Sensacyjne doniesienia brytyjskich mediów. "Trump zapytał Zełenskiego o atak na Moskwę"
- Rozmowa Trumpa z Zełenskim miała się odbyć dzień po rozmowie prezydenta USA z Władimirem Putinem;
- Warunkiem takiego ataku jest dostarczenie Ukrainie pocisków manewrujących dalekiego zasięgu;
- Nie wiemy, czy tak naprawdę w jakiejś bliskiej przyszłości taka broń mogłaby być dostarczona do Ukrainy. Wydaje się, że niestety chyba nie - skomentował w 'TOK360' Piotr Andrusieczko.
Donald Trump zapytał Wołodymyra Zełenskiego, czy Ukraina zaatakowałaby Moskwę, gdyby USA dostarczyły jej broń - poinformował "Financial Times".
Jak zauważyła brytyjski gazeta, do tej wymiany doszło 4 lipca, a więc dzień po rozmowie telefonicznej Trumpa z przywódcą Rosji Władimirem Putinem, którą amerykański prezydent określił później jako 'złą'.
- Wołodymyrze, czy jesteś w stanie uderzyć w Moskwę? Jesteś w stanie uderzyć w Petersburg? - miał powiedzieć Trump do Zełenskiego według źródeł 'FT'. - Oczywiście. Dam radę, jeśli dacie nam broń - brzmiała odpowiedź ukraińskiego prezydenta.
Następnie Trump miał wyrazić poparcie dla tego pomysłu, mówiąc, że jest to strategia mająca na celu "sprawienie, by Rosjan zabolało" i zmuszenie Kremla do negocjacji dotyczących porozumienia pokojowego.
Cła Trumpa zmienią sytuację na froncie? Oto cena gróźb wobec Putina
Do Moskwy trudno się przebić
- Rzeczywiście pojawiały się w amerykańskiej prasie informacje o tym, że niby Trump rozpatrywał przekazanie pocisków manewrujących Ukrainie. Ale nie mamy żadnego potwierdzenia. Nie wiemy, czy tak naprawdę w jakiejś bliskiej przyszłości taka broń mogłaby być dostarczona do Ukrainy. Wydaje się, że niestety chyba nie - skomentował w 'TOK360' Piotr Andrusieczko, korespondent "Gazety Wyborczej" w Ukrainie.
Jak zaznaczył, trzeba też zwrócić uwagę na to, że Ukraina starała się atakować Moskwę swoją bronią, swoimi dronami dalekiego zasięgu. - Tutaj problem polegał głównie na tym, że wokół Moskwy i całej aglomeracji moskiewskiej jest zgromadzona znamienita część rosyjskiej obrony przeciwlotniczej. To powoduje, że trudno się przebić, żeby trafić obiekty ważne z punktu widzenia militarnego, ukraińskiego, czyli chociażby jakieś przedsiębiorstwa, które działają na rzecz rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Co nie znaczy, że Ukraińcy nie będą być może w przyszłości próbować, wraz ze zwiększeniem swoich mocy wyrobniczych, czyli produkcji dronów dalekiego zasięgu czy też pocisków balistycznych albo manewrujących - podsumował gość Filipa Kekusza.