,
Obserwuj
Polska

Miała być katechetką. Dziś nie posyła dziecka na religię. "Szkodliwe treści"

5 min. czytania
23.10.2024 06:31
Córka Marii, praktykującej katoliczki, nigdy nie chodziła na lekcje religii. - To nie szkoła jest od tego, żeby wychowywać w wierze. Religia nie jest takim przedmiotem jak przyroda czy matematyka. Szkoła powinna być świecką przestrzenią dla wszystkich - mówi w tokfm.pl matka 10-latki.
|
|
fot. M.Lasyk/REPORTER/East News
  • Katarzyna skończyła teologię, bo sama chciała zostać katechetką.
  • Po studiach nie znalazła jednak etatu, więc wybrała inną drogę zawodową.
  • Kilka lat później urodziła dziecko i ważne było dla niej, by uczyć je wiary od samego początku.

 - Jednocześnie chciałam, żeby to nie był przekaz oparty na przemocy i wykluczaniu kogokolwiek. Niestety wiedziałam, jak wyglądają studia teologiczne, jak uczy część katechetów i co można nieraz usłyszeć w kościele - opowiada w rozmowie z tokfm.pl. 

W przedszkolu nie było religii i Katarzyna była z tego zadowolona. Uczyła dziecko sama. W podstawówce, gdy lekcje się już zaczęły, początkowo też wszystko wydawało się w porządku. - Nauczyciel był przyjazny, zajęcia ciekawe, o żadnych niefajnych rzeczach nie słyszałam - wspomina. 

Schody zaczęły się przy przygotowaniach do pierwszej komunii. - Córka chciała iść, choć bardzo się bała spowiedzi. I to był pierwszy moment, kiedy zrobiłam coś na siłę, wbrew własnej intuicji. Wiedziałam, że ta spowiedź nie jest dla niej, że tak nieśmiałe i wrażliwe dziecko nie powinno opowiadać o swoich słabościach żadnemu dorosłemu. I to pod rygorem tego, że nie przyjmie komunii - relacjonuje nasza rozmówczyni. Uznała jednak, że do spowiedzi trzeba przystąpić i przekonała córkę. - Dziś bym tego nie zrobiła. Na kolejne spowiedzi już jej nie namawiałam - dodaje.

Gdy dziewczynka zaczęła być starsza, sama dostrzegała więcej kwestii, które jej się nie podobają. - Na przykład to, że nauczyciel potępia "Harry'ego Pottera" i bardzo dosłownie interpretuje Biblię - opowiada Katarzyna. I wtedy pojawiły się myśli o rezygnacji z zajęć. - Nie pamiętam, kto pierwszy to zaproponował - ja czy ona. Ale w VI klasie już nie chodziła na religię - wskazuje Katarzyna.

W podobnym czasie matka przestała też ciągać dziecko na msze. - Uświadomiłam sobie, jak trudno jest nie trafiać na treści szkodliwe dla zdrowia psychicznego i niezgodne z tym, jak chcemy ją wychowywać - wskazuje. Jak wyjaśnia, chodzi chociażby o wywoływanie poczucia winy czy wzbudzanie niepokoju przez różne "zagrożenia duchowe". - Sama też przestałam chodzić regularnie do kościoła. Zbyt często słyszałam rzeczy złe, więc postanowiłam chronić i siebie - wyznaje Katarzyna. 

Obecnie, jak mówi, modli się z córką wieczorami. Dziewczyna jest w I klasie liceum, ale w edukacji domowej. Temat lekcji religii przestał więc istnieć. - Opowiadam jej czasem o tym, że w Kościele katolickim są też inne podejścia niż w polskim mainstreamie, ale nie bardzo umie to sobie wyobrazić. Zwłaszcza w odniesieniu do spraw dla niej ważnych, jak np. LGBT+ - mówi teolożka. 

Nie chcą chodzić na lekcje religii

Poparcie dla prowadzenia lekcji religii w szkole z roku na rok spada. Z sondażu CBOS wynika , że aktualnie za obecnością religii w placówkach publicznych opowiada się 51 proc. badanych, a przeciw jest 43 proc. respondentów. To najniższy poziom w historii tych badań, czyli od 1991 roku.

Uczniowie masowo też wypisują się z lekcji religii. Dotyczy to szczególnie dużych miast.  "Gazeta Wrocławska" poinformowała , że we Wrocławiu padł kolejny rekord. "W bieżącym roku szkolnym w liceach, technikach i szkołach zawodowych na lekcje religii zapisało się 11,31 procent uczniów, czyli około 4 tysięcy młodych osób. To mniej niż przed rokiem, gdy chęć uczestnictwa w katechezie zadeklarowało 15,19 procent, a przed dwoma laty - 18,5 procent uczniów szkół średnich" - podała gazeta.

