Minister Czarnek kreuje rzeczywistość? "Dealerzy wiedzy": gigantyczna ilość wakatów w miastach

Za 3 tygodnie nowy rok szkolny, a szkoły nie mają zatrudnionych nauczycieli. Kto więc będzie uczył dzieci? Minister edukacji bagatelizuje problem "to tak jakby w szkole, która zatrudnia 50 nauczycieli, był 1 wakat". Nauczyciele są jednak przerażeni, a rodzice zaniepokojeni. Już we wrześniu powiemy "sprawdzam".

Konferencja — Czarnek: "normalny ruch kadrowy". Minister edukacji bagatelizuje problem wakatów w szkołach

Podczas konferencji prasowej minister edukacji Przemysław Czarnek odniósł się do alarmujących komunikatów o wakatach w szkołach. Minister stwierdził, że doniesienia o zatrważających brakach nauczycieli — w tym komentarz Donalda Tuska o wejściu w nowy rok szkolny z brakiem ? nauczycieli — są kłamstwem. Rozpowszechnianie kłamstwa zarzucił też dziennikarzom piszącym o liczbie brakujących nauczycieli w szkołach.

Stwierdził, że "wakaty są normalnością w ruchu kadrowym o tej porze roku" i porównał liczbę brakujących nauczycieli w Polsce do kadry w jednej szkole zatrudniającej 50 nauczycieli. "To jakby w szkole, która zatrudnia 50 nauczycieli, był jeden wakat. " - powiedział Czarnek.

Oferty pracy dla nauczycieli "Dealerzy Wiedzy" pokazują duże rozbieżności względem danych ministra. Największy problem w miastach.

Robert Górniak, założyciel strony "Dealerzy wiedzy", nauczyciel języka angielskiego  stwierdził w TVN24, że w tym roku liczba wakatów jest znacznie większa niż w poprzednich latach. Nauczyciel przy pomocy napisanego przez siebie programu monitoruje ruch kadrowy na stronach Kuratoriów Oświaty, gdzie można znaleźć ogłoszenia o pracę dla nauczycieli. Stwierdził, że na dzień konferencji prasowej ministra Czarnka, który mówił o 13 tys. brakujących nauczycieli — z danych kuratoriów wynika, że wakatów jest 19 tys.

Ta liczba jeszcze rośnie, dziś strona "Dealerzy wiedzy" opublikowała tabelę przedstawiającą informację o 21 tys. miejsc pracy dla nauczycieli.

Robert Górniak w swoim poście odniósł się do wyliczeń ministra Czarnka pokazujących, że wakaty to nie więcej niż 1-2 proc. stanowisk w szkołach. Zastanawiając się nad liczbą podaną przez ministra edukacji, doszedł do wniosku, że problem wakatów niemal nie istnieje w małych ośrodkach. Jest za to gigantyczny w dużych miastach.

"Teraz już wiem: równe 6000, a więc ponad 25% wszystkich braków występuje w 17 miastach wojewódzkich. I te proporcje powinny uruchomić wyobraźnię i wysłać sygnał ostrzegawczy" napisał na profilu "Dealerzy Wiedzy"

Czy sytuację uratują emeryci i nadgodziny? Rok szkolny za 3 tygodnie, zobaczymy

Jak wspomniał w TOK FM u Jacka Żakowskiego Przemysław Broniarz, szkoły próbują wspomagać się nauczycielami na emeryturze. "Istotne jest pytanie, jak zareagują na te problemy nauczyciele, którzy mają uprawnienia emerytalne i którzy mogliby tę sytuację podreperować, wracając do szkół na kilka godzin" - zastanawiał się szef ZNP - "przekonamy się, jak będzie, 3-4 września" - dodał.

Inną metodą zapełniania wakatów, którą szkoły stosują od początku reformy Anny Zawadzkiej, są nadgodziny. Nauczyciele pracują ponad wymiar pensum, biorąc godziny w klasach, w których brakuje nauczycieli.

"Ja w tym roku będę miała ponad 30 h, bo nie ma nauczycieli mojego przedmiotu" - komentowała jedna z nauczycielek wpis Edukatorów Wiedzy na Facebooku. - "Miałam kilka telefonów z prośbą o wzięcie kilku kolejnych. To samo moje koleżanki. Jest źle, bardzo. Trochę jestem przerażona nowym rokiem szkolnym, bo będę pracować po kilkanaście godzin dziennie i pewnie w weekendy. Śląsk"

DOSTĘP PREMIUM