Kulisy powstawania "Szkoły z TVP" i hejt na nauczycielki. "Trudno ogniskować pretensje na osobach, które zostały wciągnięte w tę sytuację"

- Producentem tych programów jest Telewizja Polska, która - wydawałoby się - ma doświadczenie w przygotowywaniu programów i edukacyjnych, i rozrywkowych. Mogła zadbać o nadanie temu formy, która byłaby w jakiś sposób atrakcyjna - mówił o "Szkole z TVP" Tomasz Stawiszyński. Kulisy realizacji programu ujawnił Onet.
Zobacz wideo

Nowe informacje o kulisach programu "Szkoła z TVP" opisał w sobotę Onet. Dziennikarze portalu rozmawiali z dwiema nauczycielkami biorącymi udział w przedsięwzięciu. Kobiety mówią m.in. o tym, że całkowicie samodzielnie musiały przygotować cały scenariusz lekcji. Od TVP - jak przekonują - nie otrzymały żadnych wskazówek ani porad co do tego, jak zachowywać się przed kamerą.

- Nie było żadnych prób oswojenia się z kamerą. Przyszłyśmy w niedzielę, zdjęłyśmy kurtki, pokazano nam studio, reżyserkę, dostałyśmy mikrofony do ręki i "nagrywamy, bo nie ma czasu". Nie było pani od makijażu ani stylistki, nikt nam nie ułożył włosów, nie powiedział, jak mamy się ubrać - relacjonuje w rozmowie z Onetem jedna z nauczycielek.

Kobiety podkreślają też, że nie zgłaszały się do programu na ochotnika, co często zarzuca im się w sieci. Mówią, że to kuratorium oświaty zwróciło się do ich dyrekcji, a one "zostały po prostu wytypowane". - Wcale się do tego nie paliłyśmy, ale cóż było robić. Polecenia służbowe się wykonuje. Nie chciałyśmy stracić pracy, zwłaszcza w tak trudnych czasach - mówią Onetowi. Jeśli chodzi zaś o wynagrodzenie za nagrania dla "Szkoły z TVP", nauczycielki stwierdzają: "Miałyśmy podpisać umowę z TVP. Ale do tej pory żadnej umowy nie dostałyśmy, nikt nam nie zapłacił".

"To przecież nie jest na żywo, ktoś to ogląda, ktoś dopuszcza do emisji"

Po emisji pierwszych odcinków programu na występujące w nim kobiety spadła fala hejtu. Nauczycielki były krytykowane za formę prowadzenia zajęć, błędy merytoryczne czy sam fakt wzięcia udziału w przedsięwzięciu. 

Zdaniem dr. hab. Przemysława Sadury, który był gościem Weekendowego Magazynu TOK FM, "trochę inaczej należałoby krytykować to, co zrobiła telewizja publiczna, nie indywidualizować tej odpowiedzialności i nie uderzać w tych, którzy tak naprawdę są najmniej winni", czyli w nauczycieli.

Hejt na nauczycielki - jak mówił Sadura - pokazuje, że "mamy do czynienia z ogromnym problemem wyładowywania frustracji, nagromadzonej teraz szczególnie mocno" w czasie tej ogólnonarodowej kwarantanny". I wyładowujemy tę frustrację w internecie, bo jest to proste i łatwo dostępne.

Krytyce nauczycielek dziwił się też prowadzący magazyn Tomasz Stawiszyński. Podkreślał, że producentem tych programów jest przecież Telewizja Polska, która - "wydawałoby się - ma doświadczenie w przygotowywaniu programów i edukacyjnych, i rozrywkowych". - Mogła zadbać o nadanie temu formy, która byłaby w jakiś sposób atrakcyjna - stwierdził.

- Tu oczywiście wskazywano też na błędy merytoryczne. Ale znowu, to przecież nie jest na żywo, ktoś to ogląda, ktoś dopuszcza do emisji, wiec trudno ogniskować pretensje na osobach, które zostały wciągnięte w tę sytuację bez żadnego przygotowania, żadnego obycia z kamerą - dodał Stawiszyński. Dziennikarz podkreślał, że praca z kamerą jest stresująca i - zwłaszcza, jeśli ktoś nie ma w tym doświadczenia - trudno oczekiwać, by był "zwierzęciem telewizyjnym".

>> Czytaj także oświadczenie TVP w sprawie programu "Szkoła z TVP" <<

Tego samego zdania był dr Sadura. - Występując przed kamerą, musisz użyć zupełnie innego warsztatu. Jeśli nauczyciel jest przyzwyczajony do pracy z grupą, do tego, że rzuca jakieś anegdoty czy żarty, tak tu stoi przed kamerą i nie widzi żadnej reakcji - wskazywał. Podkreślał również, że w jego opinii na cały ten program po prostu zabrakło pomysłu.

