advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

"Ludzie ginęli tysiącami". Polka na tronie w Moskwie

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
29.06.2025 18:31
Dzięki intrydze polskich możnowładców, rosyską parą carską zostali Maryna i Dymitr, który podawał się za zaginionego syna Iwana Groźnego. - Wymyślili sobie Dymitra, żeby móc wpływać na politykę rosyjską i dzięki temu też zapewnić spokój swoim dobrom leżącym na pograniczu - opowiadał w TOK FM dr Sebastian Adamkiewicz.
|
|
fot. ALEXANDER NEMENOV/ East News

Na początku XVII wieku Polka Maryna Mniszchówna, córka wojewody sandomierskiego, zasiadła na tronie w Moskwie jako caryca Rosji. O tym mało znanym epizodzie w historii polsko-rosyjskiej opowiadał w audycji "Powrót do przeszłości" dr Sebastian Adamkiewicz, historyk, publicysta z Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi. Jego zdaniem ta historia zaczyna się od Iwana Groźnego, władcy, który ogłosił się carem Wszechrusi, chcąc przywrócić świetność państwa ruskiego, które było rozbite dzielnicowo i osłabione pod wpływem najazdów tatarskich. - Tego tytułu polscy królowie nie uznawali - zauważył przy tym gość Karoliny Lewickiej.

Szukanie Dymitrów

- Iwan Groźny rządził za pomocą swoich najbliższych współpracowników, którzy często rekrutowali się z niższych warstw społecznych - opowiadał, dodając, że tacy ludzie często chcieli szybko spełniać swoje ambicje i działali bardzo okrutnie. Stąd też przydomek władcy. - Krew lała się strumieniami, ludzie ginęli tysiącami. Opozycja polityczna była wycinana w pień - tłumaczył. Stąd wzięła się wielka pustka po śmierci Iwana Groźnego. Gdyż tacy władcy oczyszczają sobie przedpole z ludzi ambitnych, którzy mogliby ewentualnie sprawować władzę.

Problem był również z następcami tronu. Syn Iwana Fiodor niespecjalnie nadawał się na władcę. - Taka była też opinia ludzi epoki. Prawdopodobnie też cierpiał na różnego rodzaju schorzenia psychiczne. Nad Fiodorem ustanowiono taką radę regencyjną, która miała wspierać go w tym rządzeniu. - stwierdził gość TOK FM. Głównym jej filarem był współpracownik Iwana Borys Godunow, który najprawdopodobniej stał też za śmiercią drugiego syna Iwana Groźnego, ośmioletniego Dymitra. - Na początku Dymitr został zesłany do jednego z klasztorów, a następnie, albo z polecenia Borysa Godunowa zamordowany, albo też w czasie zabawy mieczykiem, czyli jakimś nożykiem, sam zadał sobie śmiertelne rany. Takie były wyniki badań ówczesnej komisji śledczej, która powstała wokół tego wydarzenia - opowiadał Adamkiewicz, dodając, że jednak w śmierć władców nie wierzy się łatwo.

Opozycja polityczna, która powstała przeciwko Borysowi Godunowi "zaczęła szukać sobie Dymitrów, synów cara, którzy mieli ocaleć". - Ta opozycja była rozbita, szukała więc takiej postaci, która mogłaby ją zjednoczyć. No i w pewnym momencie taki Dymitr się pojawił - stwierdził. Nie wiadomo kim był, choć na pewno nie Dymitrem. Za jego pojawieniem stała albo rodzina Romanowów, albo polscy możnowładcy z pogranicza. - Oni wymyślili sobie Dymitra, żeby móc wpływać na politykę rosyjską i dzięki temu też zapewnić spokój swoim dobrom leżącym na pograniczu - tłumaczył.

Komisje śledcze w Polsce

I tu pojawia się rodzina Mniszków, która kilka dekad wcześniej przetrwała poważny kryzys. - Mniszkowie w czasie pierwszej wolnej elekcji po śmierci Zygmunta Augusta, zostali oskarżeni o to, że defraudowali pieniądze królewskie, że w ostatnich dniach okradali skarbiec królewski, a nawet, że mogli wpłynąć na śmierć króla - wyjaśniał. W efekcie ich kariera mogła się szybko zakończyć przez powołaną wtedy komisję śledczą. - Ale jak to w Polsce bywa, komisje śledcze się zbierały, nawet ustalały pewne związki, ale ostatecznie do żadnych decyzji nie doszło i rodzina Mniszków w kolejnych latach zaczęła robić coraz większą karierę i jednym z nich jest właśnie Jerzy Mniszek, wojewoda Sandomierski - opowiadał gość TOK FM o ojcu Maryny.

Polski nauczyciel pracuje w markecie na Islandii. 'Nie zamierzam wracać'

To właśnie w jego siedzibie w Samborze pojawił się Dymitr Samozwaniec, który w towarzystwie Konstantego Wiśniowieckiego jechał do króla Zygmunta i kanclerza Jana Zamojskiego z prośbą o pomoc w odzyskaniu tronu. - Jeden ze sług Jerzego Mniszka miał rozpoznać w Dymitrze prawdziwego cara, ponieważ kiedyś podobno widział małego cara - mówił Adamkiewicz. Tam też młodzi poznali się - I tam prawdopodobnie została uknuta intryga, polegająca na zainicjowaniu małżeństwa między Maryną Mnischówną a Dymitrem. Dzięki temu miano uzyskać poparcie królewskie, ale też polskich możnych, magnaterii dla sprawy Dymitra i odzyskania tronu carskiego - tłumaczył.

Taki był początek drogi Maryny do Moskwy. Jak dalej potoczyła się jej historia i jak długo utrzymała się na tronie opowiada audycja "Powrót do przeszłości".