,
Obserwuj
Świat

Bez nich Rosji byłoby "bardzo ciężko". Tak wygląda zaplecze wojny Putina

5 min. czytania
24.02.2026 18:21

Mamy czwartą rocznicę wojny w Ukrainie. Rosja - choć potępiana przez znaczną część świata - wciąż ma silnych sojuszników. Czy byłaby w stanie bez nich prowadzić wojnę?

Władimir Putin, Xi Jinping i Kim Jong Un
Władimir Putin, Xi Jinping i Kim Jong Un
fot. JADE GAO/AFP/East News
  • Czwarta rocznica pełnoskalowej wojny; 
  • Zdaniem Konrada Muzyki, niezależnego analityka do spraw wojskowości, od 2022 r. nie zmieniła się liczba sojuszników, za to charakter wsparcia już tak; 
  • Którzy z sojuszników są najważniejsi? I czy bez nich Putin nadal prowadziłby wojnę? 

24 lutego wojna Rosji przeciwko Ukrainie na pełną skalę weszła w piąty rok działań. Jak zauważył Konrad Muzyka w rozmowie z tokfm.pl w tym czasie liczba sojuszników Władimira Putina pozostała taka sama, choć zmienił się charakter wsparcia sojuszniczego.

- W zasadzie od końca 2022 roku, kiedy Rosjanie zaczęli otrzymywać drony Shahed z Iranu, Chiny już wspomagały Federację Rosyjską i przekazywały jej podzespoły elektroniczne do produkcji rakiet i przede wszystkim dronów. W tym czasie pojawiają się też głosy, że za pośrednictwem Chin, Armenii i Kazachstanu Rosja omija zachodnie sankcje i w ten sposób importuje elektronikę, w tym dla celów cywilno-wojskowych - mówił niezależny analityk do spraw wojskowości i założyciel firmy Rochan Consluting, która specjalizuje się w ocenie sytuacji militarnej Ukrainy, Rosji i Białorusi.

Jak od razu zastrzegł, jedną dużą różnicą, która pojawiła się od 2024 roku, było zwiększone wsparcie Korei Północnej. - W grę wchodzi już nie tylko przekazywanie pododdziałów Koreańczyków z północy do walk np. obwodzie Kurskim, lecz również przekazywanie broni i amunicji, które używane są zresztą w Rosji do dziś - podkreślił.

Jedna fabryka dla Rosji i Ukrainy 

W ocenie Konrada Muzyki najmocniejszym sojusznikiem Rosji są teraz jednak Chiny. Jak tłumaczył, chodzi nie tylko o partnerstwo ekonomiczne, bo poprzez sprzedaż paliwa i gazu do Państwa Środka Rosja może dalej finansować inwazję, ale przede wszystkim wsparcie technologiczne.

- Biorąc pod uwagę, że w wojna na Ukrainie jest dziś przede wszystkim wojną na wyczerpanie, to drony odgrywają i nadal odgrywać będą kolosalną rolę. Tymczasem Rosja nadal bardzo dużą część komponentów do ich produkcji bierze właśnie z Chin. Zresztą Ukraina też, co dość ironiczne. Słyszałem nawet opowieści, że ludzie od zakupów komponentów dronowych z Rosji i Ukrainy potrafili się spotkać w tej samej fabryce w Chinach - dopowiedział analityk.

Muzyka dodał przy tym, że także komponenty, które wchodzą w skład rakiet, nie są wytwarzane przez Federację Rosyjską na miejscu. - Dziś jesteśmy pewni, że muszą pochodzić z importu. I teraz pytanie, czy są przekazywane przez Chiny, czy też Chiny służą nie tyle jako słup, ile kraj, który je skupuje, a potem reeksportuje do Rosji. Oczywiście Zachód zdaje sobie sprawę z tego, które komponenty trafiają do Chin, a które lądują potem w Federacji Rosyjskiej, bo służby wywiadowcze znają cały łańcuch dostaw. Tyle, że objęcie sankcjami Chin to już inny problem polityczny - zwrócił też uwagę.

"Koło napędowe"

Tuż za Chinami, zdaniem Muzyki, do najmocniejszych sojuszników Rosji należą Korea Północna i Iran.

- Półtora roku temu mieliśmy przerzut wojsk północnokoreańskich do obwodu kurskiego, które wzięły udział w operacji, która miała na celu wyparcie Ukraińców z zajmowanych terenów Rosji. I choć Korea poniosła wtedy bardzo duże straty, to broń, głównie artyleryjska, dalej płynie do Rosji - zapewnił Muzyka.

Wskazał też w tym kontekście, że amunicja z Korei wykorzystywana jest na wojnie w Ukrainie na bieżąco, z kolei ta produkowana na miejscu w Rosji stanowi uzupełnianie jej rezerw strategicznych.

- Swoją droga koreańscy wojacy - w liczbie ok. 10 tys. - nadal znajdują się w Rosji. Teraz jednak głównie rozminowywują tereny czy np. budują fortyfikacje na granicy. Innymi słowy: służą na zapleczu jako wojska inżynieryjne - dopowiedział.

