,
Obserwuj
Polska

Tekst Marcina Kąckiego "skruchy nie wyraża". Ekspertka o pułapkach, które zastawił dziennikarz

oprac. Anna Siek tokfm.pl
5 min. czytania
07.01.2024 16:07
Zdaniem Elżbiety Korolczuk opublikowany w "GW" tekst Marcina Kąckiego "czyta się jako próbę wybielenia autora i chęć uzyskania sympatii publiczności". - W tej opowieści jest kilka istotnych pułapek - oceniła w TOK FM socjolożka. Dodała, że akt skruchy dziennikarza "nie został przeprowadzony w sposób właściwy".
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Redakcja 'Gazety Wyborczej' poinformowała w niedzielę, że zdecydowała się zawiesić Marcina Kąckiego . Dziennikarz został odsunięty od pracy z członkiniami i członkami redakcji. W opublikowanym oświadczeniu zapewniono, że do soboty 'GW' nie miała 'świadomości, że Marcin Kącki został oskarżony przez Karolinę Rogaską o napaść seksualną i że został on zawieszony przez Polską Szkołę Reportażu'.

Decyzja to pokłosie opublikowanego w piątek tekstu Kąckiego 'Moje dziennikarstwo - alkohol, nieudane terapie, kobiety źle kochane, zaniedbane córki i strach przed świtem'. Dziennikarz opisał m.in. lata pracy w Poznaniu, problemy z alkoholem oraz relacje z kobietami. Przywołał akcję #MeToo i przyznał w tym kontekście, że przez lata źle traktował kobiety, choć nie ujawnił konkretnych wydarzeń.

Na publikację odpowiedziała m.in. dziennikarka "Newsweeka" Karolina Rogaska, która w swoim poście opublikowanym na Facebooku napisała, że jest jedną z ofiar dziennikarza. 'Marcin, skoro byłeś tak szczery w swoim tekście, dlaczego nie napisałeś wprost, co zrobiłeś mi i innym dziewczynom? Czemu nie napisałeś, że moje wielokrotne 'NIE' potraktowałeś jak niebyłe, czemu nie padło, jak rzuciłeś do mnie, że 'teraz odmawiasz, a po trzydziestce nie będziesz już tak wybrzydzać i będziesz ruchać się, jak popadnie'? Jak za stosowne uznałeś rozebranie się i masturbację mimo mojego ewidentnego przerażenia? Obrzydliwe zachowanie' - opisała.

Swoje stanowisko opublikowała też Polska Szkoła Reportażu. Jak się okazało, Marcin Kącki został już jakiś czas temu odsunięty od prowadzenia zajęć ze względu na oskarżenia pod jego adresem.

"Spowiedź" Marcina Kąckiego. Poważne wątpliwości

Jak komentowała w TOK FM dr hab. Elżbieta Korolczuk, Kącki 'przedstawia swój tekst jako spowiedź grzesznika, który przejrzał na oczy'. Socjolożka z Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Soderntorns zwróciła uwagę, że dziennikarz wspomina 'o inspiracji różnymi autorkami, także polskimi, dziennikarkami, które pisały na temat #MeToo' - I nie tylko daje rady innym mężczyznom, jak być najlepszymi sojusznikami kobiet, ale też pisze, że ten tekst obiecał swojej przyjaciółce, zmarłej Ewie Wanat, ponieważ chciał pisać o rewolucji kobiet dla swoich 'zaniedbanych kobiet'. On nie mówi wprost: 'dokonywałem przemocy'. To jest jeden z problemów, który widzę w tym tekście - oceniła rozmówczyni Anny Piekutowskiej.

Naukowczyni zwróciła uwagę na to, że Kącki 'romantyzuje zachowania przemocowe'. - Na przykład wspinanie się po balkonach do mieszkania kobiety, która nie chciała mu otworzyć, pozostawanie tam mimo tego, że właścicielka mieszkania zamknęła się w łazience. Jest to opisane w kategoriach młodzieńczego wybryku, romantycznego zachowania. Doskonale znamy już tę opowieść o zakochanym stalkerze. To opowieść, która często pojawiała się - na szczęście teraz już rzadziej - w różnych komediach romantycznych i tekstach literackich. Te opowieści przekonywały, że jeżeli kobieta mówi 'nie', to tylko się droczy i mężczyzna ma pełne prawo przełamywać momenty, w których ona stawia granice - argumentowała.

