Estakada nad rynkiem zaczyna im się sypać. "Nie wiemy, jaka jest przyczyna"
Prezydent miasta Szymon Michałek mówi, że kolejne części estakady nad rynkiem zaczęły po prostu odpadać. - Widzieliśmy, że jest jakaś korozja i zastanawialiśmy się, z czego ona wynika. Wszystkie miejsca, gdzie doszło do uszkodzenia betonu, zostały już zabezpieczone siatką - podkreśla prezydent.
W opinii prof. Marka Salamaka z Politechniki Śląskiej pojawiające się spękania betonu wymagają przeprowadzenia szczegółowej ekspertyzy stanu technicznego estakady. Ekspert zalecił też odciążenie budowli.
I tak się stanie. Jak informuje inż. Piotr Naróg - inspektor nadzoru robót mostowych - spękania powstały na całej długości obiektu. - Nie wiemy, jaka jest przyczyna. Czekamy na wykonanie ekspertyzy. Ona wykaże, czy obiekt będzie trzeba utrzymywać dalej przy ograniczeniu 12 ton, czy po prostu będzie trzeba wprowadzić inne zabezpieczenia - wyjaśnia.
Pękająca estakada w Chorzowie. Dla kogo ograniczenia?
Ruch na estakadzie ma być ograniczony od 3 lutego. Z objazdów nie będą musiały korzystać pojazdy komunikacji miejskiej oraz samochody uprzywilejowane, takie jak straż pożarna. Warto podkreślić, że samochody osobowe będą mogły korzystać z chorzowskiej estakady jak do tej pory.
Mapy objazdów opublikowane będą na stronach internetowych miasta i Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów w Chorzowie. Informacje o ograniczeniach i wskazówki - którędy prowadzi objazd - pojawią się na skrzyżowaniach i drogach dojazdowych: na tablicach elektronicznych systemu ITS oraz na specjalnie przygotowanych tablicach drogowych.
Estakada chorzowska została wybudowana w latach '70 ubiegłego roku. Jest obiektem nietypowym, bo przebiega nad rynkiem. Po dwupasmowym fragmencie DK 79 w tym miejscu codziennie porusza się obecnie 45 tys. samochodów!
Zdaniem Szymona Michałka najlepszym rozwiązaniem w perspektywie kilkudziesięciu lat byłoby wyburzenie estakady i zbudowanie obwodnicy Chorzowa. Miasto odzyskałoby wtedy rynek. Kilkanaście lat temu pojawił się nawet taki pomysł, natomiast koszt inwestycji - według wyliczeń prezydenta Chorzowa - to obecnie 3-4 miliardy złotych. - Żaden samorząd dzisiaj w Polsce, może poza miastem stołecznym, nie jest w stanie tego typu inwestycji na swoje barki przejąć - ocenia prezydent.