Roman Żurek z Neo-Nówki: Ten skecz jest o tym, by w końcu przestać się naparzać

- Czasy się zmieniły. Niektórzy mówią, że mamy tak dużą konkurencję ze strony polityków, że są już sami tak śmieszni i żenujący, że ciężko to potem sparafrazować i pokazać na scenie, żeby być śmieszniejszym od nich - mówi w TOK FM Roman Żurek z kabaretu Neo-Nówka. A jak tłumaczy zamieszanie wokół najnowszego skeczu?
Zobacz wideo

Kabaret Neo-Nówka w sobotę podczas Festiwalu Kabaretu w Koszalinie pokazał skecz, który mówi m.in. o "wywaleniu 70 mln na wybory kopertowe", "tępej propagandzie w TVP", czy "Ostrołęce, CPK, Turowie i innych przewałkach".

Występ szybko wywołał burzę w sieci - odnieśli się do niego także politycy Prawa i Sprawiedliwości. "Nadrabiam TT po weekendzie. Trochę nie wierzyłem, że opozycja robi inbę o kabaret, który jedyne czym zasłynął, to bezbectwo tak wielkie, że zbanowali pół Twittera. Ale już rozumiem to zaangażowanie, przecież ten 'skecz' to dosłowny zapis wystąpienia każdego polityka PO w mediach" - skomentował Radosław Fogiel, wicerzecznik PiS.

Jak przyznał w TOK FM Roman Żurek z kabaretu Neo-Nówka, "liczyli się z takim odbiorem". - Naturalne, że są oburzeni, bo nie zrozumieli, o co w tym wszystkim chodzi - mówił w "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u". - Łatwo obrzucić błotem i powiedzieć, że jest bezbekiem, ale nie o to w tym wszystkich chodzi. Jesteśmy kabaretem - dodał od razu.  

Zapewnił przy tym, że nie chodziło o atak na partię rządzącą. A o "pokazanie tego, co Polacy myślą". - A  czego nie chcą powiedzieć wprost, głośno. Jesteśmy obserwatorami życia społecznego. Takie są sytuacje - codziennie - w polskich rodzinach. Tak się dzieje - zapewnił rozmówca Piotra Maślaka. I od razu zastrzegł, że zawsze będą sytuacje, że można ich potraktować jako zwolenników opozycji, przeciwników partii rządzącej. Tymczasem oni są tylko "przedłużeniem głosu społecznego". - My powiedzieliśmy tylko to, co wiele osób myśli. A i sam skecz pokazuje jedną i drugą stronę. Bardziej chodzi o pewien ekumenizm, przerwanie wojny polsko-polskiej, która zatruwa nas wszystkich - dopowiedział. 

Roman Żurek przypomniał przy tym, że od 20 lat przyglądają się w Neo-Nówce różnym politykom. Wskazał m.in na Aleksandra Kwaśniewskiego, który pijany wygłaszał orędzie czy też np. Bronisława Komorowskiego, gdzie "byłego prezydenta też nie pokazano w najlepszym świetle".

- Mieliśmy też skecz "Teleekspres", który dotykał wszystkich polityków. A potem każda ze stron wykorzystywała go na swój sposób. Robiąc przeróbki a to z Donaldem, a to z Jarosławem. Poruszamy te tematy od dawna - podkreślił.  

"Ten skecz jest o tym, by się w końcu przestać naparzać"

Satyrycy zdecydowali się wydać oświadczenie, w którym odnoszą się do swojego skeczu. "Wiemy, że nie wszyscy zrozumieją przesłanie tego skeczu i wywoła on skrajne emocje. Jednak nie możemy udawać, że nic się nie dzieje" - napisali członkowie Neo-nówki, a Roman Żurek zdecydował się na dodatkowy komentarz. - Może gdyby rządzący jeździli po miasteczkach i spotykali się z mieszkańcami, to usłyszeliby to od nich. A tak usłyszeli to od nas - wskazał. 

Piotr Maślak przypomniał, że owszem, politycy PiS jeżdżą po kraju, ale publiczność na tych spotkaniach nie jest przypadkowa, a często to po prostu działacze partyjni. - Tak i nie słyszą tego, co myśli społeczeństwo - odpowiedział krótko przedstawiciel Neo-nówki.

Przyznał przy tym, że "niektórych będzie raziło, że w skeczu są przekleństwa".  - Ale był to też upust naszych emocji. Tego nie można było w inny sposób pokazać. To jest nasz krzyk i próba zwrócenia uwagi, że kraj zmierza w złym kierunku - zastrzegł gość TOK FM. - Sam skecz jest o tym, by w końcu przestać się naparzać, a próbować się dogadać - podkreślił. 

"Kiedyś za mniejsze rzeczy upadały rządy"

Występ Neo-Nówki był też komentowany przez polityków opozycji. "Dzisiaj w kabarecie wystarczy na serio powiedzieć, jak jest" - napisał Maciej Lasek z PO. "Władza, która walczy z kabaretem, jest nie tylko śmieszna, ale i skończona" - to z kolei komentarz Marcina Kierwińskiego.

- Czasy się zmieniły. Niektórzy mówią, że mamy tak dużą konkurencję ze strony polityków, że są już sami tak śmieszni i żenujący, że ciężko to potem sparafrazować i pokazać na scenie, żeby być śmieszniejszym od nich - zauważył też Roman Żurek. 

W jego ocenie, "władza i wszystko co się dzieje, nie tylko w Polsce, zmierza do tego, że można już powiedzieć wszystko i nic się z tym nie wiąże". - Nie ma żadnych konsekwencji. Kiedyś za mniejsze rzeczy upadały rządy. Teraz brniemy do końca. Nie ma prawdy, zasad i to jest najgorsze - skwitował.

DOSTĘP PREMIUM