,
Obserwuj
Polska

"Czuję presję". Łoboda obiecuje szybkie prace nad projektami ws. aborcji

oprac. Maciej Karcz tokfm.pl
3 min. czytania
16.05.2024 21:13
Zaraz po dekryminalizacji rozpoczynamy rozpatrywanie kolejnych projektów - mówiła w TOK FM Dorota Łoboda, posłanka KO i przewodnicząca komisji ds. ustaw o aborcji. Jak zapowiedziała, nad zniesieniem odpowiedzialności karnej za pomoc w aborcji Sejm będzie procedować jeszcze w maju. Pozostałe trzy ustawy jeszcze tej jesieni mają trafić do dalszych prac.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

W czwartek o godz. 10:00 w Sejmie rozpoczęło się wysłuchanie publiczne, które dotyczyło czterech projektów ustaw liberalizujących prawo aborcyjne. Uczestniczką obywatelskiej dyskusji była właśnie Dorota Łoboda. Posłanka Koalicji Obywatelskiej w przerwie między obradami dołączyła do "Wywiadu Politycznego" Karoliny Lewickiej, podczas którego starała się przybliżyć, jak przebiegają prace nad zmianami prawnymi ws. przerywania ciąży.

Kiedy ustawa aborcyjna wejdzie w życie?

- Absolutnie jestem ostatnią osobą, która chciałaby przedłużać pracę tej komisji, bo wiem, jak ważne jest prawo do legalnej aborcji - powiedziała przewodnicząca Łoboda. - To jest po prostu coś, co w cywilizowanym kraju powinno być standardem - dodała posłanka KO. Zaznaczyła, że ona sama czuje presję ze strony swoich wyborczyń, ale też i duże wsparcie, by jak najszybciej wprowadzić w życie jeden z czterech projektów aborcyjnych przedstawionych przez Lewicę, Koalicję Obywatelską i Trzecią Drogę. - My jeszcze w maju zaczniemy procedować i rozpatrywać szczegółowo pierwszy projekt dotyczący dekryminalizacji - zapowiedziała. 

POSŁUCHAJ AUDYCJI:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Gościni "Wywiadu Politycznego" podkreśliła, że projekt ustawy znoszący odpowiedzialność prawną za pomoc w przeprowadzeniu aborcji jest "projektem ratunkowym". - Jest takim projektem pierwszej potrzeby po to, żeby osoby, które pomagają kobietom w aborcjach - a to się dzieje codziennie - nie były zagrożone karą więzienia - mówiła Łoboda. Zaznaczyła, że "najczęściej to jest partner, matka, przyjaciółka, która kupuje kobiecie tabletki do aborcji farmakologicznej". - To jest krótka ustawa i ma największe szanse, po pierwsze, wyjść z naszej komisji, a po drugie jest projektem, który będzie ratunkiem, dopóki nie zostaną uchwalone przepisy dotyczące legalnej aborcji - stwierdziła posłanka. 

Łoboda zaznaczyła, że "na końcu jest Andrzej Duda", jednak koalicja rządząca nie planuje odkładać prac nad ustawami do czasu, aż obecny prezydent zakończy swoją kadencję. - Zaraz po dekryminalizacji rozpoczynamy rozpatrywanie kolejnych projektów tak, żeby wczesną jesienią - wrzesień, październik - one wyszły już z naszej komisji i trafiły do dalszych prac - podkreśliła polityczka KO. 

KO sprawdza 'ważny powód' Giertycha. Tak tłumaczył nieobecność w Sejmie

Wysłuchanie ws. aborcji w Sejmie

Dorota Łoboda odniosła się również do awantury, jaka miała miejsce podczas debaty obywatelskiej w Sali Kolumnowej. - Wysłuchanie publiczne jest ściśle określone regulaminem Sejmu, może się zgłosić do niego każdy. My w żaden sposób nie możemy cenzurować na wstępie osób, które się zgłaszają - powiedziała przewodnicząca komisji ds. projektów ustaw o aborcji. Jak dodała, w takich sytuacjach "mobilizują się osoby, które są przeciwko wprowadzanemu prawu". - Te osoby czują się zagrożone, że nowe prawo zmieni ich sytuację i zazwyczaj ci protestujący stanowią większość - powiedziała Łoboda, wyjaśniając, dlaczego na dzisiejszym wysłuchaniu pojawiło się tak wielu przeciwników liberalizacji prawa o przerywaniu ciąży. Posłanka KO nie zgodziła się jednak ze stwierdzeniem, że osoby ze środowisk pro-life zdominowały dyskusję.

Morawiecki tłumaczy się z wpadki w Sejmie. 'Zagłosowałem omyłkowo'

O co dokładnie pokłócili się uczestnicy wysłuchania? Początkowo posiedzenie przebiegało spokojnie, ale  po godzinie od jego rozpoczęcia karczemną awanturę wywołał Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro-Prawo do Życia. Gdy stał za mównicą, porównał aktywistów aborcyjnych do hitlerowców. 

Dyskusja została zawieszona po raz drugi, gdy za mównicą pojawiła się Marta Lempart. Aktywistka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet mówiła o tym, że "70 proc. ludzi w Polsce chce legalizacji aborcji, a 90 proc. chce dekryminalizacji" pomocy w przerywaniu ciąży. Wtedy przemówienie Lempart zaczęli zagłuszać działacze ze środowiska Kai Godek.