Afera z KOWR na Podkarpaciu. Sprzedali działkę i dziś żałują. "Czujemy się oszukani"
Sprawa sprzedaży działki w Nienadowej na Podkarpaciu budzi emocje. Mariusz Król, były wicedyrektor rzeszowskiego KOWR, w krótkim czasie zarobił ponad milion złotych na transakcji z rodziną Barszczaków. Choć śledczy nie dopatrzyli się nieprawidłowości, byli właściciele ziemi nie kryją rozgoryczenia. - Czujemy się nabici w butelkę - mówią.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Mariusz Król nabył działkę rolną w Nienadowej.
- Dlaczego rodzina Barszczaków żałuje sprzedaży ziemi w Nienadowej?
- Jakie są konsekwencje sprzedaży działki dla jej dawnych właścicieli?
- Jak sprawę komentuje Mariusz Król, były wicedyrektor rzeszowskiego KOWR?
Zwykła działka rolna w niewielkiej Nienadowej na Podkarpaciu okazała się żyłą złota. Mariusz Król - były wicedyrektor rzeszowskiego oddziału Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa i działacz Prawa i Sprawiedliwości - kupił ją w 2020 roku za 256 tysięcy złotych. Niecały rok później sprzedał za ponad 1,7 miliona złotych. Zysk? Około 1,5 miliona. Dziś w miejscu, gdzie stało pole, znajduje się sklep popularnej w Polsce sieci, a rodzina, która wcześniej była właścicielem ziemi, nie kryje rozgoryczenia.
"Miły, przychodził i pytał"
Działka należała do rodziny Barszczaków, która uprawiała tam ziemię od końca lat 90. - Nie mieliśmy zamiaru sprzedawać. Ale pojawił się znajomy, który powiedział, że ktoś chce kupić kawałek ziemi, bo chce postawić dom - opowiada dziś nam Czesław Barszczak.
Po kilku rozmowach okazało się, że prawdziwym kupującym jest właśnie Mariusz Król. - Bajerował nas, namawiał, był bardzo miły. Kartki na święta przysyłał, wszystko załatwiał sam. My nawet nie jeździliśmy do urzędów - wspomina rolnik.
Król miał także zadbać o przekwalifikowanie gruntu - z klasy III na IV, co ułatwiło późniejszą sprzedaż. - Na początku dawał mało, dopiero potem więcej. "A kto wam tu to weźmie" - pytał. W końcu się zgodziliśmy - wspomina Barszczak.
"Jak nie sprzedasz, to będziesz dalej w towocie chodził"
Były właściciel przyznaje, że Król potrafił przekonywać. - Powiedział mi kiedyś: jak nie sprzedasz, to będziesz dalej w towocie chodził usmarowany. A ja naprawiam samochody, więc często mam ręce w smarze. Tak mnie to wtedy dotknęło - przyznaje nasz rozmówca.
Dziś rodzina żałuje decyzji. Nie tylko dlatego, że nie zarobiła na ziemi tyle, ile ostatecznie zyskał były urzędnik KOWR, ale też przez to, co stanęło za płotem. - Hałas, muzyka, samochody, krzyki nocą. Sklep jest kilkadziesiąt metrów od domu - wylicza Barszczak. - Czujemy się oszukani i nabici w butelkę - dodaje.
Błyskawiczna zgoda z KOWR
O sprzedaży działki w Nienadowej na Podkarpaciu pisaliśmy wcześniej w tym miejscu. W sprawie pojawia się też wątek Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, w którym Król był wicedyrektorem. Choć działka nie pochodziła z zasobów KOWR, urząd musiał wyrazić zgodę na jej sprzedaż przed upływem pięciu lat od zakupu. Z dokumentów wynika, że wszystko odbyło się w rekordowym tempie. Mariusz Król złożył wniosek o zgodę 7 kwietnia 2021 roku, a już po siedmiu dniach, 14 kwietnia, decyzja była gotowa. - Zgoda została wydana przez Dyrektora Departamentu Kształtowania Ustroju Rolnego - poinformowało Biuro Dyrektora Generalnego KOWR. - Działka miała już warunki zabudowy i leżała wśród innych zabudowań - dodano w piśmie.
Zaledwie miesiąc później Król sprzedał nieruchomość. Na działce szybko ruszyła budowa marketu. Dziś to właśnie ten sklep przynosi właścicielom fortunę, a byłym rolnikom - frustrację.
Urzędnik nie widzi problemu
Sam Mariusz Król, obecnie zastępca wójta gminy Orły, nie ma sobie nic do zarzucenia. - Nie złamałem żadnych przepisów. Nie kupiłem ziemi z zasobów KOWR, nie podpisywałem sam sobie żadnych zgód - zapewniał wcześniej. Dodaje, że cała procedura była przejrzysta. Sprawą zajął się rzeszowski oddział CBA. W lutym 2023 roku centrala KOWR przekazała funkcjonariuszom komplet dokumentów dotyczących transakcji Mariusza Króla. Śledczy jednak nie dopatrzyli się nieprawidłowości. Sprawa została zamknięta.
Źródło: TOK FM