,
Obserwuj
Polska

Upadek na śliskiej drodze czy chodniku? "Za złamaną nogę można otrzymać 20-50 tys. zł"

3 min. czytania
13.01.2026 16:31

Zima ma swój urok, ale bywa też niebezpieczna. O czym pamiętać, kiedy przewrócimy się na oblodzonej drodze lub chodniku i doznamy urazu? Do kogo zgłosić się po odszkodowanie? Na te pytania odpowiadał w TOK FM Aleksander Daszewski z Biura Rzecznika Finansowego.

fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl
  • Odpowiedzialność za utrzymanie chodników jest najczęściej przypisana gminom, spółdzielniom, wspólnotom mieszkaniowym lub właścicielom posesji prywatnych, co zimą oznacza konieczność regularnego odśnieżania;
  • Poszkodowani w wypadkach na nieodśnieżonych chodnikach powinni gromadzić dowody, takie jak dokumentacja medyczna i zdjęcia, oraz zidentyfikować odpowiedzialnego za dane miejsce, aby ubiegać się o odszkodowanie - radził w TOK FM Aleksander Daszewski;
  • Świadczenia dla poszkodowanych obejmują m.in. zwrot utraconych dochodów oraz kosztów leczenia.

Zimą chodniki i drogi zamieniają się w groźne pułapki dla naszego zdrowia. Śnieg, lód i nieodśnieżone nawierzchnie sprawiają, że o poślizgnięcie i upadek nietrudno. W takich sytuacjach pojawiają się pytania, kto odpowiada za stan chodnika lub drogi, i czy poszkodowany może domagać się zadośćuczynienia. 

Za utrzymanie chodników i dróg odpowiada najczęściej gmina, ale jeżeli dany teren należy do spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej, obowiązek utrzymania nawierzchni spoczywa właśnie na nich, a w przypadku posesji prywatnych - na właścicielach nieruchomości, do których przylega chodnik. - Oni są zobowiązani do tego, żeby odśnieżyć, zabezpieczyć i zadbać o to, by można było się bezpiecznie poruszać - wyjaśniał w "Kancelarii TOK FM" Aleksander Daszewski z Biura Rzecznika Finansowego.

Jak podkreślił, odpowiedzialność trzeba jednak oceniać w "rozsądnych granicach". Jeśli opady śniegu są bardzo intensywne i obiektywnie nie da się na bieżąco zapobiec śliskości, trudno automatycznie przypisywać winę zarządcy. Jeżeli jednak zobowiązany dochowuje należytej staranności, a więc regularnie odśnieża, po zakończeniu opadów sprząta chodnik i posypuje go piaskiem lub solą, można mówić, że wypełnił swój obowiązek. - Jeżeli z tym zwleka, dopuszcza się zaniedbania i wtedy można próbować przypisać mu odpowiedzialność za zdarzenie - zaznaczał Daszewski.

A kiedy to my sami ponosimy winę? - dopytywał prowadzący audycję Tomasz Setta. Jak tłumaczył gość TOK FM, istnieje pojęcie tak zwanego przyczynienia się poszkodowanego do wypadku.

- Klasycznym przykładem jest stan po spożyciu alkoholu. Wiadomo, że wtedy błędnik pracuje inaczej i to może być współprzyczyną naszego upadku - zwracał uwagę. Określane jest to procentowo. Jeśli sąd uzna się, że poszkodowany w jakimś stipniu przyczynił się do zdarzenia, należne świadczenia zostaną odpowiednio zmniejszone.

O czym pamiętać, gdy się przewrócimy

Co zrobić, kiedy dojdzie do upadku na nieodpowiednio zadbanym chodniku lub drodze? Gość "Kancelarii TOK FM" przypomina, że przede wszystkim należy zadbać o dowody.

- Kluczowa jest dokumentacja medyczna. Dobrze mieć świadków, sprawdzić, kto wzywał pogotowie, jeżeli coś stało się nam na miejscu. Jeżeli to możliwe, warto zrobić zdjęcia chodnika, sprawdzić monitoring - wymieniał Aleksander Daszewski. Takie materiały pomagają zarówno poszkodowanemu, jak i ubezpieczycielowi ocenić odpowiedzialność zarządcy i wykazać ewentualne zaniedbania, na przykład brak odśnieżenia lub odlodzenia.

Kolejnym krokiem jest ustalenie, kto odpowiada za dany fragment terenu. Czasem trzeba sprawdzić to w urzędzie gminy. Jeżeli wypadek wydarzył się na terenie spółdzielni lub wspólnoty, należy zgłosić się do zarządcy lub administratora i poinformować o zdarzeniu. Następnie składa się wstępne roszczenie i ustala, czy dany podmiot posiada ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej (OC). Jeśli tak, sprawę zgłasza się bezpośrednio do ubezpieczyciela.

Co się nam należy

Na jakie świadczenia można liczyć? To zależy od skali wypadku, ale podstawą jest zadośćuczynienie za ból i cierpienie. - Załóżmy, że złamaliśmy nogę. To może być od 20 do 50 tysięcy złotych - wskazywał ekspert w TOK FM.

Redakcja poleca

Kolejnym roszczeniem jest zwrot utraconych dochodów, np. różnicy między wynagrodzeniem a zasiłkiem chorobowym, czy pieniędzy z utraconych premii. Poszkodowany może także domagać się zwrotu kosztów leczenia, zakupu leków, ortez, stabilizatorów, czy rehabilitacji na podstawie faktur i rachunków. W poważniejszych przypadkach, gdy leczenie i rehabilitacja trwają długo, możliwe jest również wystąpienie o rentę na zwiększone potrzeby, czyli miesięczne świadczenie pokrywające koszty dalszego leczenia i powrotu do sprawności.

Źródło: TOK FM, fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl