One będą wiedzieć, co robić w chwili zagrożenia. Pierwsze takie szkolenia dla kobiet
Kobiety z Pomorza wzięły sprawy w swoje ręce i zorganizowały, we współpracy z wojewodą pomorską Beatą Rutkiewicz, szkolenie z ochrony ludności i obrony cywilnej. Chodzi o przygotowanie na wypadek kryzysu, w tym działań zbrojnych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego kobiety nie są kojarzone z obroną cywilną?
- Jakie umiejętności kobiety mogą zdobyć na szkoleniach?
- Które zagadnienia cieszyły się szczególnym zainteresowaniem?
- Czym są Rady Kobiet?
Pomorska Rada Kobiet wyszła z założenia, że to właśnie na kobietach może spocząć zasadnicza część wspierania innych w sytuacji kryzysowej. Bo - gdyby coś się wydarzyło - to one najczęściej przebywają z dziećmi, z seniorami czy z osobami z niepełnosprawnością, które mogą potrzebować pomocy - np. w ewakuacji. Stąd dwudniowe, wielogodzinne szkolenie, które ma być powtarzane dla kolejnych grup pań z Pomorza.
- Kobiety nie są kojarzone z obroną cywilną i ochroną ludności, bo z tą tematyką - stereotypowo - kojarzeni są mężczyźni. A prawda jest taka, że to na naszych barkach leży większość spraw związanych z ochroną ludności i to my musimy wiedzieć, jak działać, jak zachować zimną krew, jak pomagać - mówi Anna Strzałkowska z Instytutu Miast Praw Człowieka i Pomorskiej Rady Kobiet, jedna z uczestniczek szkolenia. - Jeżeli przyjdzie zagrożenie - czy wojenne, czy jakiekolwiek inne - kobiety, dzięki naszym szkoleniom, będą wiedziały najlepiej, co zrobić, będą się potrafiły szybko komunikować, ponieważ są sercem wspólnot lokalnych - dodaje nasza gościni.
Pierwsze dwudniowe warsztaty "Rady Kobiet w Ochronie Ludności i Obronie Cywilnej" odbyło się w NOMUS, czyli Nowym Muzeum Sztuki w Gdańsku. Zapoczątkowano nimi cykl spotkań dla kobiet. Jak czytamy na stronie Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego, program powstał po to, aby kobiety mogły stać się częścią systemu odporności społecznej - lokalnym centrum wiedzy, pomocy oraz reakcji na współczesne kryzysy.
Jak radzić sobie z lękiem?
Panie miały okazję dowiedzieć się, z jakimi kryzysami możemy mieć do czynienia i jak reaguje na nie ludzki umysł. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się kwestie związane z psychologicznymi mechanizmami powstania w nas lęków i tego, jak sobie z tym radzić. Była też mowa o praktycznych aspektach przygotowania na wypadek sytuacji kryzysowych, podstawowych umiejętnościach przetrwania oraz znaczeniu siły społeczności - lokalnej czy sąsiedzkiej.
- Ustaliłyśmy program warsztatów wspólnie z panią wojewodą. Był oparty na kilku blokach - przede wszystkim na przygotowaniu psychologicznym, które wydaje się leżeć u podstaw wszelkiego działania. Drugi blok dotyczył obrony cywilnej, czyli twardej wiedzy, którą należy posiąść na poziomie podstawowym, chodzi chociażby o alarmy czy zasady ewakuacji. Rozmawiałyśmy też o tym, jak można się na kryzys przygotować, jakie kroki powziąć. Jeśli zabezpieczymy zasady działania, narzędzia na poziomie rodziny, to będzie nam potem łatwiej działać też szerzej - mówi jedna ze współorganizatorek i uczestniczka szkolenia, Justyna Białczak. - Chodzi o stworzenie pewnej sieci kontaktów, sieci wsparcia, tak aby była aktywna i sprawdziła się w działaniu kryzysowym - dodaje nasza rozmówczyni.
W warsztatach uczestniczył m.in. starszy kapitan Jakub Friedenberger z Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Gdańsku, który opowiadał o poradniku bezpieczeństwa i jego praktycznym wykorzystaniu. Z kolei Paweł Florek z Departamentu Ochrony Ludności i Zarządzania Kryzysowego w MSWiA opowiedział o funkcjonowaniu lokalnych centrów pomocy czy o kluczowych kanałach komunikacji z mieszkańcami w sytuacji kryzysu.
Dlaczego zabrały się za to właśnie Rady Kobiet?
- To są takie ciała, które są najbliżej mieszkańców i mieszkanek - budują wspólnotę, wiedzą o niej najwięcej. Dlatego właśnie od pań z Rad Kobiet zaczęłyśmy. I chcemy iść z tym dalej, bo Rady Kobiet są w wielu miejscach w Polsce. Jeśli przyjdzie zagrożenie, to kobiety będą wiedziały z kim się skontaktować i jak szybko zadziałać. Dlatego już o tym rozmawiamy, żeby też w innych województwach - na wzór pomorskiego - zorganizować takie szkolenia. Liczymy bardzo na panów wojewodów, ale też na panie, które sprawują tę funkcję, że będą na to otwarte i otwarci. I już mamy pierwsze zgłoszenia, więc cieszymy się bardzo - dodaje Anna Strzałkowska.
- Na warsztatach zobaczyłyśmy profesjonalne plecaki ewakuacyjne, wiemy już, co powinno się w nich znaleźć. To, co ważne to fakt, że ten plecak musi być dopasowany do naszych możliwości, bo to my mamy go nieść. Ale na warsztatach była też oczywiście część medyczna, czyli pierwsza pomoc - dodaje Justyna Białczak.
- To, co mocno wybrzmiało, to fakt, że to właśnie na kobietach będzie ciążyła odpowiedzialność - wiem, że brzmi to mocno - ale to kobiety zostaną same z wieloma sprawami. Bo mężczyźni będą w tym czasie zajęci czymś zupełnie innym, będą oddelegowani do innych zadań. Wiedza daje bezpieczeństwo i komfort, dlatego tak ważne są szkolenia i jeszcze raz szkolenia - mówi Białczak.
Inna z uczestniczek szkolenia (woli pozostać anonimowa) dodaje, że to niezwykle ważne, by na jednym szkoleniu się nie skończyło. - Trzeba wiedzieć np. jak ewakuować osoby z niepełnosprawnością, jak do nich dotrzeć, jak rozmawiać, jak przekonać seniora czy seniorkę np. do tego, że muszą się ewakuować, bo jest zagrożenie dla ich życia. To warto wpleść w scenariusze kolejnych zajęć - dodaje nasza rozmówczyni. - No i kwestia dezinformacji, jak sobie z tym radzić, jak nie ulegać propagandzie - słyszymy.