To niejedyny problem związany ze "spowiedzią" Kąckiego. Korolczuk wskazała zastawione na czytelników pułapki. - Tekst jest odzwierciedleniem stereotypów dotyczących tego, że mężczyźni mają traumy, skazy, przygody, ale zbawiają świat, a kobiety opiekują się nimi, trzymają za rękę, ratują. Niestety w ten sposób znikają realne kobiety, które mają swoje historie, traumy - mówiła.

Tekst Kąckiego nabiera innego wydźwięku, gdy wiemy, że został odsunięty od prowadzenia zajęć ze studentkami i studentami. - Wyraźnie widać, że ten tekst nie został napisany z głębokiej potrzeby serca czy też pod wpływem szoku z powodu śmierci pani Ewy Wanat (...), ale jako sposób na uzyskanie kontroli nad narracją. Z obawy przed tym, że informacja pojawi się w mediach i autor zostanie postawiony w bardzo złym świetle. To powoduje, że tekst czyta się jako próbę wybielenia autora i chęć uzyskania sympatii publiczności. Chyba nie przypadkiem artykuł zaczyna się od opisu nieudanej próby samobójczej, bo to oczywiście wzbudza współczucie, empatię - stwierdziła gościni TOK FM.

Oskarżenia pod adresem Marcina Kąckiego. "Ten tekst skruchy nie wyraża"

- Czy dałoby się to zrobić inaczej, lepiej? Czy jest możliwe, żeby osoba, która przekraczała granice i to zrozumiała, sensownie się z tym rozliczyła? - pytała Anna Piekutowska.

Prof. Korolczuk podkreśliła, że jeśli mielibyśmy mówić o rozliczeniu, to tekst Kąckiego powinien mieć w centrum "osoby, które doznały krzywdy, a nie sprawcę". A my otrzymaliśmy od dziennikarza "GW" opowieść, której celem było pokazanie "wspaniałości i problemów, z którymi się autor mierzy". - Nie ma wątpliwości, że to jest opowieść o nim, a nie osobach, które skrzywdził. Ten tekst skruchy nie wyraża i nie rozpoznaje realnej krzywdy. Wygląda na to, że akt skruchy nie został przeprowadzony w sposób właściwy - oceniła ekspertka.

Dziennikarka TOK FM przywołała raz jeszcze ruch #MeToo i to, jak opisywał zjawisko Marcin Kącki. - On uznaje, że to potrzebna rewolucja, ale też sprzyja wyniesieniu każdej urazy do rangi przestępstwa. Pisze, że #MeToo 'nie zna proporcji' - cytowała.

- Jeżeli się romantyzuje przemoc i nie rozpoznaje realnej krzywdy, która powoduje przekraczanie czyiś granic, to oczywiście będziemy traktować dużą część zjawiska #MeToo jako festiwal wyolbrzymionych pretensji. A po drugie - jak wspomniałam - wiele feministek mówi o ruchu jak o procesie, który wymaga rozpoznania krzywdy, wyrażenia żalu i próby zadośćuczynienia, a niekoniecznie chce wszystkich mężczyzn, którzy dokonują różnych przekroczeń, wsadzać za kratki. Więc nie do końca wiem, dlaczego mielibyśmy uznać ocenę pana Kąckiego za właściwą - powiedziała dr hab. Elżbieta Korolczuk.

Szokujące dane dotyczące molestowania seksualnego dziennikarek w Polsce. 'Udawali, że tego nie widzą'

Jeśli przeżywasz trudności i myślisz o odebraniu sobie życia lub chcesz pomóc osobie zagrożonej samobójstwem, pamiętaj, że możesz skorzystać z bezpłatnych numerów pomocowych:

  • Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym: 800-70-2222,
  • Telefon zaufania dla Dzieci i Młodzieży: 116 111,
  • Telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych: 116 123.

Pod tym linkiem znajdziesz więcej informacji, jak pomóc sobie lub innym, oraz kontakty do organizacji pomagających osobom w kryzysie i ich bliskim.

Jeśli w związku z myślami samobójczymi lub próbą samobójczą występuje zagrożenie życia, w celu natychmiastowej interwencji kryzysowej, zadzwoń na policję pod numer 112 lub udaj się na oddział pogotowia do miejscowego szpitala psychiatrycznego.

Wysłuchaj całej rozmowy Anny Piekutowskiej z prof. Elżbietą Korolczuk:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły