,
Obserwuj
Świat

Kto stoi za wysadzeniem gazociągów Nord Stream? "Dziwna zbieżność"

3 min. czytania
20.08.2024 15:25
Medialna burza wokół wysadzenia gazociągów Nord Stream rozpętała się ponownie. Zdaniem Jakuba Wiecha nieprzypadkowo dzieje się to w momencie, kiedy Kijów odnosi sukcesy na polu walki z Rosją. - To jest tworzenie atmosfery spisku i braku zaufania do partnerów w ramach NATO - mówił w TOK FM.
|
|
fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

W czwartek amerykańska gazeta 'Wall Street Journal' podała, że za atak na rurociągi Nord Stream 1 i 2 odpowiadają władze Ukrainy. Zaprzeczył temu doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, Mychajło Podolak. Jego zdaniem za atakami z września 2022 stoi Rosja. Natomiast były szef niemieckiego wywiadu zagranicznego (BND) August Hanning powiedział redakcji dziennika 'Die Welt', że atak na gazociągi Nord Stream musiał się odbyć przy wsparciu Polski i za aprobatą na najwyższym szczeblu - prezydentów Ukrainy Zełenskiego i Polski Andrzeja Dudy.

Sensacyjne doniesienia ws. Nord Stream. Ekspert zwraca uwagę na ciekawą zbieżność

- Bardzo mnie dziwi zbieżność czasowa tych publikacji. To znaczy ich nagłe pojawienie się w tak dużej liczbie akurat w momencie, gdy Ukraińcy zaczynają odnosić spektakularne sukcesy wojskowe na odcinku kurskim - komentował w 'Wywiadzie politycznym' w TOK FM Jakub Wiech, redaktor naczelny portalu Energetyka24.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Rozmówca Karoliny Lewickiej zwrócił uwagę, że Ukraińcy tym samym znowu pobudzili zainteresowanie społeczności zachodniej toczącą się wojną. - I to w taki sposób, który zyskuje im przychylność. I właśnie w tym momencie, w zasadzie z kilku niezależnych źródeł, padają pod adresem Kijowa bardzo konkretne oskarżenia, jeżeli chodzi o zniszczenie gazociągów Nord Stream - wskazał dziennikarz.

Szum informacyjny wokół zniszczenia Nord Stream. Jest polski wątek

Według doniesień 'Wall Street Jurnal' CIA poprosiła ukraińskiego prezydenta o przerwanie operacji ataku na Nord Stream. Jak mówił gość TOK FM, natychmiast podchwycił to ambasador Rosji w Stanach Zjednoczonych.

- Stwierdził, że Amerykanie w ten sposób próbują odżegnać się od winy i zmyć odpowiedzialność za swoich rąk, podczas gdy w rzeczywistości to prawdopodobnie oni dokonali tego ataku - relacjonował Wiech.

I dodał, że "to jest wersja, która koresponduje z tym, co już w kilkanaście miesięcy temu publikował bardzo znany i kontrowersyjny amerykański dziennikarz Seymour Hersh". - Twierdził on, że to amerykańscy komandosi dokonali ataku na Nord Streamy. I jeszcze w tym wszystkim wychodzi na scenę medialną były szef niemieckiego wywiadu, który piastował tę funkcję za czasów Gerharda Schrödera i on mówi, że Polska i Ukraina się dogadały, jeżeli chodzi o zniszczenie Nord Stream - powiedział.

Stwierdzenie to nie jest jednak poparte żadnymi ujawnionymi dowodami, a jak podkreślił Wiech, "mówimy tutaj o człowieku, który obecnie jest nikim innym jak rosyjskim lobbystą i pracownikiem rosyjskich spółek energetycznych".

- Jesteśmy świadkami ogromnego szumu informacyjnego, który nagle się wykreował wokół tematu, który może posłużyć do obciążenia Ukrainy częścią odpowiedzialności za kryzys energetyczny czy za zawirowania na rynku energii w Europie. Odpowiedzialność zupełnie niesłuszną, bo to przecież nie Ukraina napadła na Rosję i nie Ukraina pozrywała kontrakty energetyczne z Europejczykami. To wszystko zrobiła Rosja - zaznaczył dziennikarz. 

W jego ocenie ten kaliber zarzutów i rzucanie bez żadnych dowodów stwierdzeń, że było jakieś porozumienie pomiędzy prezydentem Polski i prezydentem Ukrainy, a nasze służby specjalne o wszystkim wydziały, "to jest nic innego jak tworzenie atmosfery spisku i braku zaufania do partnerów w ramach bloku zachodniego".

- To bardzo niebezpieczna sytuacja i nie dziwi w tym ujęciu, że polskie władze np. w osobie premiera Tuska czy wicepremiera Gawkowskiego reagują dosyć stanowczo, odcinając się od tych zarzutów - mówił Wiech.

Zdaniem redaktora naczelnego portalu Energetyka24 za wysadzeniem gazociągów Nord Stream stoją zaś sami Rosjanie. - To może wydawać się paradoksalne, ale oni wiedzieli wtedy we wrześniu 2022 roku, że ta infrastruktura przez długi czas będzie nieprzydatna i nie spełni już swojej kluczowej roli, jaką był transport gazu do Europy z pominięciem Ukrainy - podsumował gość TOK FM.