Ten nowotwór statystycznie przytrafi się co ósmej kobiecie. "Polki wręcz nie cierpią się badać"
Ponad 20 tysięcy Polek rocznie dowiaduje się, że ma raka piersi, 8 tysięcy umiera. Jak przekonują specjaliści - nowotwór to nie wyrok, ale trzeba regularnie się badać. Październik to miesiąc Świadomości Raka Piersi.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile Polek regularnie wykonuje badania w zakresie profilaktyki raka piersi?
- W których regionach Polski sytuacja jest najlepsza, a gdzie najgorsza?
- Jakie są szanse na wyleczenie, gdy raka wykryje się na bardzo wczesnym etapie?
Nowotwór piersi wykryty wcześnie jest wyleczalny w 90 procentach - przypominają lekarze. Wielu ciężkich, zaawansowanych przypadków udałoby się uniknąć, gdyby tylko kobiety chciały regularnie przychodzić na usg piersi czy mammografię. - Można powiedzieć, że w dużej grupie Polki wręcz nie cierpią się badać - ubolewa prof. Tomasz Nowikiewicz z Centrum Onkologii w Bydgoszczy. - Szkoda, bo chcielibyśmy w całym kraju przynajmniej zacząć się zbliżać do najlepszych, choć odległych wyników leczenia tej choroby w Europie. Na przykład w Holandii trwała wyleczalność chorych na raka piersi przekracza 90 procent - dodaje.
Rocznie ponad 20 tysięcy Polek dowiaduje się, że ma nowotwór piersi. 8 tysięcy umiera. - Rak piersi nie czeka i statystycznie w ciągu życia przytrafi się co ósmej Polsce - wylicza prof. Nowikiewicz. - Apeluję, by nie czekać na pierwszy niepokojący objaw, tylko po prostu wykonać badanie profilaktyczne. Zdiagnozowanie choroby w stadium bezobjawowym, kiedy ona jest już widoczna w badaniu radiologicznym - a takim badaniem jest właśnie mammografia - to 95-procentowa gwarancja na bycie trwale wyleczoną - zapewnia nasz rozmówca.
Tylko co trzecia Polka chodzi na badania
Tymczasem w Polsce na badania profilaktyczne zgłasza się tylko około 33 procent kobiet, choć zalecany poziom dla krajów Unii Europejskiej to co najmniej 70 procent. Dla porównania: w Danii na mammografię zgłasza się ponad 80 procent pań, w Wielkiej Brytanii - 70 procent.
Jak wynika z danych Onkofundacji Alivia, najlepiej sytuacja wygląda w województwach północnych i zachodnich. W Wielkopolsce na badania zgłasza się ponad 40 proc. kobiet, podobnie na Kujawach i Pomorzu. Zupełnie inaczej jest na południu i wschodzie kraju. Na Podkarpaciu czy Podlasiu odsetek badających się kobiet sięga zaledwie 23-27 procent. - Musimy sprawić, by badania stały się realnie dostępne i powszechne - nie tylko dla mieszkanek dużych miast, ale także dla kobiet z mniejszych miejscowości i wsi - podkreśla Marta Sikorska, koordynatorka ds. komunikacji i PR w Onkofundacji Alivia.
Bo profilaktyka ma ogromne znaczenie. - Ja wiem, że w małych miasteczkach czy wsiach jeszcze pokutuje taka opinia, że jak pójdę, to mi coś wykryją i na pewno umrę. To jest błędne myślenie! - podkreśla Gabriela Brzozowska ze Stowarzyszenia Amazonek “Łuczniczka”, która na raka piersi zachorowała kilkanaście lat temu.
Co powinno niepokoić?
Kobieta powinna zgłosić się do lekarza zawsze wtedy, gdy zauważy jakiekolwiek niepokojące zmiany w obrębie piersi lub węzłów chłonnych pod pachą. Do sygnałów ostrzegawczych należą między innymi:
- wyczuwalny guzek,
- zgrubienie lub asymetria piersi,
- zmiany kształtu albo wielkości,
- wciągnięcie skóry lub brodawki,
- zaczerwienienie, obrzęk czy wyciek wydzieliny z brodawki.
Jeśli cokolwiek niepokoi, wystarczy zgłosić się do lekarza rodzinnego. - Niemal automatycznie otrzymuje się kartę DILO. Tę grupę pacjentek przyjmujemy w ciągu dwóch, trzech dni na pierwszą wizytę, rozpoczynając szybką diagnostykę, która ma na celu rozstrzygnąć, czy objaw jest rozpoczynającą się chorobą czy też nie ma nic wspólnego z rakiem piersi - tłumaczy prof. Nowikiewicz.
Poza sytuacjami alarmującymi, każda kobieta powinna regularnie badać piersi samodzielnie i chodzić na badania profilaktyczne. W Polsce mammografia jest dostępna dla pań między 45. a 74. rokiem życia. Na badanie nie potrzeba skierowania i można je wykonywać bezpłatnie. Młodsze panie mogą wykonać badanie usg piersi podczas wizyty u lekarza - ginekologa.
Źródło: TOK FM