,
Obserwuj
Nauka

Jak dajemy się nabrać na suplementy? "Człowiek głupieje. Naturalne nie znaczy zdrowe"

3 min. czytania
22.08.2026 15:10
Obserwuj nas na Google

Czym jest prawo- i lewoskrętna witamina C? Po co nam ashwagandha? Czy zawsze wszystko to, co naturalne (albo tak opisywane), jest zdrowe i bezpieczne? O tym w audycji "OFF Czarek" mówili prof. Sebastian Granica i prof. Jakub Piwowarski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Suplementy pod lupą
Suplementy pod lupą
fot. Piotr BLAWICKI/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy nasz organizm potrzebuje suplementów;
  • Które suplementy to oszustwo. 

Na sklepowych półkach znajdziemy ogrom herbatek, proszków i tabletek ze słowem "naturalne" na etykiecie. - Co to naprawdę oznacza - pytał Cezary Łasiczka w programie "OFF Czarek" w TOK FM.

- Naturalne to takie słowo wytrych - stwierdził prof. Sebastian Granica z Wydziału Farmaceutycznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Ekspert zaznaczył, że jest podejrzliwy wobec takiej adnotacji. - Jeśli coś jest naturalne, to wcale nie znaczy, że jest lepsze czy faktycznie zdrowe - tłumaczył profesor.

Redaktor Łasiczka zwrócił uwagę na dychotomię, po którą często sięgamy, by zrozumieć świat: naturalne kontra chemiczne. - Chemia to jest samo zło, chemia zabija naturalne, a naturalne to prozdrowotne: uzdrowi, uleczy, sprawi, że będę młodszy, piękniejszy, wyższy - mówił Cezary Łasiczka.

Lewoskrętna witamina C, czyli jaka?

- Człowiek głupieje, bo czy witamina C, która jest syntetyczna, jest gorsza, niż naturalna? - zapytał prof. Granica, a odpowiedział mu prof. Jakub Piwowarski. - Odpowiedź jest prosta, jest to ta sama witamina C - wyjaśnił.

Goście TOK FM wskazali, że dodatek witamin do produktów spożywczych tak naprawdę wcale nie ubogaca diety - obecnie bowiem nie borykamy się z niedoborami. - Witamina C nie jest dodawana do soków po to, żeby nam jej dostarczyć. To antyoksydant, rodzaj konserwantu - tłumaczył prof. Piwowarski.

- Ładniej brzmi "z dodatkiem witaminy C" niż "z dodatkiem środka przeciwutleniającego". A konsument się cieszy, że sobie dostarcza witaminy C, która nic nie wnosi - powiedział gość Łasiczki, dodając, że mamy jeszcze kolejny poziom dezinformacji, czyli "lewoskrętną witaminę C".

- To chwyt marketingowy. Ona po prostu w takiej postaci występuje - wyjaśnił prof. Granica.

Trujące pomysły. Jajecznica z wrotyczem

Jak zaznaczył prof. Granica, często pacjenci traktują produkty naturalne jako niegroźne i z tego powodu niewłaściwie je przyjmują. - To może doprowadzić do gorszych skutków - przestrzegł profesor z Wydziału Farmaceutycznego, przypominając, że ekstrakty roślinne mogą wyrządzić szkodę. - Substancje roślinne potrafią wchodzić w interakcje, niektóre rośliny potrafią być trujące - powiedział prof. Granica.

Eksperci podali przykład wrotycza, który staje się coraz bardziej popularny. Prof. Piwowarski widział np. przepis na jajecznicę z wrotyczem. - Wrotycz ma specyficzny aromat, który może być uznany za smaczny, natomiast nie ryzykowałbym uszkodzenia wątroby dla smacznej jajecznicy - ocenił prof. Piwowarski. Z kolei prof. Granica dopowiedział, że wrotycz jest dobry na robaki, ale do szafy.

Redakcja poleca

Naturalne nie zaszkodzi? To mit

Prof. Piwowarski zastanawiał się, co chcemy osiągnąć, szukając jak najdziwniejszych ziół z jak najciemniejszych zakątków świata? - Kapitalizm to uwielbia: wprowadzamy nowość, jak np. ashwagandha, budujemy hype i sprzedajemy - stwierdził gość "OFF Czarka".

- To jest główny mit: naturalne nie zaszkodzi. Jest wręcz odwrotnie, w niektórych przypadkach może zaszkodzić i przy stosowaniu rzeczy naturalnych konieczne jest zachowanie zdrowego rozsądku - apelował prof. Granica. I zaznaczył, że substancje naturalne mogą wchodzić w różnego rodzaju interakcje np. z żywnością. Najlepszym przykładem tego jest naturalny sok grejpfrutowy, którym nie można popijać leków.

W ocenie prof. Piwowarskiego największym problemem jest to, że po różnego rodzaju suplementy diety sięgają osoby, które mają problemy zdrowotne. - Te osoby przyjmują wiele leków od różnych specjalistów i nie mówią o tym lekarzowi, że jeszcze np. piją naturalne herbatki - mówił prof. Piwowarski.

Zwrócił też uwagę, że samodzielnie zbierając rośliny na herbatki, łatwo się pomylić. Prof. Piwowarski przypomniał wydarzenie z lat 70., kiedy to na obozie harcerskim pomylono pietruszkę z trującym szczowłem plamistym. Kilka ofiar zatrucia nie przeżyło.

Źródło: TOK FM