Dodatek do węgla 3000 zł wzbudza kontrowersje. Ci, którzy wymieniali kopciuchy są zawiedzeni

W Polsce narasta kryzys energetyczny. Rząd wprowadza kolejne rozwiązanie, które ma pomóc finansowo osobom ogrzewającym węglem. Ten pomysł budzi kontrowersje, bo z dużymi opłatami za ogrzewanie borykają się też osoby używające bardziej ekologicznych metod. A przed nami kolejny kryzys, tym razem gazowy.

Dopłaty do węgla nowym rozwiązaniem na kryzys energetyczny. Rząd wycofuje się z regulacji ceny surowca

Węgla jest jak na lekarstwo, brakuje go w składach a ceny drastycznie rosną., Szukając rozwiązania wspierającego obywateli w kryzysowej sytuacji rząd wycofał się z regulowanej ceny węgla i szuka innych sposobów na walkę z wysokimi cenami surowca.

Obecnie procedowanym rozwiązaniem ma być jednorazowy dodatek węglowy w wysokości 3 tys. zł. Dotacja ma przysługiwać gospodarstwom, w których głównym źródłem ogrzewania jest węgiel. Nowa ustawa o dopłacie do węgla, którą nadzoruje ministerstwo klimatu i środowiska trafiła już do Sejmu.

Warunkiem koniecznym do otrzymania dodatku węglowego będzie uzyskanie wpisu lub zgłoszenie źródła ogrzewania do centralnej ewidencji emisyjności budynków (szczegóły na ceeb.gov.pl). 

Duże kontrowersje wzbudził tweet rzecznika ministerstwa klimatu i środowiska o treści:

"To od beneficjenta będzie zależeć, w jakim stopniu środki te zostaną przeznaczone na zakup węgla". Oznacza to bowiem, że można dotację wydać według uznania i rozliczenie się z zakupu węgla za otrzymane 3 tys. zł nie będzie wymagane.

Węgla nie wystarczy dla wszystkich. Niektórym grozi marznięcie? "Będą palić wszystkim"

Węgla wciąż jest za mało. Zimą będzie problem, bo krajowego surowca nie wystarczy dla wszystkich chętnych.

Jak zapowiedział w rozmowie z Onetem, Bogusław Hutek, szef górniczej "Solidarności": "Ludzie będą marzli, a ci którzy mają stare piece będą palić wszystkim. Podobno już ceny płyt wiórowych rosną, bo ludzie się do tego przymierzają".

Państwowe spółki szukają surowca na całym świecie, np. w Kolumbii, ale wciąż go brakuje. Jak podał Polsat News, roczne zapotrzebowanie na węgiel w Polsce to 60 mln ton.

Dlatego szef rządu wydał decyzję nakazującą spółkom skarbu państwa PGE Paliwa oraz Węglokoks pilny zakup łącznie 4,5 mln ton węgla energetycznego do 31 sierpnia 2022 r. Ma być on wykorzystywany przez indywidualnych odbiorców gospodarstw domowych.

Ustawa o dopłatach do węgla faworyzuje tylko jedną grupę, i to tę najmniej ekologiczną

Osoby, które ogrzewają innymi, bardziej ekologicznymi metodami swoje mieszkania i domy czują się oszukane przez rząd z powodu planowanego wsparcia finansowego gospodarstw palących węglem.

Gość Poranku Radia TOK FM, były wicepremier i były minister gospodarki dr Janusz Steinhoff wskazał, że zasadniczym zastrzeżeniem wobec nowego rządowego pomysłu jest to, że dopłaty nie są kierowane do wszystkich. "Dlaczego niby beneficjentem tej pomocy mają być tylko osoby, które ogrzewają swoje mieszkanie czy dom węglem. A czemu nie gazem, dlaczego nie innymi nośnikami energii? Dla mnie to absolutnie niezrozumiałe" - stwierdził.

Po licznych zachętach ze strony rządu i Unii Europejskiej, by odchodzić od węgla i wybierać bardziej przyjazne dla środowiska formy ogrzewania, to oni stracą na takim wyborze. Pomimo poniesionych dużych kosztów, bo np. instalacja ekologicznej pompy ciepła kosztuje kilkadziesiąt tys. zł, nie otrzymają dofinansowania. W równie trudnej sytuacji znajdą się osoby, które zamieniły kocioł węglowy na gaz płynny lub olej opałowy, których ceny są najwyższe ze wszystkich paliw.

Na horyzoncie jest też nowy problem grzewczy - kryzys gazowy. Jeśli Rosja odetnie dostawy gazu, co zapowiada, aby zwiększyć nacisk na kraje Zachodu w związku z wojną w Ukrainie, to sytuacja osób, których domy ogrzewane są gazem może też być bardzo trudna.

Pomimo utrzymania osłonowych taryf na gaz, ceny tego surowca mogą nadal rosnąć, a najbliższa zima zapowiada się na najzimniejszą w historii.

DOSTĘP PREMIUM