,
Obserwuj
Świat

W co wierzą Amerykanie? "Kariera polityczna Trumpa zaczęła się od teorii spiskowych"

4 min. czytania
25.01.2026 20:13

Teorie spiskowe pojawiają się już w… Deklaracji Niepodległości, jednym z fundamentów państwowości Stanów Zjednoczonych. - Jej twórcy doskonale wiedzieli, że ściemniali. Ale mieli w tym cel - mówił w "Półce z książkami" Piotr Tarczyński.

fot. Patsy Lynch/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Skąd taka popularność teorii spiskowych w USA?
  • Jaka teoria pojawiła się już w Deklaracji Niepodległości z 1776 roku?
  • Jak teorie spiskowe w swojej polityce wykorzystuje Donald Trump i czy w nie wierzy?

- Dwadzieścia procent Amerykanów wierzy w to, że zamach na World Trade Center z 11 września był wynikiem działania rządu amerykańskiego. Osiemnaście procent wierzy, że lądowanie na Księżycu było sfingowane. Są tacy, którzy wierzą w płaską ziemię i tacy, którzy wierzą, że pandemię covid wymyślił i wprowadził w życie Bill Gates - mówiła w "Półce z książkami" Anna Sobańda.

Skąd tak wielka popularność teorii spiskowych? - Świat generalnie jest nieprzyjaznym i chaotycznym miejscem. Teoria spiskowa mówi: faktycznie, świat jest niebezpieczny i straszny, ale nie ma chaosu, jest porządek. I możesz go odkryć, zrozumieć, dlaczego rzeczy się dzieją. Przynajmniej to wiadomo. I to daje pewien komfort. Teoria spiskowa jest uspokajająca dla wielu ludzi - przekonywał dr Piotr Tarczyński, amerykanista, tłumacz, współtwórca "Podkastu Amerykańskiego" i autor książki "Oślizgłe macki, wiadome siły. Historia Ameryki w teoriach spiskowych".

- Teoria spiskowa może być wykorzystana politycznie, może służyć nie tylko do tego, żeby człowiek wiedział jak jest naprawdę, ale też coś z tym zrobił. Przynajmniej zagłosował na tych, co trzeba, albo z bronią ręku coś zdziałał - ciągnął gość Sobańdy.

Amerykanie wręcz słyną z tego, że wierzą w teorie spiskowe. Pojawiają się one już w… Deklaracji Niepodległości. - Ma część opisową, która mówi, co takiego zrobił król Jerzy Amerykanom, że oni muszą ogłosić niepodległość. Ta część jest w dużej mierzę kłamstwem, ściemą, przynajmniej wyolbrzymieniem. Że król Jerzy rzekomo nasyłał Indian na kolonistów, palił miasta. Ona opowiada, że jest spisek zawiązany przeciw Amerykanom i oni w związku z tym muszą chwycić za broń i ogłosić niepodległość. Twórcy Deklaracji Niepodległości doskonale wiedzieli, że ściemniali. Ale mieli w tym cel. Deklaracja Niepodległości jest teorią spiskową. Nie jest to teza, z którą zgodziłoby się wielu Amerykanów, większość pewnie nawet poczułaby się urażona, no ale tak jest - podkreślił Tarczyński.

Teorie szkodliwe dla spójności społecznej

Od podpisania Deklaracji minie w tym roku 250 lat, ale teorie spiskowe wciąż mają się w USA dobrze. Jak mówił Tarczyński, obecny prezydent Donald Trump umiejętnie wykorzystuje "zwrot spiskowy", który ma tam miejsce od lat 90. - Jako chyba pierwszy polityk mainstreamowy, na pewno pierwszy kandydat na prezydenta i prezydent, zaczął teorie spiskowe wykorzystywać w swojej polityce. Donald Trump nie ma w ogóle skrupułów, w związku z tym, jeśli tylko coś może być wykorzystane na jego korzyść, to to robi. Cały trumpizm jest mocno spiskowy - ocenił.

Gość Sobańdy przypomniał rozpowszechnianą kilkanaście lat temu teorię, że Barack Obama nie urodził się w USA, więc nie może w świetle amerykańskiego prawa zostać prezydentem. - Trump nie zaczął tego, ale od tego zaczęła się jego kariera polityczna. On wszedł do polityki na fali zwątpienia w to, gdzie naprawdę urodził się Obama. Domagał się dowodów, dokumentów. On tylko zadawał pytania, nigdy nie był prorokiem teorii spiskowych, nie wykorzystywał ich w pełni, ale zawsze umiejętnie włączał je do swojej narracji - mówił amerykanista.

W teorie spiskowe wierzą ludzie z administracji Trumpa - choćby szef Departamentu Zdrowia Robert F. Kennedy Jr., który jest antyszczepionkowcem. - To jest przykład na to, dlaczego absolutnie nie można teorii spiskowych bagatelizować, bo one czasami prowadzą do bardzo dużych szkód społecznych - stwierdziła Sobańda.

- Są szkodliwe też w takim szerszym sensie, niszczą zaufanie społeczne. Trudno się żyje w społeczeństwie, w którym masz przekonanie, że nie ufasz władzy - co samo w sobie nie jest takie złe, bo dobrze jest ufać, ale kontrolować - ale dobrze jest trochę ufać, a nie mieć przekonanie, że rząd z zasady jest po to, żeby ci zrobić krzywdę i w związku z tym najlepiej go zaatakować, zniszczyć, obalić. Jeśli nie ufasz swoim współobywatelom, bo uważasz, że są agentami wrogich sił, reptalianami, to nie wpływa dobrze na spójność społeczną. Zaufanie społeczne (w USA - red.) jest znikome. To często są dwa różne społeczeństwa - ocenił Tarczyński.

Czy sam Trump wierzy w teorie spiskowe? - Myślę, że na początku nie zawsze i często nie, ale po tylu latach mówienia takich rzeczy, sam zaczyna wierzyć w to, że faktycznie ukradziono wybory, że ukryte siły wyciągają swoje obślizgłe macki. Ale myślę, że on jest znacznie bardziej cyniczny niż ludzie, których sobie dobrał do administracji - stwierdził Tarczyński.

Źródło: TOK FM