,
Obserwuj
Polska

Będą kolejne przywileje dla myśliwych? Ekspertka łapie się za głowę. "To jest szaleństwo!"

4 min. czytania
24.03.2025 06:37
Projekt zmian w prawie łowieckim forsowany przez PSL jest niebezpieczny - uważa mec. Karolina Kuszlewicz. - Nazwałabym to próbą orwellowskiego wyprowadzenia łowiectwa spod nadzoru rządowego, bo tak naprawdę do tego to zmierza - alarmowała w tokfm.pl adwokatka.
|
|
fot. Waldemar Kompała / Agencja Wyborcza.pl
  • Projekt zmian w prawie łowieckim trafił do podkomisji i będzie dalej procedowany;
  • W ocenie mec. Karoliny Kuszlewicz zmiana ta wpisuje się w generalny trend wzmacniania pozycji myśliwych i Polskiego Związku Łowieckiego 'jako swoistego państwa w państwie';
  • 'W ramach łowiectwa zabijane są setki tysięcy zwierząt rocznie i to nie jest tak, że one należą do myśliwych. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe' - podkreśliła adwokatka w rozmowie z tokfm.pl.

W środę na Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa przedstawiono projekt zmian w prawie łowieckim. Nowelizacja zakłada wyjęcie Polskiego Związku Łowieckiego spod kontroli Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Decyzją posłów projekt trafił do specjalnej podkomisji. Za wnioskiem o jego odrzucenie, który zgłosiła posłanka Zielonych Małgorzata Tracz, głosowały jedynie trzy osoby.

Twarzą projektu jest posłanka PSL Urszula Pasławska, która sama jest dianą. Przekonuje, że chodzi o prawo do samorządności. - Bo nie jest w porządku, aby organizacja, która się samofinansuje i finansuje się z własnych składek, musiała odpowiadać za decyzje tutaj akurat ministerstwa - wskazała Pasławska, cytowana przez 'Fakty' TVN.

Radości z dalszego procedowania projektu nie kryje Polski Związek Łowiecki. "To ogromny krok dla przyszłości łowiectwa w Polsce!" - skomentował na swoim profilu na Facebooku.

Zmiany w prawie łowieckim? "To jest szaleństwo!"

Eksperci zaś łapią się za głowę. Jak tłumaczyła w rozmowie z tokfm.pl mec. Karolina Kuszlewicz z Kancelarii nad Wisłą, ten projekt idzie nawet dalej niż wyjęcie PZŁ spod faktycznego nadzoru ministra klimatu i środowiska. - Nazwałabym to próbą orwellowskiego wyprowadzenia łowiectwa spod nadzoru rządowego, bo tak naprawdę do tego to zmierza - wskazała adwokatka.

'Utknęły na wysokościach' i już się nie zobaczę. 'Popłakałyśmy się'

Według niej ludowcy, lobbując za tym projektem, posługują się pewną "nowomową". - Mówią o tym, że to jedynie kwestia samorządności i demokracji jakiejś organizacji i dlaczego tutaj jakiś minister miałby ingerować. Raz próbują zrobić z PZŁ organizację społeczną, a raz jakiś wolny byt gospodarczy. To jest szaleństwo! - oceniła.

I dodała, że "łowiectwo nie jest jakąś prywatną sprawą zrzeszonej grupy osób działającej dla realizacji swojego osobistego hobby czy biznesu". - Łowiectwo jest poważną ingerencją w środowisko, to sprawa dotykająca nas wszystkich, dlatego z perspektywy administracji rządowej podlega pod nadzór państwowy w postaci ministra właściwego ds. środowiska. Przypomnę również, że w ramach łowiectwa zabijane są setki tysięcy zwierząt rocznie i to nie jest tak, że one należą do myśliwych. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe - podkreśliła Kuszlewicz.