W Łodzi zaś na katechezę nie chodzi już ponad 80 proc. uczniów liceów, techników i szkół branżowych.  Dyrektorzy placówek oświatowych podkreślają, że odpływ z lekcji religii widać też wśród uczniów szkół podstawowych. 

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"To nie szkoła jest od tego, żeby wychowywać w wierze"

Jak się okazuje, chodzi nie tylko o laicyzację społeczeństwa. Z religii swoje dzieci wypisują też katolicy, tacy na przykład jak Maria i jej mąż. Są praktykujący. Ich córka ma 10 lat, jest w IV klasie i nigdy nie chodziła na religię. - Podjęliśmy taką decyzję zanim jeszcze poszła do szkoły. Natomiast to nie znaczy, że nie chcieliśmy jej wychowywać w wierze, jak najbardziej chcieliśmy. Zależało nam też, by poszła do pierwszej komunii. I znaleźliśmy sposób, by zorganizować to inaczej niż w szkole - mówi tokfm.pl matka dziewczynki. 

Maria przekonuje, że "to nie szkoła jest od tego, żeby wychowywać w wierze". - Szkoła ma inne funkcje. Powinna być świecką przestrzenią dla wszystkich. Religia nie jest takim przedmiotem jak przyroda czy matematyka. Uważamy, że to rodzice powinni dziecko wprowadzać w wiarę - w swoim tempie i w swoim czasie - mówi. - Nie do końca też mieliśmy zaufanie do obcych osób. Nie wiedzieliśmy, czy są odpowiednie, żeby z dzieckiem rozmawiać o tak delikatnych sprawach - dodaje rozmówczyni tokfm.pl. 

I przyznaje, że kiedy obserwowała chociażby przygotowania kolegów i koleżanek swojej córki do pierwszej komunii, pewne rzeczy wydawały jej się "postawione na głowie". - Dzieci musiały zaliczać jakieś egzaminy z modlitwy, zbierały naklejki potwierdzające, że były na mszy, jak na promocji w supermarkecie. To dla nas nie do pojęcia - oburza się katoliczka. 

Religia w szkole nie, pierwsza komunia tak. Znaleźli na to sposób

Ich córka przygotowywała się do pierwszej komunii we wspólnocie Baranki. Prowadzą ją świeckie rodziny, często we współpracy z dominikanami. - Są w niej grupy rodzin, które mają taki pogląd jak my, że najważniejsza jest katecheza w rodzinie. Wspólnoty spotykają się raz w miesiącu. Przy czym dwa z tych spotkań stanowiły dwudniowe wyjazdy, więc było ich niewiele, ale były długie i intensywne - opisuje Maria. 

Chwali jednocześnie, że przygotowania do sakramentu były pięknym i wzruszającym przeżyciem dla całej rodziny. A sama uroczystość - skromna i kameralna. - Nasza córka też była szczęśliwa, że tak to wyglądało - podkreśla Maria. I przekonuje, że dziewczynka nie zazdrościła innym dzieciom prezentów, o których te żywo dyskutowały. - Dla niej to było dziwne. Miała inną optykę - twierdzi nasza rozmówczyni.

Parafia też nie krytykowała tej decyzji. - W katechezę ksiądz nie wnikał. Gdy chodził po kolędzie, zapytał tylko o komunię dziecka. Opowiedzieliśmy mu tę sytuację i przyjął bez komentarza. Myślę, że oni się cieszą, że w ogóle są ludzie, którzy chcą przygotowywać dzieci do pierwszej komunii - w taki czy w inny sposób - komentuje katoliczka.

"Bałabym się moje dziecko zderzyć z kimś, kto mógłby więcej popsuć niż dać"

Maria i jej mąż co jakiś czas pytają córkę, czy nie chciałaby chodzić na religię w szkole. - W tym roku też się spytałam. Nie chciała - słyszymy.

Pytana na koniec, czy gdyby przeniesiono religię ze szkół do salek przy parafii, to zapisałaby córkę na te zajęcia, waha się. - Bałabym się moje małe, wrażliwe dziecko zderzyć z kimś, kto mógłby więcej popsuć niż dać - podsumowuje Maria.

*Niektóre imiona bohaterek zostały zmienione.