,
Obserwuj
Polska

Kto zastąpi abp. Gądeckiego i abp. Jędraszewskiego? "Potężne trzęsienie Ziemi" w Kościele

Natalia Ryńska
5 min. czytania
09.03.2024 12:43
Najbliższe miesiące będą kluczowe dla przyszłości Kościoła w Polsce. Od tego, kto zasiądzie w nowym prezydium Episkopatu, zależeć będzie, czy Kościół odzyska własny głos, a w dalszej perspektywie wiernych, czy proces laicyzacji jeszcze przyspieszy - powiedział PAP publicysta Tomasz Terlikowski.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

13 i 14 marca w Warszawie obradować będzie zebranie plenarne Konferencji Episkopatu Polski. Podczas obrad biskupi wybiorą nowych członków prezydium Episkopatu - przewodniczącego i jego zastępcę, w miejsce obecnych hierarchów - odpowiednio abp. Stanisława Gądeckiego i abp. Marka Jędraszewskiego.

Zdaniem Terlikowskiego, Kościół w Polsce potrzebuje nowego otwarcia. - Trzeba jasno powiedzieć, że w Polsce dokonuje się zmiana społeczna i obyczajowa, powiązana z przyspieszoną laicyzacją. Już dokonała się też zmiana polityczna. To wymaga ponownego przemyślenia roli i miejsca Kościoła w Polsce - ocenił.

Wszystkie grzechy Gądeckiego. 'Powinien teraz leżeć krzyżem'

Terlikowski zwraca uwagę na wiek

Według publicysty, osoby, które zasiądą w nowym prezydium, powinny poszukać nowego języka komunikowania się ze zlaicyzowanym społeczeństwem. - Abp Stanisław Gądecki - mimomimo że bardzo się stara - nie jest w stanie tego zrobić - ocenił.

Jak stwierdził Terlikowski, Kościół w Polsce potrzebuje na tym stanowisku kogoś młodszego, który "lepiej rozumie współczesny świat i zachodzące w nim zmiany".

Jednocześnie przyznał, że w tej chwili nikt nie zna odpowiedzi na pytanie, który z biskupów ma największe szanse, by zostać nowym przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski. - Sądzę, że sami biskupi jeszcze tego nie wiedzą - stwierdził.

Trzęsienie ziemi w polskim Kościele. Wiemy, kto może zostać nowym przewodniczącym Episkopatu. 'Ta dwójka ma mocne karty'

Kto może zostać przewodniczącym KEP

Zdaniem Terlikowskiego, w polskim Episkopacie jest kilka ścierających się frakcji i każda z nich ma swojego kandydata.

Przypomniał, że przewodniczącym KEP może zostać wyłącznie biskup ordynariusz lub metropolita. Zebranie plenarne będzie trwało dwa dni, a wybory odbędą się dopiero drugiego dnia. - Biskupi sami muszą przeprowadzić swojego rodzaju prawybory, to znaczy zobaczyć, która frakcja ma szansę, a która nie zdoła przekonać nikogo do swojego kandydata - wskazał.

Publicysta powiedział, że jedną z kandydatur, o której mówi się w kuluarach, jest kandydatura metropolity częstochowskiego abp. Wacława Depy. - Wybór arcybiskupa Depy oznaczałby kontynuację obecnej linii, być może nawet jej zaostrzenie. Na pewno byłaby to wizja konserwatywna, wyrazista i dość jednoznaczna - ocenił.

Kolejnym kandydatem - według Terlikowskiego - którego nazwisko pojawia się w nieoficjalnych rozmowach, jest metropolita gdański abp Tadeusz Wojda. - To kandydat środka, który zostanie wybrany, jeśli żadnej ze stron nie uda się przekonać pozostałych. To kandydat mało wyrazisty, o którym tak naprawdę niewiele można powiedzieć - zaznaczył.

Zdaniem publicysty, na giełdzie nazwisk pojawia się także prymas Polski, metropolita gnieźnieński abp Wojciech Polak. - Prymas ma w Episkopacie opinię wytrawnego dyplomaty. Oczywiście, abp Polak ma swoje poglądy i nie waha się ich użyć, jednak potrafi wyrażać je tak, aby przekonać do nich pozostałych biskupów, za pomocą spokojnej, wytrwałej pracy - stwierdził. Dodał, że prymas dał się również poznać jako obrońca osób wykorzystanych seksualnie przez duchownych.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jako kandydata opcji "umiarkowanie progresywnej" Terlikowski wskazał na metropolitę katowickiego abp. Adriana Galbasa. - W tym przypadku pojawia się jedno zastrzeżenie - arcybiskup Galbas jest metropolitą katowickim od niespełna roku - wcześniej był koadiutorem. Z tego powodu bardziej prawdopodobne jest, że zostanie zastępcą przewodniczącego, a nie przewodniczącym - stwierdził.

