advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Ucieczka sędziego Szmydta obnażyła stan polskich służb? "Chaos i zamieszanie"

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
07.05.2024 21:07
Sprawa polskiego sędziego, który zawnioskował o azyl polityczny na Białorusi, budzi wiele kontrowersji. Zdaniem płk Grzegorza Małeckiego byłego szefa Agencji Wywiadu reakcja rządzących powinna wyglądać inaczej. - Rozumiem, że sytuacja jest bardzo nieszczęśliwa dla służb specjalnych, ale tym bardziej rząd powinien wypowiedzieć się i sformułować jakieś uspokajające komunikaty - podsumował gorzko Małecki.
|
|
fot. Bartosz Kłys

W poniedziałek 6 maja ujawniono, że sędzia Tomasz Szmydt poprosił władze Białorusi o azyl polityczny. To jeden z bohaterów tzw. afery hejterskiej, kiedy ją ujawniono - w 2019 roku - sędzia Szmydt pracował jako dyrektor wydziału prawnego Biura Krajowej Rady Sądownictwa.

Jak tłumaczył na antenie TOK FM płk Grzegorz Małecki były szef Agencji Wywiadu, związany obecnie z Fundacją im. Kazimierza Pułaskiego, wiele wskazuje na to, że sędzia był od dłuższego czasu białoruskim szpiegiem.

Sędzia Szmydt na Białorusi. 'Zostanie wyrzucony jak guma do żucia'

- Wszystkie fakty, jakie pojawiły się w przestrzeni publicznej, jednoznacznie wskazują na to, że ta hipoteza jest najmocniejsza - stwierdził gość Adama Ozgi w audycji "TOK360". - Szkoda tylko, że przedstawiciele rządu są tak oszczędni w informacjach na ten temat. Bo mielibyśmy większą pewność, że te doniesienia medialne są oparte na faktach - dodał.

Sprawa sędziego Tomasza Szmydta. Reakcja władz

Gość TOK FM stwierdził, że jeśli prawdą jest, że ABW rozpracowywała sędziego od kilku miesięcy, to trudno, żeby władze nie wiedziały o całej sytuacji. - Rozumiem, że sytuacja jest bardzo nieszczęśliwa dla służb specjalnych, ale tym bardziej rząd powinien wypowiedzieć się i sformułować jakieś uspokajające komunikaty - przekonywał Małecki.

Jego zdaniem aktualną sytuację w służbach można określić jako wielki chaos i zamieszanie. - Jeśli faktycznie był rozpracowywany, to jest to po prostu katastrofa dla kontrwywiadu - stwierdził kategorycznie. I wyjaśnił, że ucieczka w ostatniej chwili kogoś, kto był przeznaczony do zatrzymania, to wielki cios w wizerunek służb.

Były szef Agencji Wywiadu stwierdził, że w tej chwili z pewnością prowadzone są działania w kilku kierunkach. - Przede wszystkim trzeba zdobyć wiedzę skali strat. Jaką realnie wiedzą dysponował - doprecyzował Małecki. Ale dodał także, że służby mają drugi, równie poważny problem. Jest nim wyjaśnienie, jak to się stało, że Szmydt uciekł?

- Służby muszą zweryfikować, zorientować się gdzie nastąpił jakiś przeciek. Skąd przyszło mu do głowy, żeby uciekać? - gość TOK FM mnożył pytania. Jego zdaniem była to zorganizowana operacja wywiezienia Szmydta bezpiecznie z kraju. A takie działania oznaczają wyraźny ślad obcych służb specjalnych. 

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Służby demontowane przez lata rządów Prawa i Sprawiedliwości, obarczone mnóstwem innych dodatkowych zadań, najwyraźniej straciły zdolność do przeciwdziałania tego rodzaju działaniom - podsumował gorzko Małecki.

Jego zdaniem wypada tylko wyrazić ubolewanie i oczekiwanie, że wnioski zostaną wyciągnięte, żeby w przyszłości podobnych sytuacji uniknąć. - Acz warto mieć świadomość, że odbudowywanie kontrwywiadu to są lata, a nie miesiące - stwierdził kategorycznie.

Ekspert przyznał, że jego zdaniem nie bez winy jest też obecna władza, która powinna najpierw przyjrzeć się własnym działaniom i zaniedbaniom przez pięć miesięcy dotychczasowego rządzenia.

- Fakty i informacje, jakie docierają z mediów, wskazują w sposób jednoznaczny, że zmiany, jakie zostały przeprowadzone, nie były wystarczająco głębokie - przekonywał Małecki. Zdaniem eksperta fakt, że doszło do takiej sytuacji, tylko tę opinię uprawdopodobnia.