Na godz. 18. Strajk Kobiet zapowiada "Blokadę Sejmu". Terlecki: To jakieś dziwne osoby

Protest pod hasłem "Blokada Sejmu" to kolejna odsłona sprzeciwu wobec zaostrzenia prawa aborcyjnego. Orzeczenie tzw. Trybunału Konstytucyjnego, które wywołało masowe protesty, nadal nie zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw.
Zobacz wideo

- Na dziś mamy przyszykowane różne wydarzenia i działania. Reagujemy na to, co się dzieje w Sejmie - mówiła na konferencji prasowej Marta Lempart. Stwierdziła, ze mamy obecnie do czynienia z "największym kryzysem rządowym od kiedy PiS objął władzę".

Lempart nie omieszkała skomentować faktu, że orzeczenie TK nt. aborcji wciąż nie zostało opublikowane, choć już dawno minął ustawowy termin. - Panowie się tak przestraszyli, że nie opublikowali orzeczenia, potwierdzając, że nie jest ono żadnym wyrokiem - kpiła. 

Rząd tłumaczy, że zwleka z publikacją orzeczenia, bo czeka na pisemne uzasadnienie wyroku. Nastroje miał uspokoić prezydencki projekt ustawy, który dopuszcza aborcję jedynie w przypadku wad letalnych. Nie uspokoił. Klementyna Suchanow ze Strajku Kobiet oceniła dziś prezydencki projekt krótko: "W...dalać". 

I mimo, że posłowie na razie nie zamierzają zajmować się tym projektem, Ogólnopolski Strajk Kobiet postanowił o sobie przypomnieć właśnie dzisiaj - podczas posiedzenia Sejmu.

Działaczki sprzeciwiają się też pomysłowi ministra Zbigniewa Ziobry. Ten zakłada kierowanie kobiet w ciąży, które dowiedziały się o wadach letalnych dziecka do hospicjów perinatalnych.

Organizatorki protestu nie wykluczają, że blokada Sejmu potrwa dwa dni. Jak jednak zauważyły, "Sejm ze strachu zablokował się sam". Faktycznie - wokół gmachu przy Wiejskiej stanęły barierki, a na miejscu jest policja. Lempart zapewniała, że Strajk Kobiet się za to nie boi, a "tchórzem jest Jarosław Kaczyński". - Barierek w końcu zabraknie, nas jest więcej - dodała. Na facebookowej stronie wydarzenia swój udział potwierdziło prawie 4 tysiące osób. 

- To jakieś dziwne osoby - organizatorkach blokady Sejmu mówił wicemarszałek izby Ryszard Terlecki z PiS-u. W rozmowie z reporterem TOK FM Wawrzyńcem Zakrzewskim podkreślał, że organizowanie manifestacji w czasie pandemii jest nielegalne.

Przekonywał, że obowiązkiem rządzących jest ochrona Sejmu przed "awanturnikami i chuliganami", i dlatego parlament jest otoczony barierkami, a ulica Wiejska zamknięta. 

DOSTĘP PREMIUM