicy Apostolskiej - odpowiedział bp Ważny. Wątek jego poprzednika powrócił zresztą w dalszej części rozmowy, w kontekście hierarchów, którzy, mimo że mają na koncie tuszowanie skandali, wciąż bywają na oficjalnych uroczystościach.
- Biskup [Kaszak - red.] nie jest ukarany, ale w różnych miejscach, gdzie się pojawia, jego obecność budzi kontrowersje, więc ciągle otrzymuję od mediów informacje i ciągle powtarzam, że nie jest ukarany, jest na emeryturze. Mamy ze sobą pewne dżentelmeńskie umowy, natomiast nie ma jakichś prawnych spraw - powiedział gość "Tajemnic Kościoła".
Ordynariusz diecezji sosnowieckiej mówił także o odszkodowaniach dla osób skrzywdzonych przez księży. - Wiele z nich nie chce odszkodowania, tylko oczekuje pomocy w terapii. Ale są też takie osoby, które tego oczekują i mamy już parę takich sytuacji (...). Każda z tych osób ma inne oczekiwania i to dokonuje się przed sądem, jest ugoda przedsądowa, a więc wszystko jest lege artis. (...) Wielu z tych skrzywdzonych ma świadomość, że procesy odszkodowawcze w sądzie są trudne, traumatyzujące, (...) stąd bardzo chętnie godzą się na ugody przedsądowe - tłumaczył bp Ważny. Hierarcha unikał podania konkretnych kwot, ujawnił jednak, że przekraczają one kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Skandale obyczajowe w diecezji sosnowieckiej. "Czekamy na diagnozy"
O diecezji sosnowieckiej w ostatnich latach jest głośniej niż o jakiejkolwiek innej diecezji w Polsce. Przyczyną nie są jednak nadużycia wobec małoletnich. Mowa m.in. o wizytach w klubach LGBT Mariusza T. - rektora nieistniejącego już Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Sosnowieckiej w Krakowie, orgii z udziałem księdza oraz pracownika seksualnego na plebanii w Dąbrowie Górniczej czy zabójstwie 26-letniego diakona Mateusza B.
Biskup Ważny przyznał, że sam jest "zaskoczony" skalą tego rodzaju wydarzeń w swojej diecezji. - Podobne historie działy się gdzie indziej, choćby w Stanach Zjednoczonych (...). Przyjechał do mnie arcybiskup z Denver po to, żeby mi powiedzieć, że kilkanaście lat temu zastał podobną sytuację we własnej diecezji. Tam też były skandale takiej natury jak u nas. Tam seminarium też było w kiepskim stanie, a dzisiaj to wszystko się zmieniło, więc (...) jest nadzieja - wskazał duchowny. Zapewnił też, że badanie skandali obyczajowych z udziałem księży z diecezji sosnowieckiej to kolejny etap prac komisji "Wyjaśnienie i Naprawa".
Kościelna komisja ds. pedofilii. "Biskupi widzą, że nie ma innej drogi"
11 marca Konferencja Episkopatu Polski - po wielokrotnych opóźnieniach - ustanowiła Komisję niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce. Komisja ma analizować przypadki od 1945 r. Wcześniej metropolita częstochowski abp. Wacław Depo powołał Niezależny Zespół Prawno-Historyczny "w celu wyjaśnienia wszelkich spraw związanych z osobami pokrzywdzonymi w Kościele Częstochowskim", a arcybiskup metropolita wrocławski Józef Kupny deklarował, że jeżeli nie zostanie powołana komisja ogólnopolska, to on jest "przygotowany" na powołanie lokalnej komisji u siebie. - Powoli otwierają się kolejne przestrzenie i bardzo się cieszę, bo to pokazuje, że księża biskupi widzą, że nie ma innej drogi - skomentował bp Ważny.
Przed Sądem Rejonowym w Tarnowie właśnie toczy się proces biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża, który usłyszał zarzuty za to, że zbyt późno miał powiadomić o pedofilii w swojej diecezji. To pierwszy taki proces w historii polskiego Kościoła katolickiego. Jak przyznał bp Artur Ważny, jest to dla niego szczególnie "trudny" temat, ponieważ bp Jeż w przeszłości był przez kilka lat jego przełożonym.
- Moja ocena sytuacji skrzywdzonych, moje podejście do nich, determinacja i to, co próbujemy robić w diecezji, w dużej mierze związane jest z tym, czego się nauczyłem w Tarnowie. Dla niego [bp. Jeża - red.] te sprawy zawsze były jednoznaczne. Tutaj nie było żadnych intencji ukrywania, na tyle, na ile mogłem to zobaczyć. (...). W tych sprawach zawsze widziałem jego jednoznaczność, rzetelność, determinację (...). Mam nadzieję, że ten proces wyjaśni sprawę do końca (...) - mówił gość "Tajemnic Kościoła".
Źródło: tokfm.pl