"Szkoła z TVP" to wspólne przedsięwzięcie telewizji publicznej oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej, uruchomione w związku z sytuacją epidemiologiczną w kraju i zamknięciem szkół i przedszkoli. 

Całej rozmowy posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (184)
Kulisy powstawania "Szkoły z TVP" i hejt na nauczycielki. "Trudno ogniskować pretensje na osobach, które zostały wciągnięte w tę sytuację"
Zaloguj się
  • Kapitan Flint

    Oceniono 27 razy 23

    Tu nie chodzi o formę. Te baby nie powinny uczyć kogokolwiek, bo nie mają kwalifikacji. To, co wygadywały te nauczycielki, wywoływało zgrozę. One na codzień uczą nasze dzieci.

  • marudna.maruda

    Oceniono 25 razy 21

    Nie oszukujmy się, te panie chciały zaistnieć w mediach. Niektórzy tak mają, nic nadzwyczajnego. Rzecz w tym, że gdyby posiadały wiedzę i umiejętności, nie byłoby sprawy, albo by była- zbierałyby pochwały, że są mądre, mają wiedzę i "to coś", potrafią zainteresować uczniów. Teraz płaczą, że to trudno tak przed kamerami, że każdy by się stresował, że hejt. Jak można nie krytykować "edukacji", która jest jej odwrotnością? Czyli powinniśmy bić brawo albo milczeć, bo panie chcą prowadzić misję wTVPiS, tylko im za bardzo nie wyszło? Ale kasę za występy wzięły, naszą, publiczną?
    Ktoś w TVPiS za programy edukacyjne odpowiada- też nie robi tego w ramach wolontariatu. Skoro się odjął zadania, niech odpowiada twarzą i nazwiskiem. Kto taki gniot udostępnił do emisji?

  • Andrzej Garlicki

    Oceniono 26 razy 16

    Jeżeli nauczycielka do 248 dodaje 208 i otrzymuje w wyniku 4416, to żadne usprawiedliwienie nic nie daje.
    Podobno Kaczyński wybrał ją by liczyła głosy na PAD.

  • zwierzoczlekoupior

    Oceniono 17 razy 15

    gdybym kiedys mial takie "nauczycielki", to dzisiaj bylbym wyborca PiSsu.

  • xkx

    Oceniono 13 razy 13

    Ja rozumiem iż światła kamery itd. mogą peszyć ba są tacy co głupieją przed kamerami co widać np. w teleturniejach gdzie zawodnicy mają problem z pytaniami naprawde oczywistymi. Ale co innego stres podczas teleturnieju gdzie jakby nie patrzeć gra się o jakies tam pieniądze a co innego gdy trzeba poprowadzić przed kamerą wykład na temat czegoś co tłumaczy się minimum kilka razy w roku. Oczywiście TVP tez jest winne i winne jak diabli przecież tak się nie robi programu edukacyjnego. Jak TVP zapomniało jak to się robi to do diaska sugeruje poszukać w archiwum moze coś się z przed tych X lat jeszcze uchowało. Obejrzeć i zastosować czyli po prostu zrealizować podobnie z drobnymi zmianami wymuszonymi przez okoliczności. Tylko tyle i aż tyle. A jak nie umieć to zlecić jakiejś zewnętrznej firmie wyspecjalizowanej w takich produkcjach. Na 100% będzie o kilka rzędów wielkości lepiej. A przynajmniej nie będzie tworzona nowa matematyka, chemia , WOS itd itp. I jeszcze dla przypomnienia przypomnę iż za pogardzanego PRL -u każdy nagrany program dla szkól miał swój scenariusz, konsultacje metodyka (który dbał aby przypadkiem nie doszło do sytuacji wygłaszania na antenie bzdur), oraz konsultanta językowego który dało o to aby przekaz odbywał się w formie poprawnej stylistycznie i był zrozumiały dla ucznia. Po nagraniu materiał był jeszcze oglądany i sprawdzano czy nie był jakiś wpadek lub przejęzyczeń i dopiero potem szedł do montażu i po ponownym przejrzeniu i akceptacji dopiero zezwalano na emisję. Sugeruje PILNIE do tej metod powrócić, bo choć może wydaje się to nieco przydługie i skomplikowane zapobiega sytuacji kiedy ktoś wygaduje na antenie bzdury.

  • goldberg

    Oceniono 14 razy 12

    Ale to znaczy, że co ? że dobrze tłumaczyły ?? że 11+4 = 16 czy co ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX