Ponownie ruszają ekshumacje na Wołyniu. "Zakaz to wynalazek czasu rządów PiS-u"
- Sprawa mordów dokonywanych podczas rzezi wołyńskiej to temat, który od lat dzieli Polaków i Ukraińców;
- Pierwsze prace ekshumacyjne polskich ofiar rzezi wołyńskiej mają ruszyć w czwartek;
- Zdaniem prof. Grzegorza Motyki to dobry krok. - Patrzę z dużym szacunkiem na wysiłki zespołu negocjacyjnego, który powołało ministerstwo kultury Polski i Ukrainy - powiedział historyk w TOK FM.
W Puźnikach, na terenie dawnego województwa wołyńskiego, na zachodzie Ukrainy 24 kwietnia ruszają ekshumacje polskich ofiar rzezi wołyńskiej. W nocy z 12 na 13 lutego 1945 r. ukraińscy nacjonaliści wymordowali, według różnych źródeł, od 80 do 120 tysięcy Polaków.
Zdaniem profesora Grzegorza Motyki, dyrektora Wojskowego Biura Historycznego i członka kolegium IPN to początek przywracania normalności i oddanie hołdu osobom pomordowanym.
- To była nienormalna sytuacja, kiedy w 2016 i 2017 roku w wyniku prowokacji, gdzie bardzo łatwo się domyślić, że stały za tym rosyjskie służby specjalne, doszło do zablokowania tych prac ekshumacyjnych - powiedział w "Poranku Radia TOK FM" gość Karoliny Lewickiej.
Jak przypomniał, od lat 90. aż do 2016 roku ekshumacje ofiar zbrodni wołyńsko-galicyjskiej się odbywały. - One były bardzo powolne, napotykały na mnóstwo problemów administracyjnych i prawnych, ale nie było ich zakazu - wskazał. Jak dodał, "można powiedzieć, że zakaz ekshumacji to wynalazek czasu rządów PiS-u". - Mimo zapewnień byłych członków tych rządów albo nie potrafiono, albo zgoła nie chciano tego w żaden sposób rozwiązać. I teraz patrzę z dużym szacunkiem na wysiłki zespołu negocjacyjnego, który powołało ministerstwo kultury Polski i Ukrainy - powiedział prof. Motyka.
Ekshumacje zablokowano po napięciach związanych z prowokacjami. Wiosną 2017 roku nieznani sprawcy zdewastowali ukraińskie miejsca upamiętnienia zlokalizowane na terenie Polski, a polskie władze nie podjęły działań w kierunku odbudowy zniszczonych obiektów. - Do profanacji mogił dochodziło też po ukraińskiej stronie. I jak się domyślamy, polskie mogiły zbrodni wołyńskiej znajdujące się w Ukrainie niszczyła rosyjska agentura. Taki bardzo znany wypadek to zniszczenie upamiętnienia w Hucie Pieniackiej, ale doszło też do ostrzelania polskiego konsulatu w Łucku. To już była taka prowokacja bardzo na twardo - relacjonował historyk. Zwrócił też uwagę, że w ostatnich kilku miesiącach były kolejne prowokacje, "które miały na celu odgrzanie emocji i utrudnienie, jeśli nie wręcz storpedowanie wysiłków tego zespołu negocjacyjnego".
Ekshumacje na Wołyniu. Paweł Kowal o 'przełomie'
"Jeżeli nie rozwiążemy tego problemu, będziemy dawali Rosji karty do ręki"
W ocenie eksperta wstrzymanie ekshumacji mogło być na rękę Ukraińcom, bo ujawniano kolejne mogiły ofiar cywilnych. A Ukraińcy, jak zastrzegł, boją się zmierzyć z tą trudną kartą swojej historii.
- Różnica w spojrzeniu Polaków i Ukraińców na kwestię antypolskich czystek dokonanych przez UPA jest bardzo głęboka. Dlatego ten proces ekshumacyjny był bardzo powolny, najeżony całym mnóstwem różnego rodzaju trudności, także negocjacyjnych. Jasne jest, że strona ukraińska, w której jest bardzo duży kult ukraińskiej powstańczej armii (nawet jeśli jest on skoncentrowany na walce tej formacji z władzą komunistyczną) jest zainteresowana, aby przypadkiem się nie okazało, że są te materialne potwierdzenia zbrodni na ludności cywilnej - tłumaczył prof. Motyka.
Jego zdaniem jest to problem, który Polacy i Ukraińcy muszą rozwiązać między sobą. - Bo jeżeli my nie rozwiążemy tego problemu, to bez przerwy będziemy dawali temu wielkiemu trzeciemu, czyli Rosji, karty do ręki, żeby nas wzajemnie skłócać. I nie ma tutaj innego rozwiązania niż rozmowa, nawet taka straszliwie ciężka i niekoniecznie grzeczna. I możemy pozostawać przy własnych zdaniach, bo na pewno będziemy jeszcze długo w kwestii Wołynia mieli całkowicie różne poglądy. Nie należy się oburzać tą odmiennością tylko uświadomić sobie, że taka próba zbyt szybkiego zbliżenia stanowisk znowu jest na rękę temu trzeciemu - podsumował gość TOK FM.