Myśliwi to "państwo w państwie"

W jej ocenie projekt forsowany przez Pasławską to "bardzo niebezpieczna zmiana". - Nie dość, że z ustawy wycina najważniejsze narzędzia nadzoru ministra, to zakłada, że statut również będzie samodzielnie ustalany przez Polski Związek Łowiecki bez zatwierdzenia ministra, co dzisiaj jest obowiązkowe - mówiła. - To próba wyprowadzenia łowiectwa do jakiegoś paraprywatnego podmiotu - dodała.

Rząd Tuska 'wygasi' hobby tysięcy Polaków? 'Robiło potworny kipisz'

Zdaniem adwokatki zmiana ta wpisuje się w generalny trend wzmacniania pozycji myśliwych i Polskiego Związku Łowieckiego "jako swoistego państwa w państwie". - Już sobie wywalczyli to, że nie podlegają obowiązkowym badaniom okulistycznym i psychologicznym, mimo że wychodzą z bronią palną w teren - przypomniała nasza rozmówczyni.

I nie gryzła się w język: "To kuriozalne, bo mówimy o grupie osób w różnym wieku, z różnym wykształceniem, w różnym stanie zdrowia fizycznego i psychicznego, z różnymi historiami osobistymi, stanem emocjonalnym. Jeśli w każdej grupie społecznej istnieją osoby mające poważne problemy ze wzrokiem czy borykające się z uzależnieniami, to niby dlaczego w tej miałoby ich nie być? Te obowiązkowe badania miały spowodować, by myśliwi, którzy się do tego nie nadają, nie wychodzili strzelać w publicznie dostępnym terenie".

Dlaczego nie chcą badań? Posłanka zdradza, co usłyszała od myśliwych. 'Jest problem'

- A teraz, w tym projekcie proponuje się, żeby kontrola nad nimi była sprowadzana do jakiegoś formalistycznego minimum. Oznacza to, że Polski Związek Łowiecki będzie miał przestrzeń, żeby przyjmować prawo w postaci uchwał i statutu, które sobie sam ustali, a którego skutki będziemy odczuwać my na zewnątrz. I tych uchwał nie będzie mógł uchylać minister. To jest odwrócenie porządków. Z ministra robi się petenta, a z PZŁ pana - wskazała.

Mec. Kuszlewicz zwróciła uwagę, że w myśl nowych przepisów minister będzie mógł jedynie zaskarżyć do sądu uchwały Naczelnej Rady Łowieckiej i Krajowego Zjazdu Delegatów PZŁ. - I to prawo będzie obowiązywało, dopóki sąd tej sprawy nie rozstrzygnie, a minister będzie mógł w tym czasie tylko rozłożyć ręce. Więc to poważna przestrzeń do nadużyć w łowiectwie. Mam co do tego ogromne obawy - powiedziała prawniczka.

W jej ocenie sam fakt, że podmiot, który wykonuje zadania należące do państwa, nie musi podlegać w swojej dokumentacji nadzorowi ministra, "jest sytuacją kuriozalną i patologiczną". - Z perspektywy systemu prawnego państwa prawa jest to sytuacja nie do przyjęcia - podsumowała mec. Kuszlewicz.

Polski Związek Łowiecki: To manipulacja

Informacje "jakoby projekt ustawy miał wyjąć myśliwych spod prawa i umożliwić im ustanawianie własnych, niezależnych regulacji" Polski Związek Łowiecki uznał za "całkowitą manipulację". W swoim poście na Facebooku napisał: "Prawda jest jasna - celem projektu nie jest ograniczenie nadzoru nad łowiectwem ani uchylanie się od kontroli państwa. Myśliwi od zawsze działają w oparciu o przepisy prawa i nie domagają się żadnych przywilejów w tym zakresie".

Jak przekonuje PZŁ, "projekt dotyczy wyłącznie przywrócenia samorządności Polskiego Związku Łowieckiego, czyli prawa jego członków do samodzielnego wyboru władz". "To standardowe rozwiązanie funkcjonujące w wielu innych organizacjach społecznych" - dodaje.

Organizacja zapowiedziała także skierowanie oficjalnego pisma do Rady Etyki Mediów w sprawie materiału przygotowanego przez "Fakty" TVN, który - jak twierdzą - zawierał nieprawdziwe informacje o projekcie.