advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Zamach na rosyjskiego generała. Departament Stanu zabrał głos

KW
3 min. czytania
18.12.2024 07:45
Nie zostaliśmy uprzedzeni i nie mamy nic wspólnego z zamachem na rosyjskiego generała Igora Kiriłłowa w Moskwie - powiedział we wtorek rzecznik Departamentu Stanu USA Matthew Miller. Zaznaczył jednak, że Kiriłłow był odpowiedzialny za użycie broni chemicznej w Ukrainie.
|
|
fot. Screen z YouTube.com / The Sun

Miller odniósł się w ten sposób podczas briefingu prasowego do zamachu bombowego Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) na dowódcę rosyjskich wojsk ochrony radiochemicznej i biologicznej.

- Nie zostaliśmy o tym uprzedzeni, ani nie byliśmy w to zaangażowani - powiedział rzecznik. Odmówił wydania osądu lub oceny zamachu, lecz podkreślił, że był to 'generał, który uczestniczył w szeregu zbrodni'.

- Był zaangażowany w użycie broni chemicznej przeciwko ukraińskiemu wojsku. To jest coś, co Stany Zjednoczone uznały publicznie - powiedział Miller. Jak dodał, chodzi o używanie przez rosyjskich żołnierzy pod dowództwem Kiriłłowa m.in. gazu łzawiącego CS, którego stosowanie jest zakazane przez prawo międzynarodowe.

Wybuch w Moskwie

Agencja Interfax-Ukraina podała, że Kiriłłow oraz jego asystent zginęli w eksplozji, do której we wtorek rano doszło w Moskwie oraz że zabójstwo wojskowego to operacja specjalna SBU.

Według rosyjskich mediów do eksplozji bomby doszło przed budynkiem mieszkalnym na Prospekcie Riazańskim, który zaczyna się około 7 km na południowy wschód od Kremla. Jak podają moskiewscy śledczy, bombę o sile rażenia równej 200 gramom trotylu ukryto w skuterze elektrycznym - przekazał portal Meduza.

Do zamachu doszło dzień po tym, jak SBU wskazała Kiriłłowa jako podejrzanego w sprawie masowego użycia zakazanej broni chemicznej przeciwko Siłom Obrony Ukrainy.

Zabójstwo generała w Moskwie to początek? 'Ostatni moment'

Sprawę komentowała w TOK FM dr Agnieszka Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. W jej ocenie zabicie gen. Kiriłowa jeszcze nie świadczy o tym, że Ukraińcy prowadzą politykę eliminacji bardzo konkretnych, wysoko postawionych członków elity rządzącej, w tym także wojskowej. Może jednak oznaczać zielone światło dla takich metod. - Zobaczymy, jaka będzie reakcja i czy za tym pójdą kolejne zabójstwa ważnych graczy w układance kremlowskiej. Nie mówię od razu, że Ukraińcy wyeliminują Władimira Putina, bo tak to nie działa - zastrzegła eksperta z toruńskiego UMK.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Rozmówczyni Jakuba Janiszewskiego podkreśliła, że zabicie generała może być także kolejnym elementem zwalczania blokady, która do dziś ograniczała ukraiński wywiad czy służby specjalne. - Jeżeli Ukraińcy mieliby inspirację izraelską, a Izraelczycy wyeliminowali całą wierchuszkę Hezbollahu, przywódców Hamasu, to można się zastanawiać, czy nie byłoby możliwości przetasowania wojennych środowisk Rosji. Tym bardziej, że Izrael nie ponosił z tytułu takich działań większych konsekwencji i nie spotkał się z szaloną krytyką - argumentowała dr Bryc.

Naukowczyni dodała, że Ukraińcy powinni szybko przewartościować swoje działania. A to dlatego, że 'to ostatni moment działania w szarej strefie', bo już 20 stycznia 2025 roku odbędzie się inauguracja prezydentury Donalda Trumpa.

- Jeżeli Amerykanie nie dali teraz przyzwolenia albo odwrócili wzrok, to jest pytanie, czy pozwoli na takie zachowania Donald Trump. Osobiście uważam, że w pierwszym kroku nie, bo będzie próbował zmusić obie strony do rozmów. Ale pytanie, jak te rozmowy się potoczą i czy - w dalszych krokach - elementem presji (na Putina) nie będzie bardziej zielone światło dla innych metod walki z Rosją - podsumowała ekspertka.

ŹRÓDŁA: PAP, własne