Agent Tomek ujawnił, co agenci CBA robili w Wiedniu. "To zwykła kradzież"
Były agent Centralnego Biura Antykorupcyjnego i były poseł PiS ujawnił w sobotę w "Superwizjerze" TVN, jak wyglądały wydatki CBA za czasów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. - Przy nieudanych akcjach zostały wyrzucone w błoto. Fundusz operacyjny, z którego korzystało CBA również był wykorzystany w sposób przestępczy - podkreślił Kaczmarek w TVN24.
Kaczmarek podał przykład wyjazdu do Wiednia. - Na polecenie Kamińskiego i Wąsika, pojechałem do Wiednia samochodem służbowym wraz z dwoma dyrektorami zarządu operacyjno-śledczego, panem Grzegorzem P. i Krzysztofem B., którzy również są skazani w aferze gruntowej. Cel wizyty był pozorny, abyśmy odnaleźli fabrykę produkującą maszyny do gier losowych. To był tylko pretekst do tego, aby ci panowie zostali wynagrodzeni za swoje wierne działanie w postaci spędzania dwóch dni w domu publicznym w Wiedniu - powiedział były agent CBA.
"To zwykła kradzież"
Zdaniem Piotra Niemczyka, eksperta z zakresu bezpieczeństwa i służb specjalnych Tomasz Kaczmarek, znany jako agent Tomek, jest wiarygodny. Tym bardziej, że wydatki te musiały być w jakiś sposób udokumentowane. - Myślę, że tutaj nie należy go jakoś nadmiernie podejrzewać o konfabulację. Bo on by sporo ryzykował - stwierdził w "Pierwszym Programie" w TOK FM. Przypomnijmy, że Kaczmarek chce być świadkiem koronnym.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Rozmówca Wojciecha Muzala ocenił, że opisywany przez agenta wyjazd do Wiednia to
"zwykła kradzież". - Ponieważ fundusz operacyjny nie jest funduszem nagrodowym. Ewentualnie można z tego funduszu nagrodzić osobowe źródła informacji. Natomiast musi to być zgodne z celem ustawowym i statutowym organizacji, czyli walki z korupcją albo innymi nadużyciami gospodarczymi. A nie w formie nagrodzenia funkcjonariuszy za to, że gorliwie wykonywali polecenia. To jest kompletnie nie po to, to jest po prostu zwykła kradzież
.
Jak mówił, o wszystkim zapewne wiedzieli przełożeni, w tym szef CBA. - To świadczy o lekceważeniu procedur i nadzoru. Moim zdaniem funkcjonariusz, który dopuściłby do tego typu operacji, jeśli ona oczywiście miała miejsce, nie spełnia żadnych kwalifikacji do tego, żeby być szefem służby. No naprawdę, służba nie służy do tego, żeby demoralizować własnych funkcjonariuszy - skwitował gość TOK FM.
Koordynator nowo powołanego zespołu ds. rozliczenia Prawa i Sprawiedliwości - Roman Giertych zapowiedział złożenie w tym tygodniu zawiadomienia do prokuratury w tej sprawie.
Agent Tomek w TOK FM ujawnia, na kogo miał zlecenie. 'Przekazywałem teczki'