,
Obserwuj
Pomorskie

Tajemnice i sława Grand Hotelu w Sopocie. "Wtedy wszystkie panienki uciekły"

4 min. czytania
28.05.2025 10:44
Nie Pałac Prezydencki, a sopocki Grand Hotel skupia na sobie w ostatnich dniach uwagę opinii publicznej. Finał kampanii wyborczej obfituje w sensacyjne doniesienia, jednym z nich jest to, że, właśnie w Grand Hotelu kandydat Karol Nawrocki miał pracować jako ochroniarz, angażując się też - jak donosi Onet - w sprowadzanie dla gości pań do towarzystwa. Ten kultowy obiekt, który stał się niejako symbolem prezydenckiego wyścigu, ma długą historię i znacznie więcej tajemnic.
|
|
fot. Damian Kramski / Agencja Wyborcza.pl

 

  • Kampania wyborcza na finiszu, ale w ostatnich dniach to nie Pałac Prezydencki skupia na sobie uwagę opinii publicznej, a sopocki Grand Hotel, w którym kandydat Karol Nawrocki miał pracować jako ochroniarz.
  • Ten kultowy obiekt, który stał się niejako symbolem prezydenckiego wyścigu, od początku swojego istnienia zachwycał luksusem;
  • To tu, jak opowiada pasjonat historii kurortu Tomasz Kot, nocowały koronowane głowy, gwiazdy muzyki i kina oraz politycy.

 

Sopocki Grand Hotel to potężny gmach przy samej plaży wybudowany sto lat temu dla najbogatszych gości kurortu. Został zaprojektowany jako hotel dla gości kasyna i z założenia miał spełniać najwyższe standardy, reklamowano go jako najbardziej luksusowy i najnowocześniejszy hotel w tej części Europy. - To jest zdecydowanie wyjątkowy obiekt, który historię ma tak bogatą, niemalże jak miasto z tym, że większość tych historii jest przesunięta mgłą tajemnicy, jak się okazuje, nawet we współczesnych czasach - mówi Tomasz Kot, pasjonat historii i autor przewodników po kurorcie. - Obiekt jest wyjątkowy, ponieważ nawet jego narodzinom towarzyszyło dużo kontrowersji, nawet konkurs ogłaszano kilkukrotnie i ten projekt, z którym mamy do czynienia, wpłynął w zasadzie dzień po zamknięciu konkursu - dodaje z uśmiechem.

Nawrocki i tajemnice alkowy Grand Hotelu. Stankiewicz ujawnił, co usłyszał od sztabowców PiS

Świecił blaskiem sprzed wojny

Hotelowi udało się przetrwać zawieruchę wojenną, głównie dlatego, że częściowo był szpitalem oraz sztabem zarówno niemieckiej jak i radzieckiej armii. W PRL-u pozostał synonimem luksusu, ale też nostalgii. - Można pamiętać, że przez część takich rozbitków po okresie międzywojennym, część inteligencji, ludzi, którzy nie uciekli z kraju, był traktowany jako taka swoista pamiątka dawnych, dobrych czasów przedwojennych, które na tle tej szarzyzny, jakby świeciła jasnym blaskiem - wyjaśnia Kot.

Ikona kurortu

Przez lata Grand Hotel stał się ikoną Sopotu, wymienianą obok molo, Opery Leśnej czy hipodromu, jako symbol kurortowego życia. Jego cała historia związana jest z największymi nazwiskami świata kultury. To w Grand Hotelu można było spotkać Jana Kiepurę i Agnieszkę Osiecką, to w nim brylowały gwiazdy sopockich festiwali i to w jego pokojach nocowali najważniejsi gracze światowej polityki. - W okresie międzywojennym był tu król Hiszpanii, Alfons XIII, był Charles de Gaulle, który w czasie wizyty nocował w Grand Hotelu i dla niego sprowadzono specjalnie łóżko z Muzeum Narodowego w Warszawie – opowiada nasz rozmówca. - On mierzył tam ponad dwa metry wzrostu, a hotelowe łóżka się nie nadawały do tego, a musiały być jednocześnie reprezentacyjne - wskazał. 

Tusk go cytuje, dziennikarze się odżegnują. Kim jest Jacek Muranski?

Byli tu i Adolf, i Władimir

- Generalnie w ogóle hotel upodobali sobie dyktatorzy - nadmienia Tomasz Kot. - W 1939 roku, w trakcie kampanii jeszcze wrześniowej, mieszkał tam Hitler, potem był Fidel Castro, a w ostatnich czasach Władimir Putin, który jak legenda głosi, zapłacił gotówką za pobyt, były to walizki wielkości człowieka - gestykuluje, dodając, że gwiazd muzyki i kina, które odwiedziły Grand Hotel nie sposób wymienić bo niemalże wszyscy, którzy do początku lat osiemdziesiątych bywali w Sopocie na festiwalu, nocowały właśnie w tym obiekcie.

Gangsterzy i kilometry kabli

Historia sopockiego Grand Hotelu ma też swoje mroczne strony. Będący symbolem luksusu obiekt przyciągał wszelkiej maści gangsterów i przedstawicieli świata przestępczego z najwyższej półki. - Tak, wiadomo, że tam rezydował cały półświatek, zresztą to nawet wynika z tych wspomnień z 1981 roku, kiedy tam przebywali członkowie Solidarności - snuje dalej historyk. - Kiedy wkroczyło po nich ZOMO, to wszyscy cinkciarze i panienki po prostu uciekli z tego miejsca. Tam się załatwiało interesy i wszystko było półjawne - przypomina ekspert. 

- Oczywiście nad tym wszystkim generalnie większą lub mniejszą kontrolę sprawowała Służba Bezpieczeństwa - dodaje. - Ptaszki ćwierkają, bo nikt tego nie powie, że w momencie, kiedy przeprowadzony został generalny remont tego budynku, to wyciągnięto ze ścian kilkadziesiąt kilometrów kabli. Niektóre należały jeszcze do Abwery, ale głównie do Służby Bezpieczeństwa, która miała stałą opiekę nad hotelowymi gośćmi - mówi. 

Nawrocki reaguje na doniesienia Onetu o jego przeszłości. 'Medialni pomocnicy Tuska'

Jest jeszcze dużo tajemnic

- Co do kryminalnych konotacji, no to nie na darmo tam dzieje się jeden z odcinków '07 zgłoś się' i dwie części filmu 'Sztos'. Generalnie oparte o historie, które się dzieją w Grand Hotelu - uśmiecha się tajemniczo - Tu bywali cinkciarze, 'Nikoś' i ta cała ferajna związana z kradzieżami samochodów. Ten hotel po prostu przyciągał. Ile nie wiemy o Grand Hotelu? Jeśli chodzi o te mroczne strony? Myślę, że tylko niewielką część - podsumowuje nasz rozmówca.