Kara dla Kaczyńskiego - przez zwłokę ma zapłacić 708,5 tys. zł. TVP: to "Bezmiar niesprawiedliwości"

Jarosław Kaczyński przegrał z Sikorskim i miał go przeprosić, ale przez dwa lata nie przeprosił. Dziś, gdy zapadł nowy wyrok - 708,5 tys. zł na rzecz Sikorskiego, który sam opublikuje przeprosiny w imieniu prezesa PiS, pojawiły się głosy oburzenia. Mówiono, że sędzia sprzyja opozycji. Tymczasem sędzia, która stoi za tą sprawą, dostała nominację w kwietniu 2022 roku.

Kaczyński - Sikorski. Za co prezes PiS ma przeprosić byłego ministra spraw zagranicznych

Wszystko zaczęło się od wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim, przeprowadzonym przez Onet.pl w 2016 rok. Prezes PiS w tym wywiadzie powiedział o "zdradzie dyplomatycznej". Mówił o zdarzeniu, które miało miejsca po katastrofie smoleńskiej. Według Kaczyńskiego Sikorski miał zablokować skierowaną do Rosji polską notę dyplomatyczną, by miejsce katastrofy uznać za strefę eksterytorialną. Jednak na długo przed wypowiedzeniem tych słów Kaczyński wiedział — bo zostało to wyjaśnione w Sejmie — że żadnej noty nie było i Sikorski niczego nie blokował.

Tymczasem "obrona pana Kaczyńskiego koncentrowała się na dowodzeniu, że prezes jest nieomylny i mówił prawdę. Próbowano też przekonać sąd, że oskarżenia o 'zdradę dyplomatyczną' to była opinia, a nie stwierdzenie faktu" - wyjaśniła Wyborcza.pl.

No i przegrał.

Sąd orzekł, że prezes Kaczyński ma przeprosić Sikorskiego. Nie przeprosił pomimo prawomocnego wyroku.

"Jarosław Kaczyński jest sam sobie winien". Mógł przeprosić bezkosztowo, nie chciał

Niestety Jarosław Kaczyński nie wykonał wyroku.

"Jarosław Kaczyński jest sam sobie winien. Mógł wykonać wyrok, gdy kwota była prawie połowę niższa, mógł też nic nie zapłacić, bo na każdym etapie tej sprawy miał możliwość zawarcia ugody" - powiedział Wyborczej przedstawiciel Radosława Sikorskiego mec. Duboi. "Byliśmy gotowi przyjąć każdą jej formę. Mógłby to być nawet prywatny list z przeprosinami za oczywiste kłamstwa, który opublikowalibyśmy na Twitterze i media by o tym napisały – wyjaśnił prawnik.

Radosław Sikorski w 2020 roku skomentował ten wyrok dla Gazety Wyborczej.

"Ten pieniacz i oszczerca został ponownie napiętnowany. Sąd prawomocnie orzekł, że Jarosław Kaczyński za to, że powiedział, że jestem zdrajcą dyplomatycznym, będzie musiał mnie przeprosić" - przypomnieliśmy słowa Sikorskiego na TOK FM.

Mając zasądzony wyrok, prezes PiS czuł się jednak bezkarny. Nie skorzystał z żadnej możliwości załagodzenia sytuacji i zamknięcia sprawy.

Czy uważał, że upolityczniony wymiar sprawiedliwości ochroni go przed koniecznością przepraszania znienawidzonego oponenta politycznego?

W tym przypadku, jak się okazało, po tym, gdy prawicowe media zaczęły zarzucać nieobiektywność sądu, ostateczną decyzję w sprawie Kaczyńskiego podejmowała sędzia, nominowana już za czasów PiS, w 2022 roku.

Dlaczego sąd zasądził od Kaczyńskiego 708,5 tys. zł i dlaczego kwota jest tak wysoka

Ponieważ prezes Jarosław Kaczyński nie wykonał wyroku, który zapadł w 2020 roku, pełnomocnicy Sikorskiego wystąpili o ściągnięcie od niego kosztów opublikowania przeprosin. Kaczyński sam nie opublikował przeprosin przez dwa lata, miał to więc w jego imieniu zrobić Radosław Sikorski, a z zasądzonej kwoty pokryć koszty.

Ostatecznie kwota, która ma być ściągnięta od Kaczyńskiego wyniosła…708,5 tys. zł.

Upublicznienie wysokości tej kwoty rozpętało burzę.

"Bezmiar niesprawiedliwości" - tak TVP skomentowała na pasku zasądzoną kwotę. Dziennik uważa też, że ogromna cena ogłoszenia związana jest z tym, że wydawca Onetu ma powiązania z niemieckim koncernem Axel Springer.

"To jest bezprawie, to niszczenie człowieka, zapiekłość polityczna – mówił Karnowski w TVP. 

A dlaczego kwota jest aż tak wysoka?

"Ogłoszenie z przeprosinami za kłamliwe oskarżenia ma inną cenę niż standardowa reklama na portalu. Ramka z treścią przeprosin ma przez 24 godziny znajdować się w centralnej części strony głównej. Jest duża (np. na ekranie laptopa to ok. 12 cm na 3 cm), tak by nie można jej było przeoczyć. Nie ma też możliwości jej zamknięcia. Przeprosiny mają znaleźć się na wszystkich nośnikach i aplikacjach, na których można czytać treści Onetu" - ustaliła Wyborcza.pl.

Początkowa wycena wyniosła 48 tys. zł, ale dotyczyła zwykłego ogłoszenia. To z przeprosinami miało kosztować 408 tys. zł, a po prawie dwóch latach cena wzrosła do 708,5 tys. zł.

Źródła: Wyborcza.pl, Na temat

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM