Chciała chronić dziecko, trafiła do aresztu. RPD i politycy interweniują ws. zatrzymanej matki
Sara i jej syn Krzyś* to bohaterowie artykułu Michała Janczury. Historia opowiada o podjętej przez matkę próbie zapewnienia bezpieczeństwa zarówno sobie, jak i dziecku. Kobieta twierdzi, że ona i dziecko są ofiarami przemocy ze strony ojca chłopca. Ucieczkę, która zdaniem kobiety była jedyną szansą zapewnienia im spokoju, sąd uznał za narażenie Krzysia na utratę życia lub zdrowia. Do podjęcia takiego rozstrzygnięcia przyczyniły się zeznaniach mężczyzny, któremu w 2018 roku założono niebieską kartę.
Holland rozczarowana ruchami rządu Tuska. 'Jest mi smutno'
Pomoc ze strony zastępca Rzeczniczki Praw Dziecka
Sara jest w areszcie od piątku. Jej 10-letni syn przebywa obecnie u babci. Jest bezpieczny, ale ojciec ma prawo go widywać. W biurze Rzeczniczki Praw Dziecka ich sprawa jest dobrze znana. Sara zgłaszała prośby o pomoc jeszcze do Mikołaja Pawlaka - bez reakcji. Dzień przed zatrzymaniem była w Warszawie. Wspólnie z synem pojawili się w biurze RPD. Spotkaliśmy się przed wejściem. Mówiła, że idą błagać o pomoc, bo nie chcą dalej żyć w ukryciu.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Sarę przyjął zastępca Rzeczniczki Praw Dziecka. Rozmawiali wiele godzin. Kobieta po wyjściu napisała mi SMS-a, że opracowali wspólnie plan działania. Zgodnie z nim RPD miał się zwrócić do sądu prowadzącego sprawę rozwodową Sary i jej męża. Niestety, okazało się, że sąd nie przesłał pism do biura rzeczniczki. Ale to nie koniec. Mieli zaplanowane kolejne kroki. Jednym z nich było wystąpienie do sądu z prośbą o wysłuchanie dziecka. Do czego nigdy wcześniej nie doszło, choć chłopiec ma prawie 11 lat.
Posłanka wskazuje nieprawidłowości
Dziś rano otrzymaliśmy z biura rzeczniczki informację, że zostało złożone pismo w trybie interwencyjnym, w którym znajduje się sprzeciw wobec tymczasowego aresztowania kobiety. Podobne pismo złożyła też członkini parlamentarnego zespołu do spraw ochrony praw dziecka - Anita Kucharska - Dziedzic. Posłanka zwraca w nim uwagę na fakt, że śledztwo od początku mogło być niewłaściwie prowadzone.
Chodziło o to, że prokuratura sprawdzała, czy nie doszło do porwania rodzicielskiego z art. 211 kodeksu karnego. Posłanka zauważa, że zatrzymanie na podstawie tego artykułu nie powinno mieć miejsca w analizowanym przypadku, bo Sara posiada pełnię praw rodzicielskich.
Prokuratura już po zatrzymaniu miała zmienić zarzuty na narażenie dziecka na utratę zdrowia lub życia, choć nie dysponowała opinią lekarską potwierdzającą te przypuszczenia. Co więcej, badanie zrobione wiele godzin po decyzji o areszcie, nie wykazało niczego niepokojącego.
Krzyś trafił do babci. Chłopiec nie chce widywać się z ojcem, choć ten ma prawo do odwiedzania syna. Tymczasem babcia złożyła oficjalny wniosek o ustanowienie jej rodziną zastępczą. Sytuacja prawna chłopca jest tak skomplikowana, że nikt nie wie, jak można ten problem rozstrzygnąć.