Majówka alkoholem płynąca. Czy promocja jednego z dyskontów łamie prawo? Ekspert wskazał konkretny przepis ustawy
Praktycznie co tydzień mamy ostatnio informacje z prokuratur o wszczynaniu postępowań związanych z promocją spożycia alkoholu, które dotyczą osób znanych. Według Krzysztofa Brzózki pokazuje to, że "prokuratura przebudziła się". Były dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych mówił w TOK FM, że Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi nie jest w Polsce przestrzegana "w wielu aspektach, ale głównie w kwestii reklam alkoholu".
Ale do tej pory organy ścigania niespecjalnie się tym interesowały. - Kiedy byłem szefem Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, to wielokrotnie zgłaszaliśmy to. Myślę, że to było blisko 100 zgłoszeń w sprawie łamania prawa, w części dotyczących reklam. Na przykład dotyczyło to reklam wódki, czy piwa. Ale w mojej pamięci są tylko trzy-cztery przypadki, które dotarły do sądu i tylko dwa, kiedy osoby zostały skazane - mówił Brzózka w rozmowie z Karoliną Głowacką.
Przypomniał, że jednym ze skazanych był Bartłomiej M. - rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej z czasów, kiedy resortem kierował Antoni Macierewicz. Bartłomiej M. reklamował swoim nazwiskiem wódkę.
- Prokuratura spała, teraz jest wzmożenie i to jest ważne, bo reklama jest bardzo silnym czynnikiem powodującym, że pijemy dużo. To był więc czas najwyższy, żeby cokolwiek z tym zrobić - ocenił.
Jak podkreślił ekspert, głównym takich reklam jest "wychowanie przyszłych pokoleń spożywających alkohol". Chodzi przede wszystkim o młodzież oraz kobiety.
Alkohol na majówkę. Kontrowersyjne pomysły na zachęcenie klientów do zakupów
Długi weekend majówkowy pokazał, jak toczy się walka o to, by klienci kupowali jeszcze więcej. - Trudno sobie wyobrazić promocję papierosów: kup 12 paczek, kolejnych 12 dostaniesz gratis. A w przypadku alkoholu takie promocje są - mówiła dziennikarka TOK FM. Promocja została przygotowana przez jedną z najbardziej znanych sieci handlowych.
Krzysztof Brzózka ocenił, że w Ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi jest przepis, pod który podpadają tego typu promocje. - Mianowicie reklama nie może zachęcać do nadmiernego spożywania alkoholu. Więc tego typu promocje są - w moim przekonaniu - nielegalne - stwierdził. Były szef PARPA podkreślił, że "dywagacje prawne" dotyczące tego, czy takie promocje są legalne, czy też łamią obowiązujące przepisy, zapewne będą trwały latami. A szybko warto byłoby szybko wprowadzić rozwiązania, które ograniczyłyby tego typu działanie.
- Należałoby wprowadzić minimalną cenę za standardową porcję alkoholu. I wtedy skończą się wszelkie promocje, czyli de facto sprzedaż piwa za pół ceny, za 2/3 ceny nominalnej - uważa gość TOK FM.
Brzózka nie ma wątpliwości, że tego promocje "powinny być zakazane".