Dopłaty do węgla za ponad 11 mld zł. "Rząd musi rozwiązać problem, który sam stworzył"

Według byłego wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Steinhoffa, rząd sam ściągnął na siebie problemy związane z drożejącym węglem. - Jako obywatel naszego kraju zadaję sobie pytanie, jak to się stało, że bez jakiegokolwiek przygotowania, bez symulacji skutków jako jedyny kraj w Unii Europejskiej, zablokowaliśmy import z dnia na dzień, narażając wiele polskich firm na milionowe straty. To jest przykład niekompetencji - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

Rząd ma nowy pomysł na wsparcie osób ogrzewających domy węglem. Proponuje im jednorazowy dodatek węglowy w wysokości trzech tysięcy złotych. Ma on przysługiwać każdemu gospodarstwu domowemu, które jest ogrzewane tym surowcem. Do kosza trafiła zaś ustawa ws. maksymalnej ceny węgla, którą w zeszłym tygodniu podpisał prezydent. Rządzący ubolewali, że sprzedawcy węgla nie chcą w tej sprawie współpracować z władzą.

- Nowa formuła jest lepsza, ale nadal budzi wiele kontrowersji - mówił w Poranku Radia TOK FM były wicepremier, były minister gospodarki dr Janusz Steinhoff. Jak wskazał, jego zasadniczym zastrzeżeniem jest to, że dopłaty nie są kierowane do wszystkich. - Dlaczego niby beneficjentem tej pomocy mają być tylko osoby, które ogrzewają swoje mieszkanie czy dom węglem. A czemu nie gazem, dlaczego nie innymi nośnikami energii? Dla mnie to absolutnie niezrozumiałe - stwierdził.

I podkreślił, że gaz jest teraz równie drogi, co węgiel. - Pan prezes Kaczyński powiedział na wiecu, że węgiel nie będzie droższy niż w zeszłym roku i do tego dostosowuje się całą koncepcję, żeby bardzo mocno wspierać osoby, które wykorzystują węgiel do celów grzewczych - ocenił. I dodał, że wszystko wskazuje na to, że ta ustawa, podobnie jak poprzednia, jest pisana "na kolanie".

"Musimy rozwiązywać problem, który sami stworzyliśmy"

Według byłego ministra gospodarki rząd zaś sam ściągnął na siebie problemy związane z drożejącym węglem. - Jako obywatel naszego kraju zadaję sobie pytanie, dlaczego pan premier podjął decyzję o embargu z dnia na dzień. Jak to się stało, że bez jakiegokolwiek przygotowania, bez jakiejkolwiek symulacji skutków jako jedyny kraj w Unii Europejskiej, zablokowaliśmy import z dnia na dzień, narażając wiele firm polskich na milionowe straty. To jest przykład niekompetencji - powiedział Steinhoff.

Podkreślił, że nie jest przeciwnikiem sankcji nakładanych na Rosję, ale muszą być one wcześniej przygotowane i wprowadzane w porozumieniu z Unią Europejską. Tymczasem - jak wskazał - pozostałe kraje UE nałożą embargo na import rosyjskiego węgla dopiero w połowie sierpnia. - Tego całego problemu i wielkich wydatków z budżetu państwa nie mielibyśmy, gdyby nie nieodpowiedzialne działanie rządu, błędna decyzja, nieprzygotowana odpowiednio od strony analitycznej. No i rząd musi rozwiązywać problem, który sam sobie stworzył - przekonywał.

Dodatek węglowy ma kosztować budżet 11,5 miliarda złotych

Były minister gospodarki zastanawiał się także, na ile nasz budżet może sobie pozwolić na taką rekompensatę, wypłacaną obywatelom. - Koszt dodatku węglowego to 11,5 miliarda złotych, a ustawa przewiduje, że pieniądze na to zostaną przeznaczone z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 - podał Maciej Głogowski.

- No cóż, dziwne są w ogóle losy finansów publicznych od kilku już lat w Polsce. Postępujemy bardzo nieprofesjonalnie, prymat bieżących efektów politycznych zawsze jest brany pod uwagę na pierwszym miejscu. Więcej wizji, mniej telewizji - apelował były wicepremier.

Posłuchaj całej rozmowy Macieja Głogowskiego z dr. Januszem Steinhoffem:

DOSTĘP PREMIUM