Ukraińskie drony zajęły pozycję Rosjan. "Faktyczne przejęcie kontroli nad terenem"
Mariusz Cielma, redaktor naczelny miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa" mówił w TOK FM, że Ukraina w ostatnim czasie kładzie nacisk na rozwój dronów lądowych. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że po raz pierwszy w historii tej wojny pozycja Rosjan została zdobyta wyłącznie przez bezzałogowe platformy, w tym drony naziemne.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Do czego najczęściej ukraińska armia używa dronów?
- Czy Polska rozwija przemysł dronowy?
Mariusz Cielma mówił w TOK FM, że użycie dronów naziemnych oznacza "faktyczne przejęcie kontroli nad terenem". - Dotychczas jednak dominował obrazek dronów powietrznych, szczególnie małych dronów SPV, czyli takich czterowirnikowców, które atakowały nawet pojedynczych żołnierzy - powiedział.
Zaznaczył, że tego typu drony zapewne wzięły również udział w tej operacji. Cielma wskazał, że Ukraina od kilkunastu miesięcy, "kładzie bardzo duży nacisk na drony lądowe, zwane też potocznie robotami".
- One na razie głównie są wykorzystywane, bo nie jest to jeszcze jednak tak idealna technologia, jako pojazdy logistyczne, czyli próbuje się np. dowieźć zaopatrzenie do żołnierzy na pierwszej linii frontu, służą też do ewakuacji rannych - powiedział.
Jak mówił są to pojazdy o masie kilkuset kilogramów, najczęściej gąsienicowe, "bo jednak gąsienice w takim terenie pozwalają na najlepsze pokonywanie różnych nierówności". Zaznaczył jednak, że są też pojazdy kołowe.
Dodał, że drony tego typu coraz częściej są uzbrajane. - Najczęściej otrzymują karabin maszynowy, ale nie tylko, są nawet nośnikami innych dronów, czyli taką platformą startową dla małych dronów powietrznych - podkreślił.
Gość TOK FM zaznaczył jednak, że nadal człowiek odgrywa tutaj istotną rolę, "bo to człowiek steruje tymi dronami". Dodał, że dziś coraz częściej drony sterowane są za pomocą kabli światłowodowych, bo ich sygnał trudniej zakłócić.
Produkcja dronów w Polsce
Pytany o to, jak wygląda sytuacja w Polsce, jeśli chodzi o rozwój dronów, powiedział, że "nasze mniejsze czy większe zakłady się całkiem dobrze rozwijają".
- Trochę nieładnie to zabrzmi, bo to jednak jest tragedia narodu ukraińskiego, ale dzięki tej wojnie zleceń jest dużo i nasze firmy, nawet jeżeli nie do końca u nas pod względem współpracy z wojskiem to wszystko funkcjonuje, się rozwijają - dodał.
Wskazał, że "my ciągle raczkujemy" i w Polsce nie ma myślenia o masowym wprowadzeniu robotów i dronów na pole walki. - My raczej jesteśmy na etapie specjalistycznych wojskowych dronów, kosztowniejszych, ale o większych możliwościach i dronów powietrznych - powiedział. Zaznaczył jednak, że pojawiają się także konstrukcje lądowe.
Źródło: TOK FM, defence24.pl