Terlikowski zastrzegł, że on sam uważa abp. Galbasa bardziej za "umiarkowanego konserwatystę" niż za "progresistę". - W polskim Episkopacie nie ma prawdziwej opcji progresywnej. Abp Galbas jest po prostu zdecydowanie bardziej otwarty ewangelizacyjnie i duszpastersko, niż większość biskupów. Ma też zdecydowanie większą świadomość laicyzacji i przemian społecznych. Na pewno też jest biskupem bardziej franciszkowym - ocenił.

Publicysta zaznaczył, że wbrew obiegowym opiniom, niewielkie szanse na objęcie funkcji przewodniczącego KEP ma metropolita łódzki kard. Grzegorz Ryś. - Tak, papież Franciszek namaścił go na kardynała, ale w kręgach kościelnych mówi się o nim, że jest niewybieralny. Oczywiście, biskupi mogą zrobić nam niespodziankę i jednak go wybrać, jednak obecnie nic na to nie wskazuje - zastrzegł.

Według Terlikowskiego jednym z powodów, dla których wybór kard. Rysia jest nieprawdopodobny, jest fakt, że metropolita łódzki najprawdopodobniej opuści Polskę i będzie pracował w Watykanie. - Poza tym, kard. Ryś faktycznie uchodzi w Episkopacie za skrzydło progresywne, chociaż - w moim odczuciu - również nie jest progresistą - zaznaczył.

'Złote lądowanie' abp. Dzięgi. Tak Watykan 'karze' biskupów, którzy kryli pedofilów

Dodał, że na tle innych biskupów kard. Ryś jawi się jako hierarcha najbardziej otwarty ewangelizacyjnie i duszpastersko, a przy tym jest "niezwykle Franciszkowy". - To się bardzo nie podoba części biskupów i to właśnie, przede wszystkim, czyni go niewybieralnym - ocenił.

Terlikowski zastrzegł, że niezależnie od spekulacji, wybory prezydium KEP pozostają wielką niewiadomą.

Wybory to nie koniec zmian

Przypomniał, że to nie jedyne zmiany, które w najbliższym czasie czekają Kościół w Polsce. Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz niedawno złożył rezygnację i czeka, aż papież Franciszek wyznaczy jego następcę; w lipcu 2024 r. na emeryturę przejdzie metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, a w październiku wiek emerytalny osiągnie metropolita poznański abp Stanisław Gądecki. Po tym, jak 24 lutego br. papież przyjął rezygnację abp. Andrzeja Dzięgi, do obsadzenia jest także metropolia szczecińsko-kamieńska.

- Dla polskiego Kościoła to będzie potężne trzęsienie Ziemi - ocenił Terlikowski.

Wyjaśnił, że choć na liście najbardziej prawdopodobnych kandydatów na te urzędy pojawia się kilka nazwisk, to spekulacje te przypominają "wróżenie z fusów".

- W przypadku wyborów do prezydium KEP to polscy biskupi zdecydują, kto zostanie nowym przewodniczącym. W przypadku nowego metropolity, decyzje podejmie papież. Oczywiście, papież zawsze zasięga opinii nuncjusza apostolskiego i słucha głosu Kościoła w Polsce, ale ostateczna decyzja należy do Franciszka, a on znany jest z tego, że potrafi zmienić decyzję w ostatnim momencie - zaznaczył.

Przyznał, że na liście kandydatów na urząd metropolity warszawskiego najwyżej pojawia się nazwisko prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka. Z kolei na urząd metropolity krakowskiego najbardziej prawdopodobnym kandydatem jest - według Terlikowskiego - kard. Grzegorz Ryś.

- Sądzę, że gdyby kard. Ryś nie wybierał się do Rzymu, to pewnie chętnie wróciłby do Krakowa, który jest jego miastem rodzinnym, w którym pracował przez lata - zaznaczył.

Dodał, że na giełdzie nazwisk kandydatów na metropolitę krakowskiego lub warszawskiego pojawia się także papieski jałmużnik, kard. Konrad Krajewski.

- Nie ma jednak zupełnie oczywistych kandydatów, ponieważ, w moim odczuciu, Kościół cierpi na brak wyrazistych postaci - ocenił.

Zdaniem Terlikowskiego, niezależnie od tego, kto zostanie wybrany do prezydium KEP oraz kto obejmie najważniejsze stolice biskupie, najbliższe miesiące będą kluczowe dla przyszłości Kościoła w Polsce.

- Kościół albo spróbuje poszukać nowej drogi i postawi na trochę bardziej otwartych biskupów, przez co odzyska własny głos - co niestety nie oznacza automatycznie odzyskania wiernych, bo to jest dłuższy proces - albo pójdzie w kierunku frustracji i wiary w to, że wpływy odzyskać można z pomocą polityków. Ta druga opcja oznaczałaby szybką drogę ku wygasaniu Kościoła w Polsce - ocenił.