Pies na łańcuchu to nie tylko wieś. Mały Puszek przez 13 lat stał na uwięzi w Warszawie

Niektóre psy latami stoją na łańcuchach, a ich właściciele przekonują, że zapewniają im dobre warunki. Zdarza się to nie tylko na wsi. OTOZ Animals interweniował niedawno w Sopocie i w Warszawie. Inspektorka Anna Drewa stwierdza, że zmienić musi się nie tylko prawo dotyczące ochrony zwierząt, ale też edukacja. I przekonuje, że o odpowiednim traktowaniu braci mniejszych powinno się nauczać w szkołach, bo wzorce wynoszone z domów nie zawsze są najlepsze.
Zobacz wideo

Życie Puszka ograniczało się do dwóch metrów metalowego łańcucha i dziurawej budy, która nijak nie chroniła przed deszczem i zimnem. W takich warunkach pies spędził 13 długich lat. Niemożliwe? A jednak. Inspektorzy z OTOZ Animals, którzy jechali do niego z interwencją zastanawiali się, jak zareaguje właściciel psa. Na miejscu okazało się, że nie krył radości z tego, że ktoś pomógł mu pozbyć się "problemu" i zabrał psa, który - już starszy i schorowany - przestał pełnić swoją rolę stróża.

Takich historii jest niestety znacznie więcej. Malutka Zębuszka na łańcuchu stała przez 10 lat - całe swoje życie. Lisek i Timo - jako niechciany "spadek" po zmarłym krewnym także trafili na łańcuch. Metrowy. Nigdy nie były z niego spuszczane. Przetrwały tylko dlatego, że czasami okoliczni mieszkańcy wrzucili im coś do miski.

Myli się ten, kto sądzi, że smutne historie psów uwięzionych na łańcuchach zdarzają się jedynie na wsi, choć rzeczywiście tereny wiejskie najczęściej bywają miejscem interwencji obrońców praw zwierząt. - Jednak jakiś procent tego problemu dotyczy też miast, a właściwie obrzeży miast - mówi nam Anna Drewa, inspektorka z OTOZ Animals. Wspomniany na samym początku Puszek to przypadek z Warszawy. Kilka dni temu organizacja interweniowała też w Sopocie, gdzie pies przywiązany był do stolika turystycznego.

Inspektor Anna Drewa, pytana czy na przestrzeni lat coś się zmienia i czy psy częściej spuszczane są z łańcuchów, przyznaje, że niestety poprawa zachodzi w niewielkim stopniu. - Zmienia się to, że łańcuchy są dłuższe, ale zwierzęta cały czas są trzymane na uwięzi - mówi.

Pies na łańcuchu a prawo

Zgodnie z polskim prawem zwierzęta domowe nie mogą być przetrzymywane na uwięzi "w sposób stały dłużej niż 12 godzin w ciągu doby" lub "w sposób powodujący u nich uszkodzenie ciała lub cierpienie oraz niezapewniający możliwości niezbędnego ruchu". Tyle mówi teoria zapisana w Ustawie o ochronie zwierząt (art.9.2). Praktyka, jak przekonuje nasza rozmówczyni, jest zupełnie inna.

- Na terenach wiejskich to prawo jest bardzo trudno wyegzekwować. Zwłaszcza, jeśli dana posesja jest zamknięta i nie ma możliwości łatwego sprawdzenia, w jakich warunkach przebywa zwierzę. Choć podczas interwencji to widać po zachowaniu psa - wskazuje. - Doświadczony inspektor będzie wiedział, że dany pies nigdy nie był spuszczany z łańcucha czy wypuszczany z kojca. Takie zwierzęta cierpią na tzw. stereotypię, czyli kręcą się w kółko i to jest jedna z oznak tego, że pies jest stale przetrzymywany na uwięzi - dodaje.

Obecnie przedstawiciele organizacji pozarządowych mogą - zgodnie z prawem - odebrać psa czy inne zwierzę w przypadkach "niecierpiących zwłoki", kiedy jest ono katowane przez swojego właściciela, a jego dalszego pozostawanie u jego boku grozi utratą zdrowia lub nawet życia. Umożliwia to artykuł 7.3. Ustawy o ochronie zwierząt.

Co jakiś czas pojawiają się pomysły, by to zmienić i możliwość taką zagwarantować jedynie policji czy inspekcji weterynaryjnej. Ostatnia głośna debata w tej sprawie odbyła się dokładnie rok temu, gdy zakaz interwencji dla organizacji pozarządowych zaproponował zespół parlamentarny kierowany przez posła Jarosława Sachajkę. Pod internetową petycją w sprawie tego, by przepisy zostały bez zmian podpisało się ponad 200 tysięcy osób. Temat ucichł.

- Wprowadzenie takiego prawa to byłaby katastrofa dla zwierząt, które są w potrzebie - mówi Anna Drewa. Podkreśla, że odbierane zwierzęta często są w fatalnym stanie. Pobite, połamane, z urazami wewnętrznymi. Uratowanie ich zdrowia i życia to często kwestia minut i godzin. Natomiast służby takie jak policja czy inspekcja weterynaryjna na interwencję potrzebują niekiedy więcej czasu.

- Oczywiście policja też interweniuje i wielokrotnie nasza współpraca się układa bardzo dobrze. Policja nam pomaga, jeśli na przykład właściciel jest agresywny. Ale wykluczenie nas, organizacji, z tej roli to byłaby katastrofa dla zwierząt i zawsze będziemy walczyć o to, by tak nie było - zapewnia.

Pies na łańcuchu. Trzeba zmienić prawo i postawić na edukację

Są też zmiany na plus w kwestii dobrostanu zwierząt. Anna Drewa wskazuje, iż osoby postronne częściej reagują na przypadki znęcania się nad psami (w tym przetrzymywania ich na łańcuchach) i zgłaszają to takim organizacjom jak m.in. OTOZ Animals. - Tylko w zeszłym roku mieliśmy ponad pięć tysięcy interwencji na terenie całej Polski - mówi inspektorka. - Ludziom nie jest to obojętne i to cieszy, ale zmiana mentalności wśród właścicieli zwierząt, którzy ten negatywny wzorzec przekazują sobie z pokolenia na pokolenie, będzie niestety trwała jeszcze pewnie długo - dodaje.

I podkreśla, że potrzebna jest zmiana w prawie polegająca na wprowadzeniu całkowitego zakazu trzymania zwierząt na uwięzi oraz bardziej dokładne egzekwowanie tych zapisów. - Tylko wtedy, po latach kontroli, to może zaprocentować zmianą - stwierdza.

Oprócz zmiany prawa równie ważna jest edukacja, głównie najmłodszych pokoleń. OTOZ Animals przekonuje, że o właściwej opiece nad zwierzętami powinno mówić się w szkołach, w ramach regularnego programu nauczania, na przykład podczas godziny wychowawczej. - Chcemy zwrócić uwagę rządu na ten problem - mówi Drewa. Zaznacza, że jeszcze nie tak dawno OTOZ Animals często organizował tego typu lekcje w szkołach albo zapraszał dzieci do prowadzonych przez siebie schronisk. Niestety pandemia przerwała na razie te zajęcia.

- Dzieci bardzo kochają zwierzęta i w domu często je mają. Kiedy pytamy, kto z nich ma pieska lub kotka, widzimy las rąk. Ale niestety wielu dorosłych nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie są konsekwencje przygarnięcia zwierzęcia i z jaką odpowiedzialnością to się wiąże - wskazuje inspektorka.

DOSTĘP PREMIUM