A Iran? Zdaniem Muzyki, jego wpływ na utrzymywanie tempa ataków lotniczych na infrastrukturę krytyczną w Ukrainie i jej cele taktyczne na froncie jest "bardzo znaczący". - Dość powiedzieć, że o ile pierwsze irańskie drony Shahed zostały wystrzelone we wrześniu 2022 r., o tyle do dziś Rosjanie wystrzelili ich łącznie ponad 70 tys. Poza tym Iran był kołem napędowym, które pozwoliło Federacji Rosyjskiej na rozkręcenie własnej produkcji takiego typu dronów - wskazał.

Przypomniał też, że na samym początku drony produkowane w Rosji porównywano "do kosiarki z silnikiem spalinowym z podłączoną głowicą bojową o wadze ponad 40 kg". Tymczasem teraz, dodał, z komponentami reimportowanymi z Chin, pozwalają one pozyskiwać informacje np. o lokalizacji sieci komunikacyjnej na Ukrainie.

Pierwszą piątkę, zdaniem Muzyki, zamykają: Kazachstan i Armenia. - W ich przypadku nie szedłbym jednak w kierunku przekazywania broni jako takiej, ale pełnienia roli reeksporterów mikroelektroniki, w tym chipów, sprzętu IT oraz maszyn przemysłowych - przekonywał.

Baza od rakiet do bielizny 

- A co z Białorusią, czyli najbardziej lojalnym sojusznikiem? - dopytuję.

- Jej rola też się zmienia. W 2022 roku i 2023 roku pojawiły się informacje, że z Białorusi do Rosji wysyłane są czołgi i amunicja artyleryjska. Faktycznie na zdjęciach satelitarnych widać ubytek broni pancernej, ale to jednak sporadyczne wydarzenia. Teraz raczej nie mają miejsca - odpowiedział Konrad Muzyka.

Ocenił też, że dziś rola Białorusi sprowadza się do zabezpieczania prawej flanki Federacji Rosyjskiej, gdyby miało dojść do wojny Rosja-NATO. - Białoruś miałaby przyjąć pierwsze uderzenie - mówił. Dodał, że pozostałe kwestie to szkolenie rosyjskich pododdziałów, a także bycie wysuniętą bazą logistyczną dla wojsk rosyjskich. Tym bardziej, wskazał, że na Białorusi znajduje się ok. 30 różnego rodzaju baz przechowania sprzętu - od rakiet i czołgów po bieliznę i racje żywnościowe.

- To na Białorusi znajdują się też urządzenia teleinformatyczne, które pomagają nakierować drony rosyjskie, których celem jest atakowanie północnej części Ukrainy, głównie Kijowa. Przez to ataki mogą być bardziej precyzyjne - podkreślił.

Inni eksperci pytani o sojuszników Rosji wskazywali też na ważną rolę m.in. Indii (przede wszystkim skup ropy naftowej, co pozwala częściowo zrekompensować straty ze sprzedaży tego surowca do Europy) i np. RPA (np. wstrzymywanie się od głosów potępiających aneksje przez Rosję ukraińskich terytoriów).

"Ekonomia wysiłku"

- A bez sojuszników Rosja nie mogłaby już prowadzić wojny? - dopytałam na koniec Konrada Muzykę.

- Mogłaby, ale liczy się też ekonomia wysiłku, w tym to, jak szybko Putin posuwałby się do przodu i jaką skalę zniszczeń mógłby spowodować - odpowiedział założyciel Rochan Consulitng.

Jak dodał, gdyby wziąć pod uwagę, że Rosjanie pozostają bez dostępu do dronów i komponentów do ich budowy z Chin, to byłoby "bardzo ciężko", bo "linia frontu dronami stoi".

Innymi słowy - zmieniłby się charakter działań, w tym zwiększyłyby się koszty, spadłoby z kolei tempo zdobyczy terytorialnych.

- Z kolei w sytuacji kiedy np. Rosjanie nie mieliby dronów, a nadal mieliby je Ukraińcy, musielibyśmy bardzo poważnie wziąć pod uwagę sytuację, w której Ukraińcy byliby w stanie odbijać coraz więcej swoich terytoriów. Na poziomie taktycznym w wielu miejscach na froncie byliby w stanie przejąć inicjatywę, która teraz należy do Rosji. Całkowite przestawienie wajchy - dodał.

Muzyka - dopytywany, czy oznaczałoby to także, że bylibyśmy jednocześnie bliżej końca wojny - odpowiedział krótko: "Nie".

- Mimo wszystko nie doceniamy determinacji Moskwy do prowadzenia działań na Ukrainie i tego, jak ważną rolę Ukraina odgrywa w jej planach. Poza tym Rosja - podczas ostatnich czterech lat - zainwestowała w wojnę zbyt wiele, by się z niej wycofać. Jeśli więc nie pojawi się czarny łabędź, np. nie dojdzie do przewrotu politycznego w Federacji Rosyjskiej, nie ma co prognozować końca działań bojowych - podsumował w tokfm.pl.

Źródło: TOK FM

Redakcja poleca